W deszczowe popołudnie, 15 marca przy bardzo długim stole w ich pracowni, gdzie zazwyczaj prowadzą zajęcia plastyczne dla dzieci i osób dorosłych, zgromadziło się jedenaście dorosłych osób. Mieliśmy się nauczyć, jak wykonywać popularne w Polsce pisanki, zdobiące stoły wielkanocne.
Zwyczaj malowania i dekorowania jajek na Wielkanoc jest bardzo stary. Najstarsze pisanki polskie pochodzą z końca X wieku i odnalezione zostały w wykopaliskach archeologicznych w Opolu. Wykonywanie ich i obdarowywanie się nimi miało zapewniać dobre zdrowie, obfitość i bogactwo. Pisanki są częścią polskich tradycji, a wierność tradycji stanowi o naszej tożsamości i uważana jest za coś bardzo wartościowego, co należy chronić i przekazywać dalej – dzieciom i wnukom. Kolorowe jajka w wiklinowych koszyczkach są tak powszechnie eksponowane w polskich domach na Wielkanoc, jak choinki w czasie Bożego Narodzenia. Kultywuje się ten zwyczaj nawet w domach, w których religijność stała się mniej istotna i bardziej powierzchowna niż za dawnych czasów. Tymczasem potrzebujemy sacrum i duchowości, bo one dają nam poczucie sensu istnienia. Ktoś powiedział, że gdyby nie było świąt, stracilibyśmy poczucie kosmicznego rytmu, któremu wszyscy podlegamy. W celebrowaniu świąt tkwi coś, co łączy nas wszystkich. Wszak siedząc przy wspólnym, rodzinnym stole, wspominamy tych, z którymi świętowaliśmy wcześniej – rok, dwa, dziesięć, czy jeszcze dawniej. Powtarzamy to, co robili nasi dziadkowie i rodzice. Czujemy się ogniwami w łańcuchu pokoleń.
Pisanki to nazwa ogólna, która obejmuje wiele rodzajów zdobienia jajek. Najprostsze są te, które barwi się na jednolity kolor uzyskany w moczeniu w wywarach z łupin cebuli, z orzechów czy soku buraków, albo w barwnikach kupionych w sklepach. Inne, to te, które powstają wtedy, gdy na tych zabarwionych wcześniej jajkach wyskrobuje się różnorodne, mniej lub bardziej skomplikowane wzory. Nazywane są one kraszankami lub drapankami. Jeszcze inne to pisanki wykonywane metodą batiku, czyli z kilkakrotnym użyciem wosku pszczelego i kilkakrotnym zanurzaniem jajek w coraz to innych kolorowych farbkach. Poza tymi, najczęściej spotykanymi, w różnych regionach Polski zetknąć się można z pisankami, które zdobione są maleńkimi wycinankami, koronkami, a nawet wkładane są do miniaturowych koszyczków wykonanych na szydełku. Osoby mniej cierpliwe i dzieci mogą zacząć zabawę z dekorowaniem jajek malując swe wzory kolorowymi pisakami lub naklejając na nie maleńkie obrazki, wycięte na przykład z czasopism, które można pokryć lakierem bezbarwnym, aby się lepiej trzymały.
Uczestnicy naszego spotkania mieli się nauczyć jak wykonywać kraszanki i pisanki tworzone przy pomocy wosku. Tylko kilkoro z nas wcześniej wykonywało pisanki. Dla większości było to zupełnie nowe doświadczenie. Ja osobiście czułam wielką tremę i myślałam, że raczej będę się przypatrywać temu, co robią inni, niż czynnie uczestniczyć w tego rodzaju aktywności. Myślałam, że aby kreować pisanki, trzeba się tego uczyć bardzo długo. Ale tak jak inni, przyniosłam pięć ugotowanych jajek i czekałam na rozwój akcji.
Pani domu, a zarazem osoba, która te zajęcia prowadziła, Anna Wińska-Bajena przygotowała dla nas wszystkie potrzebne narzędzia. Jedno z nich to drewniana pałeczka zakończona szpilką z malutką główką, za pomocą której nakłada się ciepły wosk na powierzchnię skorupki jajka, drugie to pałeczka zakończona ostrą szpilką, którą wydrapuje się wzorki na zabarwionym wcześniej jajku. Na stole mieliśmy też pojemniczki. W niektórych znajdował się pszczeli wosk podgrzewany za pomocą malutkich świeczek, w innych płyny barwiące skorupki jajek.
Przypuszczam, że nie tylko ja miałam wątpliwości, czy uda mi się stworzyć jakąkolwiek pisankę. Ale nasza instruktorka od razu zakładała, że wszyscy podołamy zadaniu. Najpierw pokazała nam jak wyskrobywać na wcześniej zabarwionych jajkach proste wzory geometryczne, a gdy każdy z nas to zrobił, przeszła do bardziej skomplikowanych zadań – zdobienia jajek z użyciem wosku i nakładania kolejnych warstw barwników. Na koniec usuwaliśmy wypukłe wzorki robione wcześniej woskiem, by powierzchnia jajek była gładka. Nie było rady – każdy starał się pracować sumiennie, nie spiesząc się, w swoim tempie. Czasem spoglądaliśmy sobie nawzajem na ręce, porównywaliśmy zestawy kolorów, wymienialiśmy uwagi. Byliśmy podekscytowani, szczęśliwi i dumni. Naszym oczom ukazywały się piękne, kolorowe, prawdziwe, własnoręcznie wykonane pisanki – maleńkie, kruche, delikatne cudeńka. Jak widać, na naukę nigdy nie jest za późno, jak nie jest za późno na kontemplowanie piękna i czerpanie z tego radości.
Maria Zakrzewska








