Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 2 kwietnia 2026 17:35
Reklama KD Market

O wierze, strachu i nadziei

W kalendarzu chrześcijańskim nadszedł czas szczególny. Nawet w najbardziej zsekularyzowanych społeczeństwach Zachodu w Wielkim Tygodniu dzieje się coś dziwnego: do kościołów wracają ludzie, których na co dzień tam nie ma. Jedni przychodzą z przyzwyczajenia, inni z nostalgii, jeszcze inni dlatego, że Wielkanoc wciąż pozostaje w ich pamięci świętem domu rodzinnego, zapachu święconki i dźwięku rezurekcyjnych dzwonów.
O wierze, strachu i nadziei

Autor: Adobe Stock

W Stanach Zjednoczonych, podobnie jak w Polsce, w tym czasie chrześcijańskie kościoły – szczególnie katolickie – zapełniają się nie tylko stałymi parafianami, ale także ludźmi luźno związanymi z religią. Wielkanoc pozostaje bowiem bardziej doświadczeniem kulturowym i wspólnotowym niż tylko praktyką religijną.

Dla Polonii w Stanach Zjednoczonych ten czas jest zwykle stosunkowo spokojny i przewidywalny. Polacy od dziesięcioleci tworzą w USA własną sieć parafii, szkół i organizacji, dlatego uczestnictwo w życiu religijnym nie stanowi dla nich większego problemu. Polskie parafie w Chicago, Nowym Jorku, New Jersey czy Detroit organizują święcenie pokarmów, spowiedzi, liturgie Triduum Paschalnego w języku polskim. Nawet osoby o nieuregulowanym statusie imigracyjnym zazwyczaj nie obawiają się pójścia do kościoła – świątynie przez lata były traktowane jako przestrzeń względnie bezpieczna, a wspólnota parafialna pełniła rolę nieformalnego systemu wsparcia dla nowych imigrantów.

Inaczej wygląda sytuacja wielu imigrantów z Ameryki Łacińskiej, Afryki czy Bliskiego Wschodu. W ostatnich miesiącach w Stanach Zjednoczonych narasta atmosfera strachu związana z działaniami służb imigracyjnych ICE i zapowiedziami masowych deportacji. Media amerykańskie opisują przypadki zatrzymań, rozszerzania sieci ośrodków detencyjnych oraz zaostrzania kontroli dokumentów. W tej atmosferze nawet udział w nabożeństwie może być związany z ryzykiem. W wielu środowiskach imigranckich pojawia się realna obawa, że miejsca publiczne – a więc także kościoły – mogą stać się przestrzenią kontroli i zatrzymań.

Jeszcze trudniejsza jest sytuacja osób przebywających w ośrodkach detencyjnych ICE. Według amerykańskich mediów liczba przetrzymywanych tam osób wzrosła w ostatnim czasie do około 70 tysięcy. Organizacje religijne i biskupi katoliccy zwracają uwagę, że w wielu ośrodkach dostęp do posługi duszpasterskiej jest ograniczony. W niektórych przypadkach duchowni musieli iść do sądu, aby uzyskać zgodę na wejście do ośrodków i udzielenie sakramentów czy posługi duchowej w czasie chrześcijańskiego Wielkiego Postu czy muzułmańskiego Ramadanu.

W tej sprawie wielokrotnie wypowiadał się nieżyjący już papież Franciszek, który od początku swojego pontyfikatu podkreślał, że migranci nie stanowią problemu, który trzeba rozwiązać – są ludźmi, których należy przyjąć, chronić i integrować. Papież przypominał, że chrześcijaństwo wyrasta z doświadczenia migracji – Święta Rodzina uciekająca do Egiptu jest jednym z najbardziej symbolicznych obrazów Ewangelii. Warto w tym kontekście przypomnieć także słowa obecnego papieża Leona XIV, który w jednym ze swoich wystąpień podkreślił, że sposób, w jaki państwa traktują imigrantów, jest „sprawdzianem moralnym współczesnych społeczeństw”. Papież zwraca uwagę, że migranci nie są statystyką ani problemem administracyjnym i przypomina, że chrześcijańska Europa i Ameryka zostały zbudowane przez migrantów. W tym kontekście odrzucenie przybysza oznacza w pewnym sensie wyrzeczenie się własnej historii. Podkreśla przy tym, że państwa mają prawo do kontroli granic, ale nigdy nie mogą zapominać o godności człowieka, która nie zależy od paszportu ani wizy.

Także amerykańscy biskupi katoliccy w ostatnich miesiącach coraz częściej mówią o moralnym wymiarze polityki migracyjnej, podkreślając, że państwo mające prawo kontrolować granice nie powinno odbierać ludziom godności ani możliwości praktykowania wiary.

Wielkanoc zawsze była świętem nadziei w czasach trudnych. Pierwsi chrześcijanie świętowali ją w świecie prześladowań, później obchodzono ją w czasach wojen, rewolucji i kryzysów. Dziś świat także nie jest spokojny – wojny, kryzysy migracyjne, napięcia polityczne i gospodarcze sprawiają, że wielu ludzi żyje w poczuciu niepewności. Tym bardziej sens Wielkanocy pozostaje aktualny: przypomina ona, że historia nie kończy się na Wielkim Piątku, a nadzieja jest silniejsza niż strach.

Dlatego niezależnie od tego, czy ktoś będzie w tym roku na rezurekcji w małym kościele w Polsce, w polskiej parafii w Chicago, czy tylko przy świątecznym stole z rodziną – sens tych świąt pozostaje ten sam. To święta nadziei, że świat może być lepszy niż jest, że człowiek może być lepszy niż bywa i że nawet w trudnych czasach nie wolno tracić wiary w przyszłość.

Bo chrześcijaństwo zaczęło się od pustego grobu, a nie od zamkniętych drzwi. I być może właśnie dlatego w świecie pełnym konfliktów, murów, granic i deportacji Wielkanoc wciąż pozostaje świętem nadziei, że ostatecznie silniejsza od polityki, strachu i podziałów okaże się godność zwykłego człowieka.

Tomasz Deptuła

Dziennikarz, publicysta, ekspert ds. komunikacji społecznej. Przez ponad 25 lat korespondent polskich mediów w Nowym Jorku i redaktor “Nowego Dziennika”.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama