„Z przykrością doszedłem do wniosku, że Iran zyskał przewagę” - powiedział Younger.
„Przez większą część mojej kariery zawodowej miałem do czynienia z przemocą i brutalnością Korpusu Gwardii Rewolucji Islamskiej (zwanego również Gwardią Rewolucyjną - PAP). Nie uroniłem ani jednej łzy nad śmiercią (poprzedniego najwyższego przywódcy Iranu) Alego Chameneiego, ale fakty są takie, że USA nie doceniły powagi zadania i przed około dwoma tygodniami straciły inicjatywę, którą przejął Iran” - oświadczył.
Jak ocenił Younger, irański reżim okazał się „bardziej odporny, niż ktokolwiek mógł się spodziewać”. „Już w czerwcu ubiegłego roku podjęli kilka dobrych decyzji dotyczących rozproszenia potencjału militarnego i delegowania uprawnień do użycia broni, co zapewniło im znacznie większą odporność na niezwykle potężną kampanię powietrzną (podjętą przez Izrael i USA - PAP)” - zauważył Younger.
Jego zdaniem Iran rozpoczął „eskalację poziomą”, tzn. ??ostrzeliwuje rakietami każdego, kto znajduje się w zasięgu jego pocisków. „Wydawało się to szaleństwem, ale to bardzo skuteczny sposób na obciążenie Stanów Zjednoczonych bezpośrednimi kosztami i jak dotąd sprawdza się całkiem nieźle” - podkreślił.
Ponadto władze irańskie zrozumiały znaczenie wojny energetycznej i zagroził zamknięciem cieśniny Ormuz, przez co konflikt zyskał wymiar globalny. „Irańczycy zagrali całkiem nieźle, mimo że dostali słabe karty” - powiedziała były szef MI6.
Younger skrytykował również retorykę prezydenta USA Donalda Trumpa i jej wpływ na dotychczasowy przebieg wojny.
„Trump jasno dał do zrozumienia, że Iranu walczy o przetrwanie i że chce sprawić, że znajdzie się on pod ścianą. Stany Zjednoczone natomiast toczą wojnę z wyboru. Myślę, że to dało Irańczykom większą wytrzymałość niż Stanom Zjednoczonym, a na pewno większą niż partnerom USA. Uważam, że to zapewnia Teheranowi dominującą pozycję” – podsumował Younger w rozmowie z „The Economist”.(PAP)








