Autorem projektu w jego obecnej formie jest republikański kongresmen Barry Moore, wpisujący się w ideologiczną linię związaną z polityką Donalda Trumpa. Hasło „America First” oznacza podporządkowanie polityki imigracyjnej interesom obywateli USA – zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i społecznym. Projekt opiera się na przekonaniu, że dotychczasowy model imigracyjny zbyt często premiował przypadek (np. poprzez loterie wizowe) lub więzi rodzinne, zamiast wspierać interes gospodarczy państwa.
Jak wynika z doniesień medialnych, ustawa America First Immigration Act ma wprost „postawić Amerykanów na pierwszym miejscu”, ograniczając zarówno nielegalną, jak i znaczną część legalnej imigracji.
Co zawiera America First Immigration Act?
Najbardziej radykalnym elementem kolejnego projektu jest odejście od dotychczasowego modelu wspierania imigracji rodzinnej na rzecz systemu opartego na kryteriach merytorycznych
Ustawa zakłada m.in.: likwidację programu loterii wizowych (Diversity Visas), znaczące ograniczenie imigracji rodzinnej i sponsorowanie ograniczone do najbliższej rodziny. Przypomnijmy, że program Diversity Visa Lottery, od lat umożliwia legalną imigrację do USA osobom z krajów niedoreprezentowanych w strukturze imigracji do Stanów Zjednoczonych. Skorzystało z niego na przestrzeni ostatnich trzech dekad kilkadziesiąt tysięcy Polaków.
Możliwość sponsorowania rodzinnego miałaby zostać zawężona wyłącznie do małżonków i nieletnich dzieci obywateli USA oraz posiadaczy zielonej karty. Rodzice, rodzeństwo czy dorosłe dzieci zostaliby wykluczeni z preferencyjnych ścieżek.
America First przewiduje także wprowadzenie systemu punktowego oceniającego kandydatów według kwalifikacji, wysokie progi dochodowe dla pracowników z zagranicy oraz zaostrzenie wymogów wobec pracodawców. Kandydat musiałby posiadać ofertę pracy z wynagrodzeniem co najmniej dwukrotnie wyższym od mediany dla danego stanu. Pracodawcy musieliby udowodnić, że nie znaleźli odpowiednich kandydatów wśród obywateli USA.
Projekt przewiduje także znaczące zwiększenie środków na ochronę południowej granicy USA, w tym rozbudowę fizycznych barier (muru granicznego), rozwój technologii monitoringu oraz zwiększenie liczby funkcjonariuszy US Border Patrol. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów jest ograniczenie możliwości ubiegania się o azyl. Propozycje zakładają m.in. zaostrzenie kryteriów przyjmowania wniosków, przyspieszone procedury deportacyjne oraz obowiązek ubiegania się o ochronę w pierwszym bezpiecznym kraju.
Proponuje się rozszerzenie katalogu przestępstw skutkujących deportacją oraz zwiększenie uprawnień służb imigracyjnych, takich jak Immigration and Customs Enforcement (ICE). Projekt zakłada też ograniczenie finansowania federalnego dla miast i stanów, które odmawiają współpracy z władzami federalnymi w egzekwowaniu prawa imigracyjnego.
Dodatkowo projekt przewiduje sankcje wobec tzw. „sanctuary cities”, do których zaliczane jest także Chicago, a także obowiązek złożenia deklaracji lojalności wobec konstytucji USA, którą musieliby podpisać wszyscy kandydaci na imigrantów.
W praktyce oznaczałoby to rewolucję całego systemu imigracyjnego obowiązującego od lat 60. ubiegłego stulecia – od modelu opartego na relacjach rodzinnych do systemu selekcyjnego, zbliżonego do rozwiązań funkcjonujących m.in. w Kanadzie czy Australii – ale z dodatkowymi ograniczeniami, które czynią go jednym z najbardziej restrykcyjnych w świecie zachodnim.
Dignity Act: alternatywa czy kompromis?
Na tym tle omawiany przez nas niedawno projekt ustawodawczy Dignity Act jawi się jako przejaw innej politycznej rzeczywistości. O ile America First Immigration Act koncentruje się na ograniczaniu imigracji, o tyle Dignity Act próbuje zarządzać jej skutkami. Ustawa wspierana przez umiarkowanych Republikanów i niektórych Demokratów zakłada bowiem wzmocnienie kontroli granic, stworzenie mechanizmu legalizacji dla części nieudokumentowanych migrantów, wprowadzenie obowiązków pracy i płacenia podatków jako warunku uzyskania legalnego statusu, brak bezpośredniej ścieżki do obywatelstwa, w zamian za możliwość długoterminowego, legalnego pobytu w USA.
Porównanie obu projektów ujawnia głębszy spór o podejście państwa federalnego do kwestii imigracji. Kongresmani wspierający projekt America First Immigration Act zakładają selekcyjny model systemu imigracyjnego: to państwo ma dobierać swoich imigrantów według kryteriów ekonomicznych i kulturowych, wprowadzając ograniczenia w dostępie do systemu. Imigracja ma być narzędziem wzmacniania gospodarki, a nie procesem społecznym.
Z kolei u podstaw projektodawców Dignity Act leży przeświadczenie o integracyjnej roli zjawiska imigracji: państwo uznaje obecność cudzoziemców jako fakt i stara się ich włączyć w system prawny i gospodarczy, nawet jeśli oznacza to kompromisy polityczne.
Różnice te są widoczne szczególnie w podejściu do imigracji rodzinnej. Projekt Moore’a traktuje ją jako źródło tzw. „chain migration”, które należy ograniczyć. Dignity Act widzi w niej element społecznej stabilizacji i integracji.
Równolegle toczy się spór o przyszłość programu Deferred Action for Childhood Arrivals (DACA), obejmującego tzw. Dreamers – imigrantów bez statusu wwiezionych do USA jako dzieci, oraz o reformę wiz pracowniczych dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów.
Spór o przyszły model systemu imigracyjnego znajduje też odzwierciedlenie w mediach. Konserwatywne redakcje, takie jak Fox News czy „The Wall Street Journal”, wspierają podejście „America First”, argumentując, że system imigracyjny powinien przede wszystkim służyć obywatelom USA. Podkreślają kwestie bezpieczeństwa, rynku pracy i kosztów socjalnych.
Z kolei media liberalne, w tym „The New York Times” czy „The Washington Post”, skłaniają się ku rozwiązaniom w duchu Dignity Act. Wskazują na potrzebę humanitarnego podejścia do imigrantów już funkcjonujących w amerykańskiej gospodarce i społeczeństwie.
Polityka versus arytmetyka
W praktyce jednak oba projekty napotykają podobny problem – brak stabilnej większości w Kongresie, która mogłaby wesprzeć jeden z dwóch projektów.
Problem zaczyna się już w Izbie Reprezentantów. Republikanie – nawet jeśli posiadają w niej większość – nie są monolitem. Umiarkowani politycy, reprezentujący szczególnie okręgi o dużym udziale wyborców latynoskich podchodzi sceptycznie do najbardziej restrykcyjnych zapisów projektu, takich jak niemal całkowite ograniczenie imigracji rodzinnej czy likwidacja programu loterii wizowej. To oznacza, że nawet w obrębie jednej partii projekt może nie uzyskać pełnego poparcia. Ograniczenia imigracji budzą sprzeciw także części środowisk biznesowych, które obawiają się niedoboru pracowników.
Jeszcze większą przeszkodą jest Senat. Aby przeforsować ustawę, potrzebne jest co najmniej 60 głosów ze względu na możliwość zastosowania obstrukcji parlamentarnej (tzw. filibuster). Demokraci pozostają zdecydowanie przeciwni projektom tego typu, argumentując, że ograniczają one legalne ścieżki imigracji i uderzają w podstawowe prawa imigrantów. W efekcie szanse na uzyskanie wymaganej liczby głosów ponadpartyjnych są bardzo ograniczone.
W efekcie America First Immigration Act ma dziś większe znaczenie jako instrument polityczny niż realny projekt legislacyjny. Wyznacza kierunek debaty, przesuwa jej granice i zmusza przeciwników do reakcji, ale sam w sobie – przynajmniej w obecnej formie – ma niewielkie szanse stać się obowiązującym prawem.
Projekt Dignity Act, choć bardziej umiarkowany, również natrafia na przeszkody. Dla części Republikanów jest zbyt liberalny, dla progresywnego skrzydła Demokratów – zbyt restrykcyjny. Oba projekty funkcjonują więc bardziej jako punkty odniesienia niż konkretne projekty do szybkiego przegłosowania i wprowadzenia w życie.
Podział ten znajduje wyraźne odzwierciedlenie w mediach. Reakcje na projekt „America First” okazały się przewidywalnie spolaryzowane.
Media konserwatywne – takie jak Fox News czy „The Wall Street Journal”– przedstawiają projekt jako konieczną odpowiedź na kryzys migracyjny. Podkreślają rosnącą liczbę nielegalnych przekroczeń granicy, przeciążenie systemu azylowego oraz koszty ponoszone przez podatników. W tej narracji ustawa ma przywrócić „porządek i kontrolę” oraz wzmocnić suwerenność państwa.
Konserwatywni komentatorzy często argumentują, że dotychczasowe przepisy są zbyt liberalne i zachęcają do imigracji, a ich zaostrzenie będzie działać odstraszająco. Wskazują również na kwestie bezpieczeństwa narodowego, sugerując powiązania między niekontrolowaną migracją a przestępczością.
Media liberalne, takie jak „The New York Times” czy „The Washington Post” – prezentują projekt w znacznie bardziej krytycznym świetle. Zwracają uwagę na potencjalne naruszenia praw człowieka, ograniczenie prawa do azylu oraz ryzyko rozdzielania rodzin migrantów.
W liberalnej narracji ustawa jest często opisywana jako element polityki strachu, mającej mobilizować elektorat poprzez antyimigracyjną retorykę. Podkreśla się także, że wiele proponowanych rozwiązań może być trudnych do wdrożenia w praktyce lub sprzecznych z międzynarodowymi zobowiązaniami USA.
Między ideologią a kompromisem
Zestawienie dwóch projektów pokazuje, że spór o imigrację w USA nie dotyczy już tylko konkretnych rozwiązań prawnych. To konflikt między dwoma wizjami państwa: selekcyjnym i integracyjnym, restrykcyjnym i pragmatycznym.
America First Immigration Act wyznacza granicę możliwego zaostrzenia polityki migracyjnej. Dignity Act – granicę możliwego kompromisu w obecnych uwarunkowaniach politycznych.
Niezależnie od tego, która z koncepcji okaże się dominująca, jedno nie ulega wątpliwości: imigracja pozostanie jednym z kluczowych tematów definiujących amerykańską politykę w najbliższych latach. Kierunek, w którym podąży linia legislacyjna będzie miał konsekwencje nie tylko dla samych imigrantów, lecz także dla pozycji Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej i ich wewnętrznej spójności. A każda kolejna ustawa – nawet jeśli nie zostanie uchwalona – będzie miała wpływ na to, jak Ameryka definiuje samą siebie.
Jolanta Telega
[email protected]









