Kamień znajduje się tuż przy wejściu do Bazyliki Grobu Świętego, jednej z najstarszych i najważniejszych świątyń chrześcijaństwa. Zanim pielgrzym dotrze do Kaplicy Golgoty czy do samego Grobu Pańskiego, musi przejść właśnie obok tej płyty – szerokiej, różowawej, lśniącej od oliwy i kadzidła. Dla wielu wiernych jest to miejsce, w którym historia Ewangelii staje się namacalna.
Ale czy rzeczywiście tutaj złożono ciało Jezusa? Czy ten kamień pamięta wydarzenia sprzed 2 tysięcy lat? A może jest jedynie symbolicznym znakiem, który z czasem obrósł legendą?
Kamienna płyta
Opis wydarzeń po ukrzyżowaniu pojawia się w kilku księgach Nowego Testamentu. Ewangelie mówią, że ciało Jezusa zostało zdjęte z krzyża przez Józefa z Arymatei przy pomocy Nikodema. Zgodnie z żydowskim zwyczajem ciało należało obmyć, namaścić wonnymi olejami i owinąć w płótna przed złożeniem w grobie.
Tekst Ewangelii nie wspomina jednak żadnego konkretnego kamienia. Mówi jedynie o przygotowaniu ciała i o grobie wykutym w skale w pobliżu miejsca ukrzyżowania. Wydarzenia opisane są krótko, niemal surowo, bez szczegółów topograficznych. W centrum opowieści znajduje się nie miejsce, lecz dramat chwili – pośpiech przed szabatem, cisza ogrodu i kamień zamykający grób.
A jednak w późniejszej tradycji chrześcijańskiej pojawia się wyraźna scena: ciało Jezusa spoczywa na kamiennej płycie, gdzie zostaje obmyte i namaszczone. Z tej właśnie wizji narodziła się legenda Kamienia Namaszczenia.
Najstarsze świadectwa pielgrzymów odwiedzających Jerozolimę w IV i V wieku wspominają o kilku miejscach związanych z męką Chrystusa. Gdy cesarz Konstantyn I Wielki polecił wznieść w tym miejscu monumentalną bazylikę, przestrzeń wokół Golgoty i Grobu Pańskiego została starannie uporządkowana i oznaczona.
To wtedy zaczęto wskazywać konkretny punkt, w którym – według przekazywanej ustnie tradycji – przygotowano ciało Jezusa do pogrzebu. W kolejnych stuleciach miejsce to nabierało coraz większego znaczenia. Pielgrzymi opisywali kamień, na którym rzekomo spoczęło ciało Chrystusa, a kronikarze utrwalali tę scenę w swoich relacjach.
Problem polega na tym, że Jerozolima przeżywała wówczas burzliwe dzieje. W roku 70 miasto zostało niemal całkowicie zniszczone przez wojska rzymskie podczas oblężenia Jerozolimy. Wiele miejsc znanych z czasów Jezusa przestało istnieć. Później cesarz Hadrian przebudował miasto jako rzymską kolonię Aelia Capitolina i dawna topografia została częściowo zatarta.
Gdy w IV wieku chrześcijanie zaczęli ponownie identyfikować miejsca związane z Ewangelią, musieli opierać się przede wszystkim na przekazach ustnych i lokalnej pamięci.
Znaki pamięci
Układ terenu wokół Bazyliki Grobu Świętego w czasach rzymskich w ostatnich dekadach pozwolił lepiej zrozumieć badania archeologiczne. Wykazały one, że w I wieku znajdował się tu kamieniołom, który z czasem przekształcił się w ogród z grobami wykutymi w skale. Taki krajobraz dobrze odpowiada opisowi zawartemu w Ewangelii św. Jana: w pobliżu Golgoty znajdował się ogród, a w nim nowy grób.
Odkrycie to wzmocniło przekonanie wielu historyków, że właśnie w obrębie dzisiejszej bazyliki mogły rozegrać się wydarzenia związane z pogrzebem Jezusa. Jednak sam Kamień Namaszczenia nie pochodzi z I wieku.
Dzisiejsza płyta została umieszczona w tym miejscu dopiero w XVIII stuleciu, zastępując wcześniejszy kamień zniszczony podczas licznych przebudów świątyni. Bazylika była wielokrotnie niszczona przez pożary, trzęsienia ziemi i konflikty religijne. W 1808 roku ogromny pożar zniszczył znaczną część wnętrza i wiele elementów wyposażenia trzeba było odtworzyć.
Dlatego archeologia nie może potwierdzić autentyczności samego kamienia. Może jedynie powiedzieć, że miejsce, w którym się znajduje, leży bardzo blisko prawdopodobnej lokalizacji Golgoty i grobu z I wieku.
W pewnym sensie pytanie o autentyczność kamienia okazuje się mniej istotne, niż mogłoby się wydawać. W tradycji chrześcijańskiej wiele miejsc pełni funkcję znaków pamięci. Nie zawsze są one materialnym świadkiem wydarzeń, lecz raczej symbolicznym punktem, który pomaga wyobrazić sobie historię.
Kamień Namaszczenia działa właśnie w ten sposób. Jego powierzchnia – wypolerowana przez dłonie milionów pielgrzymów – stała się niemal kroniką ludzkiej wiary. Każda kropla oliwy, każdy dotyk, każdy szept modlitwy dopisuje do tej historii kolejną warstwę.
Wchodząc do bazyliki, pielgrzym najpierw spotyka ten kamień. Dopiero potem kieruje się ku Golgocie i ku samemu grobowi. Symbolika tej drogi jest czytelna: najpierw ciało zdjęte z krzyża, potem cisza pogrzebu, wreszcie pusty grób.
Kamień staje się więc jakby prologiem do opowieści o zmartwychwstaniu.
Duchowe centrum świata
Wieczorem, gdy bazylika pustoszeje, Kamień Namaszczenia wygląda zupełnie inaczej niż w ciągu dnia. Znika tłum pielgrzymów, gaśnie gwar rozmów w dziesiątkach języków, pozostaje jedynie ciche światło lamp oliwnych. Wtedy kamienna płyta staje się czymś więcej niż obiektem kultu czy turystyczną ciekawostką.
Staje się przypomnieniem chwili, o której Ewangelie mówią niemal szeptem. Chwili, gdy ciało zdjęte z krzyża spoczęło na zimnym kamieniu, a zapach mirry i aloesu mieszał się z kurzem Jerozolimy. Kilka osób w pośpiechu przygotowywało pogrzeb przed zachodem słońca, nie wiedząc jeszcze, że historia, którą właśnie zamykają w grobie, dopiero się zaczyna.
Czy był to dokładnie ten kamień, który dziś oglądają pielgrzymi? Tego prawdopodobnie nigdy nie da się rozstrzygnąć. Archeologia może badać warstwy ziemi, analizować strukturę skał i rekonstruować dawne krajobrazy. Nie potrafi jednak odtworzyć wszystkich szczegółów chwil, które zapisały się przede wszystkim w pamięci ludzi.
Kamień Namaszczenia pozostaje więc na granicy dwóch porządków: historii i tradycji, faktu i symbolu. Być może nie jest relikwią w sensie dosłownym, jednak od stuleci prowadzi ludzi do miejsca, które dla chrześcijaństwa stało się duchowym centrum świata. Jego znaczenie nie kryje się wyłącznie w samej skale. Najgłębiej zakorzenione jest w pamięci.
Marcin Nowak








