Po raz ostatni w grze pojedynczej zagrała 3 września 2022 roku, gdy w trzeciej rundzie US Open przegrała z Australijką Ajlą Tomljanovic. W tym roku powróciła na światowe korty - wystąpiła w jednym meczu deblowym w Londynie i w jednym w Berlinie.
Serena Williams jest jedną z najlepszych tenisistek w historii. Amerykanka wygrała najwięcej turniejów Wielkiego Szlema - aż 23, w tym siedem razy Australian Open, trzykrotnie French Open, siedmiokrotnie Wimbledon oraz sześć razy US Open. Ostatnie takie zwycięstwo odniosła w 2017 roku w Melbourne.
Sukcesy odnosiła także w deblu - zdobyła 14 tytułów wielkoszlemowych, w tym siedem w Wimbledonie. Wszystkie wspólnie ze starszą siostrą Venus, z którą zagra w tegorocznym Wimbledonie także dzięki „dzikiej karcie". Wygrała również dwa wielkoszlemowe turnieje w mikście. W Wimbledonie po raz pierwszy triumfowała w singlu w 2002 roku, pokonując w finale... Venus.
Obsada tegorocznych „dzikich kart" była bardzo istotna z polskiego punktu widzenia. O jedną z nich ubiegała się bowiem 24-letnia Maja Chwalińska, która sensacyjnie dotarła do finału French Open. W momencie zamknięcia listy zgłoszeń zajmowała jednak dopiero 114. pozycję w rankingu WTA, co oznaczałoby konieczność gry w kwalifikacjach. Taką drogę przeszła w Paryżu, a po sukcesie w stolicy Francji awansowała aż na 21. lokatę na światowej liście. Ostatecznie Chwalińska już wcześniej otrzymała „dziką kartę".
Gdy Serena Williams w 1999 roku wygrywała w Nowym Jorku swój pierwszy wielkoszlemowy turniej Chwalińskiej nie było jeszcze na świecie. Podobnie jak Igi Świątek, która w Londynie będzie broniła tytułu.
Wimbledoński turniej rozpocznie się 29 czerwca. Oprócz Świątek i Chwalińskiej wystąpi w nim jeszcze co najmniej czworo Polaków: Magdalena Fręch, Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Wcześniej odbędą się trzystopniowe kwalifikacje.(PAP)

