Wielkie i święte dni dla chrześcijan. Od czwartku wieczora, przez piątek i sobotę, zmierzają ku wielkanocnej niedzieli Zmartwychwstania Chrystusa. Trzy dni i jedna tajemnica przejścia Jezusa Chrystusa przez mękę i śmierć na krzyżu do życia. To przejście tłumaczy się jako pascha, a życie oznacza zmartwychwstanie. Żeby pięknie przeżyć wielką noc, potrzeba przeżycia całości, którą wyraża trwająca przez trzy dni liturgia. To nie wielkanocna święconka czyni radość zmartwychwstania, ale głębokie przeżycie drogi, na którą zaprasza nas Chrystus, już teraz. Jest to droga Paschy, w którą wpisuje się życie człowieka. Jest ono przecież także drogą przez mękę i śmierć do życia.
A sobotnia święconka jest symbolem. Pięknym symbolem świętowania przy rodzinnym stole, celebrowania wielkanocnej radości z bliskimi. Podobnie jak bożonarodzeniowa Wigilia z głęboką symboliką wieczerzy, tak wielkanocne uroczyste śniadanie, gdzie na pamiątkę zabijanego baranka mamy wędliny i mięso, symbolem życia są jaja i jest też oczywiście chleb, który prowadzi myślami ku Eucharystii. W koszyczku zanosimy to do kościoła, aby nam ksiądz pobłogosławił i pokropił święconą wodą. Tradycja ta zajmuje bardzo ważne miejsce w życiu Polaków i w kraju i zagranicą. Trzeba jednak przypomnieć o tym, że nie zastąpi ona głębi celebracji liturgicznej. To właśnie ta celebracja powinna być na pierwszym miejscu. W całości, od początku do końca.
Byłem wczoraj w Krakowie u franciszkanów, na nabożeństwie ku czci Męki Pańskiej. W bazylice, podobnie jak we wszystkich kościołach kolejki do konfesjonałów. Bogu dzięki, że się ludzie jeszcze spowiadają. Nawet jeśli coraz więcej traktuje to jako usługę konieczną do spełnienia w kościele z okazji świąt i tylko z tej okazji. Szkoda, że nie zawsze jest to poczucie i tęsknota za nawróceniem i przemianą życia. Ktoś mi powiedział, że był do spowiedzi. Czekał w kolejce, liczył na dłuższą i wnikliwą naukę, a spowiednik potraktował go „raz-raz” i następny. Mówię mu: „Dziwisz się? Kiedy masz przed i za sobą kolejkę ludzi, najczęściej spieszących się, nie ma szans na dłuższą spowiedź. Jeśli takiej potrzebujesz, znajdź czas w dni poza okresem przedświątecznym”. Trzeba mieć wyrozumiałość. Niestety, ludzie traktują wielkanocną spowiedź w kategorii „kościelnych usług”. Widać to na przykład, kiedy są rekolekcje, jest msza św., ludzie przychodzą, skorzystają ze spowiedzi i natychmiast wychodzą, nie zatrzymując się na mszy, nie słuchając kazania. Jest to nie ukrywam, dość smutny i coraz częstszy obraz. W Wielki Piątek będziemy mieli w naszej bazylice w Trzebini „noc konfesjonałów”. Do północy będzie można przyjść i się wyspowiadać. Bardzo czekam na to nowe dla mnie doświadczenie i liczę, że będą ludzie, nawet po drodze, „z ulicy”.
Pan Bóg na różny sposób mówi do człowieka. Jemu zależy na każdym i na każdego czeka. Wierzę w to mocno. Daje jednakową szansę i tym, którzy jak w przypowieści, zgłosili się do pracy rano i tym, którzy przyszli w ostatniej godzinie. Daje szansę także „dobrym Łotrom” w ostatniej chwili ich życia. Czy jednak trzeba czekać na takie wyjątkowe lub ostateczne okazje? Czy nie lepiej przyjść i wcześniej zacząć swoje nowe lub odnowione życie? Na czwartkowej porannej Mszy Krzyżma, papież Leon XIV u progu świętych trzech dni powiedział: „To bowiem, co za chwilę przeżyjemy, ma w sobie moc przemiany tego, co ludzka pycha usiłuje uczynić nieczułym: naszej tożsamości, naszego miejsca w świecie. Wolność Jezusa przemienia serca, opatruje rany, napełnia wonią i rozjaśnia nasze oblicza, pojednuje i gromadzi, przebacza i wskrzesza.” Czy nie warto wejść na drogę takiej wolności?
Rozpoczynamy święta wielkanocne. Trudny jest kontekst tych świąt, jak mówi papież Leon XIV „w świecie rozdzieranym przez niszczące go potęgi”. Jest jednak jak zawsze światło nadziei, gdyż „w jego łonie [świata] powstaje nowy lud – nie lud ofiar, lecz świadków”. Każdy chrześcijanin jest zaproszony do dawania świadectwa swoim życiem, słowami, postępowaniem. Wielu jest takich, którzy dają świadectwo przez męczeńską śmierć. O nich także trzeba pomyśleć i solidaryzować się z nimi przez modlitwę i wsparcie, także materialne. To wielka rzecz, budować świat ludzi, którzy chcą być kimś więcej niż tylko zachowującymi tradycję katolikami-chrześcijanami. Potrzeba ludzi, którzy świadomie chcą być uczniami Chrystusa idąc za Nim. Te dni są wielkim zaproszeniem dla każdego, aby pójść i odnowić swoje chrześcijaństwa w sposób jak najbardziej autentyczny.
Dobrych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!
ks. Łukasz Kleczka SDS

Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Był przełożonym wspólnoty zakonnej salwatorianów w Veronie, New Jersey.








