Enhanced Games („Ulepszone Igrzyska”) to inicjatywa australijskiego biznesmena Arona D’Souzy. Absolwent studiów prawniczych na Oksfordzie jest również założycielem trybunału ds. sztucznej inteligencji (AI), który ma weryfikować doniesienia medialne. Uważa walkę z dopingiem za hipokryzję, gdyż jego zdaniem 99 proc. sportowców i tak sięga po zakazane wspomaganie.
Dyrektorem zarządzającym igrzysk jest Niemiec Maximilian Martin, były bankier inwestycyjny, który studiował w Niemczech i USA, a w projekt zainwestował znaczne środki. „Szybko zdałem sobie sprawę, że Enhanced to najbardziej ekscytująca firma, jaką kiedykolwiek widziałem” – powiedział magazynowi „Forbes”.
Do imprezy rękę przyłożył też Christian Angermayer, miliarder, producent filmowy i współzałożyciel firmy biofarmaceutycznej. Według agencji prasowej DPA, wcześniej inwestował m.in. w kryptowaluty, substancje psychodeliczne czy implanty mózgowe.
W Enhanced Games zainwestowali też m.in. założyciel PayPala, Peter Thiel, i syn prezydenta USA, Donald Trump Jr.
Sportowcy uczestniczący w tych zawodach będą uprawnieni do stosowania środków dopingujących, m.in. testosteronu czy sterydów anabolicznych. Jedyny warunek - żeby były legalnie przepisywane i przyjmowane w bezpiecznych dawkach. Ideą tej inicjatywy jest, aby zawodnicy wykorzystali maksimum swoich możliwości.
Pierwsza edycja rozpocznie się w czwartek i potrwa cztery dni. W programie zawodów w Las Vegas jest pływanie, lekkoatletyka i podnoszenie ciężarów, w tym kategoria strongman. Pula nagród ma wynieść 25 mln dolarów, a w poszczególnych konkurencjach 500 tysięcy, z czego połowa przypadnie zwycięzcom. Przewidziano również premię w wysokości miliona dolarów dla zawodników, którzy ustanowią nieoficjalne rekordy świata w biegu na 100 m i pływaniu 50 m stylem dowolnym, czyli w konkurencji, w której specjalizowała się Natalia Fryckowska, jedyna Polka, jaka zgłosiła się do imprezy.
Mieszkająca na stałe w USA 27-latka to finalistka mistrzostw Polski, uczestniczka mistrzostw Europy na krótkim basenie w 2017 roku oraz czwarta zawodniczka Igrzysk Europejskich w Baku w 2015 roku na dystansie 50 m stylem dowolnym.
Wcześniej swoje zgłoszenia wysłali m.in. były mistrz świata w biegu na 100 m Amerykanin Fred Kerley, wicemistrz olimpijski na 50 m kraulem z Paryża Brytyjczyk Benjamin Proud czy sztangistka z Dominikany Beatriz Piron, która dwukrotnie startowała w igrzyskach olimpijskich. Na liście zgłoszeń znajdują się w sumie 42 nazwiska.
- Idea Enhanced Games jest destrukcyjna dla idei fair play. Jest totalnym wypaczeniem sportu. Oczywiście z zainteresowaniem będziemy obserwować, jak te igrzyska dopingowiczów będą przebiegały, ilu finalnie zawodników zdecyduje się na udział w tym wydarzeniu. Niektóre międzynarodowe federacje sportowe podjęły decyzję, że jeżeli jakiś zawodnik weźmie w tym udział, nie będzie miał powrotu do klasycznej rywalizacji sportowej, chociażby pod pięcioma kółkami olimpijskimi - zaznaczył w rozmowie z PAP Rynkowski.
Sprzeciw wobec tych zawodów wyraziła kierowana przez Witolda Bańkę Światowa Agencja Antydopingowa (WADA), która określiła je jako „nieprzemyślane, nieobliczalne i niebezpieczne”. W podobnym tonie zareagowało wiele rządów, międzynarodowych federacji sportowych czy stowarzyszeń medycznych, które postrzegają zawody jako potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników.
Inicjatorzy Enhanced Games zapewniają, że będą chronić sportowców, wykorzystując technologię i naukę do zwiększenia ich siły i szybkości, otwierając nowy poziom „nadludzkich” możliwości. „Przekształcić ludzki potencjał w nadludzki” – przedstawili swoje credo.
Mają w tym pomóc m.in. testosteron lub sermorelina, czyli sztuczny hormon wzrostu, które od pół roku w specjalnej cenie można było nabyć w... sklepie internetowym Enhanced Games. Jedynym ograniczeniem - pełnoletność zamawiającego. Inne preparaty, jak erytropoetyna (EPO) czy meldonium, uczestnicy mogli przyjmować pod nadzorem lekarzy w Abu Zabi, gdzie zorganizowano im przygotowania.
Niemiecki farmakolog i ekspert ds. dopingu Fritz Soergel ostrzegł przed metodami stosowanymi podczas imprezy w Las Vegas. Zwrócił uwagę, że „za zamkniętymi drzwiami” będą używane substancje, które nie zostały jeszcze odpowiednio przebadane, a organizatorzy zawodów zdają się nie mieć „żadnych zahamowani”, więc należy się liczyć z „wyścigiem zbrojeń w kwestii środków dopingowych”.
- Nawet jeśli sportowiec przyjmie np. mieszankę EPO, testosteronu lub hormonu wzrostu, to nie ma gwarancji, że zdobędzie złoto. Ciało będzie nasycone chemikaliami od stóp do głów, ale to wciąż może być za mało, żeby wygrać i sięgnąć po premię. I z czystej desperacji sportowiec będzie mógł spróbował zdobyć nowe substancje. A to już może być niebezpiecznie - podsumował Soergel. (PAP)









