Po ostatniej aferze z darmowymi lodami dla uczniów, którzy zdobyli w szkole świadectwo z czerwonym paskiem, nie wiedziałem, czy śmiać się z głupoty ludzi odpowiedzialnych w Polsce za prawa dziecka, czy płakać, że doszliśmy w naszym kraju do takich absurdów. Tak się składa, że w Pszczynie chodziłem do liceum, doskonale znam lokalizację lodziarni „Pod Dębem”, w której nie tylko najmłodsi, ale i starsi lubią się raczyć smacznymi i zimnymi lodami. Afera momentalnie rozdmuchana szeroko w mediach społecznościowych otwarła liczne dyskusje na temat równości uczniów, kto w tej kwestii ma rację, a kto jej nie ma, a także nad tym, czy w życiu warto się starać.
Lubimy rozgrywki sportowe. Kibicujemy ulubionym sportowcom i zespołom. A w sporcie, wiadomo, wygrywają najlepsi. Dobrze wiemy, że słabsi muszą odpaść lub przyjąć miejsce poza podium. Nikt tutaj nie dyskutuje. Żeby być najlepszym, trzeba pracować. Dużo pracować, ćwiczyć, starać się, dbać o kondycję. Dobry wynik, a w końcu zwycięstwo są owocem tej ciężkiej i wymagającej pracy. Owocem i zasłużoną nagrodą.
Człowiek zasługuje na nagrodę. Temat kary i nagrody pojawia się także na kartach Pisma Świętego. Nagrodą za wierność Bogu jest życie wieczne. Chociaż wierni orędziu Zbawiciela będą celem agresji przeciwników, to jednak w nagrodę otrzymają zwycięstwo. Taka jest logika chrześcijańska. Trzeba pamiętać, że Biblia jest w pewnym sensie księgą pedagogiczną, która zawiera Boże i ludzkie wytyczne dotyczące wychowania człowieka i narodu oraz ukazuje realizację procesu wychowawczego w historii konkretnych ludzi i narodów. Istnieje zatem także kara, o której dzisiaj niewiele się mówi w Kościele, unikając jak ognia tego tematu. O. prof. Jacek Salij OP twierdzi, że „tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie (…) Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. ‘Twoja niegodziwość cię karze – wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi – twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną’ (Jr 2,19)”. Jak mówi przysłowie „grzech sam w sobie jest karą”, a co dopiero trwanie w grzechu, które sprowadza na człowieka smutek, rozbija go wewnętrznie, powoduje konflikty z innymi, skazuje na osamotnienie?
W życiu warto się starać. Św. Paweł, który długo był po stronie przegranej, zanim przekonał się o tym, że to nie ten kierunek, napisze w końcu: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” (2 Tm 4,7). To chyba najlepsze podsumowanie drogi życia, która była jak solidne zawody.
Afera z darmowymi lodami dla dzieci w Pszczynie, która wynikła z powodu opinii i zakazu wydanego przez panią rzecznik praw dziecka pokazuje, jak niedojrzały jest dzisiaj system wychowania. Argumenty, że dzieci trzeba traktować równo, jeśli chodzi o wyniki nauki, są zupełnie niedorzeczne. Mądrze wypowiedział się pewien profesor pisząc, że chciałby „donieść na samego siebie”. Co pół roku oceniając studentów, jednych za dobre wyniki promuje do stypendiów naukowych, a tych, którzy się nie uczą musi czasem usunąć z listy studentów. To jest przecież bardzo logiczne. „Bez pracy nie ma kołaczy”, mówi kolejne przysłowie. Czy jest w tym coś złego, uderzającego w równość? Jeden z tytułów komentarzy do sprawy mówi: „Równanie w dół. Wszyscy jesteśmy lodziarnią z Pszczyny.” Autor, Wiktor Świetlik pisze: „Zamiast – jak zrobiła to lodziarnia – podciągać aspiracje, postanowiono je obniżyć. Zresztą to tylko element szerszego zjawiska walki z samymi czerwonymi paskami, już wdrażanej w niektórych szkołach. Wszystkie dzieci dostają tam kolorowy znaczek za to, ‘w czym są dobre’, według uznania, a nie na podstawie ocen czy osiągnięć. Łobuz i leń też mogą dostać za poczucie humoru, tak samo jak olimpijczyk za ciężką pracę”. To jest jakiś absurd i chichot przewrażliwienia bogatego świata na punkcie „równości”. Czy zatem nie warto się starać? Nie warto od siebie i broń Boże od innych wymagać? Nie trzeba być dobrym? Najwyraźniej tak, skoro zmuszają nas do tego wysocy urzędnicy państwowi i współcześni pedagodzy. Rodzice, nauczyciele, coraz częściej boją się dzieci, bo za stawianie wymagań można słono zapłacić. Jakie zatem będzie pokolenie tak wychowywanych ludzi?
Właściciele pszczyńskiej lodziarni od 25 lat robili dla dzieci fajną promocję. Komuś była jednak jak sól w oku. Miejmy nadzieję, że ludzie nie przestaną jednak promować sukcesów. Niech będą one zachętą do pracy i wymagań dla innych. Nie trzeba się wstydzić nagród i miejsc na podium. Tak, one są dla najlepszych. Każdy jednak ma szansę! Nie tylko w Polsce!


