Mszę z udziałem tysięcy osób na placu Świętego Piotra poprzedziła procesja z palmami, którą poprowadził papież. Upamiętnia ona wjazd Jezusa do Jerozolimy.
- Spójrzmy na Jezusa, który przedstawia się jako król pokoju, gdy wokół niego trwają przygotowania do wojny; na Jezusa, który pozostaje niewzruszony w łagodności, gdy inni szaleją w przemocy. Spójrzmy na tego, który ofiarowuje się jako ukojenie dla ludzkości, gdy inni chwytają za miecze i kije - powiedział Leon XIV w homilii.
- Jako król pokoju Jezus pragnie pojednać świat w objęciach Ojca i zburzyć wszelkie mury, które oddzielają nas od Boga i bliźniego - dodał.
Jak zaznaczył papież, „Jezus nie chwycił za broń, nie bronił siebie, nie stoczył żadnej wojny”. - Objawił łagodne oblicze Boga, który zawsze odrzuca przemoc, i zamiast ocalić samego siebie, pozwolił się przybić do krzyża, aby objąć wszystkie krzyże postawione w każdym czasie i miejscu w dziejach ludzkości - powiedział.
- Oto nasz Bóg, Jezus, król pokoju. To Bóg, który odrzuca wojnę, którego nikt nie może wykorzystać do usprawiedliwienia wojny; nie słucha modlitwy tych, którzy wojnę prowadzą, i odrzuca ją, mówiąc: „Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi” - zaznaczył papież przywołując słowa proroka Izajasza.
Leon XIV podkreślił, że w cierpieniu Jezusa odbija się cierpienie ludzi.
- Patrząc na tego, który został za nas ukrzyżowany, widzimy ukrzyżowanych spośród rodzaju ludzkiego. W jego ranach widzimy rany wielu współczesnych kobiet i mężczyzn. W jego ostatnim wołaniu skierowanym do Ojca słyszymy płacz tych, którzy są zdruzgotani, pozbawieni nadziei, chorzy i samotni. Przede wszystkim słyszymy jęk boleści wszystkich tych, którzy są uciskani przez przemoc, oraz wszystkich ofiar wojny - powiedział.
- Chrystus, król pokoju, wciąż woła ze swojego krzyża: Bóg jest miłością! Zmiłujcie się! Odłóżcie broń, pamiętajcie, że jesteście braćmi - przekonywał papież.
Homilię zakończył słowami modlitwy zmarłego w 1993 roku włoskiego biskupa Tonino Bello do Matki Bożej: „Daj nam pewność, że mimo wszystko śmierć nie będzie już nad nami panować; że dni niesprawiedliwości są już policzone; że łuny wojenne zmniejszą się do rozmiarów świateł zmierzchu; że cierpienia biednych będą miały swój kres. Daj nam wiarę, że łzy bólu wszystkich ofiar przemocy w końcu będą osuszone, jak rosa przez wiosenne słońce”.
Z Watykanu Sylwia Wysocka (PAP)








