Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 3 kwietnia 2026 13:24
Reklama KD Market

Człowiek z cienia

Niewiele postaci znanych z Ewangelii pojawia się na scenie i znika z niej tak nagle jak Barabasz. Jego imię pada zaledwie w kilku zdaniach, a jednak rozbrzmiewa w nich jak echo jednego z najbardziej dramatycznych momentów opowieści pasyjnej. W pretorium rzymskiego namiestnika tłum domaga się jego uwolnienia, podczas gdy Jezus z Nazaretu zostaje skazany na śmierć. Na krótką chwilę obaj stają obok siebie: jeden znany z przemocy i udziału w buncie, drugi oskarżony o głoszenie królestwa, które – jak sam powiedział – nie było z tego świata. W tej jednej scenie ich losy splatają się na moment, po czym historia nieodwracalnie kieruje się ku Golgocie.
Człowiek z cienia
Uwolnienie Barabasza, rycina z 1910

Autor: Wikipedia

Kim był człowiek, który wyszedł z więzienia zamiast Jezusa? Czy był zwykłym przestępcą, jednym z wielu skazańców oczekujących na wyrok, czy raczej buntownikiem uwikłanym w krwawy epizod walki z rzymską okupacją? Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ źródła mówią o nim bardzo niewiele. Ewangelie przekazują jedynie kilka lakonicznych informacji, a poza nimi zapada niemal całkowita cisza. I właśnie ta cisza sprawia, że Barabasz pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych postaci całej ewangelicznej historii.

 

Imię

Pierwszą zagadką jest już samo jego imię. „Barabasz” nie jest właściwie nazwiskiem, lecz określeniem. W języku aramejskim bar abba oznacza dosłownie „syna ojca”. W świecie starożytnego Bliskiego Wschodu podobne formy były czymś naturalnym – wskazywały na pochodzenie lub przynależność do rodu. W tym przypadku brzmi ono jednak niemal symbolicznie, jakby kryło sens wykraczający poza zwykłe oznaczenie genealogiczne.

Zagadkę pogłębia jeszcze jeden szczegół zachowany w części starożytnych rękopisów Ewangelii Mateusza. W niektórych z nich Barabasz nosi pełniejsze imię: „Jezus Barabasz”. Jeśli ta wersja rzeczywiście odzwierciedla wcześniejszą tradycję – a wielu badaczy uważa, że tak – scena przed Piłatem nabiera wyjątkowej dramaturgii. Oto przed rzymskim namiestnikiem staje dwóch ludzi o tym samym imieniu: Jezus, zwany Mesjaszem, oraz Jezus Barabasz – „syn ojca”.

W takiej perspektywie opowieść nabiera niemal symbolicznego wymiaru. Zestawia obok siebie dwie drogi i dwa wyobrażenia wybawienia: jedno związane z buntem i przemocą, drugie – z przesłaniem przebaczenia i przemiany, która nie dokonuje się siłą.

 

Bunt

Ewangelie nie są całkowicie zgodne w szczegółach opisu Barabasza, jednak wszystkie sugerują, że nie był on zwykłym złodziejem ani pospolitym przestępcą. Marek i Łukasz wspominają, że brał udział w powstaniu i dopuścił się zabójstwa. Jan określa go natomiast słowem lēstēs, które w realiach rzymskich mogło oznaczać nie tylko rabusia, lecz także człowieka prowadzącego zbrojną walkę przeciw władzy – buntownika działającego na pograniczu polityki i przestępczości.

Taka charakterystyka dobrze wpisuje się w napiętą atmosferę Judei I wieku. Rzym panował tam twardą ręką, a niezadowolenie wśród części ludności narastało. Co kilka lat wybuchały lokalne bunty, a wokół idei oporu gromadziły się grupy przekonane, że walka z okupantem jest obowiązkiem. Najbardziej znani byli zeloci oraz sicarii – radykalni bojownicy, którzy dokonywali zamachów na rzymskich urzędników i na tych, których uznawano za współpracowników władzy.

W tym kontekście Barabasz mógł być jednym z uczestników podobnego wystąpienia – człowiekiem uwikłanym w lokalny bunt, który zakończył się rozlewem krwi. Dla Rzymian nie byłby bohaterem walki o wolność, lecz niebezpiecznym agitatorem, kimś, kogo należało ukarać w sposób odstraszający. W imperium kara za takie czyny była w zasadzie jedna: ukrzyżowanie.

Jego obecność w więzieniu namiestnika w czasie Paschy nie była przypadkiem. W tych dniach Jerozolima przypominała beczkę prochu. Do miasta przybywały tysiące pielgrzymów, a samo święto – upamiętniające wyzwolenie z niewoli – niosło ze sobą silny ładunek politycznych skojarzeń. Rzymianie doskonale zdawali sobie z tego sprawę, dlatego wzmacniali garnizon i reagowali bez wahania na każdy przejaw nieposłuszeństwa.

Barabasz był więc kimś więcej niż zwykłym przestępcą. Wszystko wskazuje na to, że należał do ludzi uwikłanych w brutalną rzeczywistość swojej epoki – w świat buntów, konspiracji i desperackich prób przeciwstawienia się potędze imperium.

 

Cisza

Po scenie przed Piłatem ślad po nim urywa się niemal natychmiast. Ewangelie wspominają jedynie, że został uwolniony. Nie wiadomo, dokąd poszedł – czy pozostał w Jerozolimie, czy zniknął w tłumie pielgrzymów wracających po święcie do swoich domów. Historia, która na chwilę postawiła go w centrum wydarzeń, nagle przestaje się nim interesować.

Ta cisza sprawiła jednak, że Barabasz zaczął żyć własnym życiem w tradycji i wyobraźni kolejnych pokoleń. W legendach pojawia się czasem jako człowiek, który po uwolnieniu przeżył przemianę i przyjął nauki Jezusa. W innych opowieściach wraca do świata przemocy i ginie w jednym z kolejnych buntów. Historycy pozostają jednak powściągliwi – żadne źródło pozabiblijne nie wspomina o nim wprost. Niewykluczone więc, że był jedną z wielu postaci, które na krótko pojawiały się w burzliwej historii tej prowincji i równie szybko z niej znikały.

Paradoks polega jednak na tym, że choć Barabasz niemal całkowicie zniknął z kronik, jego symboliczna obecność okazała się wyjątkowo trwała. Scena wyboru między nim a Jezusem przez stulecia przyciągała uwagę komentatorów i teologów. Widziano w niej nie tylko epizod z procesu, lecz także sugestywny obraz ludzkiego wyboru – między drogą przemocy a drogą ofiary.

Niektórzy badacze sugerują nawet, że Barabasz może symbolizować jeden z nurtów myślenia Żydów tamtej epoki: mesjanizm o charakterze militarnym. W takiej wizji oczekiwany wybawiciel miał być przywódcą powstania, który pokona Rzym siłą. Na tym tle nauczanie Jezusa brzmiało zupełnie inaczej – jako zapowiedź przemiany, która zaczyna się wewnątrz człowieka.

Scena przed Piłatem skupia w sobie jeden z najbardziej przejmujących momentów całej opowieści pasyjnej. Tłum wybiera człowieka kojarzonego z buntem i przemocą – przeciwnika, którego rzymska władza potrafiła rozpoznać i nazwać. Znacznie trudniejszy do uchwycenia okazuje się natomiast wędrowny nauczyciel, mówiący o królestwie wykraczającym poza doczesny porządek. W tej krótkiej chwili zderzają się dwie odmienne wizje przemiany rzeczywistości – jedna gwałtowna i natychmiastowa, druga cicha i wymykająca się ludzkim kategoriom. Barabasz jawi się więc jako jedna z najbardziej zagadkowych postaci biblijnej historii – cień przesuwający się przez scenę największego dramatu chrześcijaństwa, niemal anonimowy, a zarazem głęboko symboliczny. Jego historia trwa zaledwie chwilę, lecz jego imię na zawsze zostało wpisane w opowieść o Wielkim Piątku.

Monika Pawlak


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama