Niezwykle ciekawe jest jednak to, że matka w tym opisie jest zarówno wszechmocnym Bogiem, jak również osobą odpowiedzialną niemal za całe zło tego świata. A ojciec? – Jest, ale niezależnie od tego ile błędów popełni i jakich, to i tak wina za nie spadnie na matkę.
Dziś Drogi Rodzicu, chcę Cię zaprosić do przyjrzenia się sytuacji współczesnego ojca – taty, który nigdy wcześniej w historii nie miał możliwości zbliżyć się tak do swojego dziecka, jak teraz. Współczesny tata kiedy skorzysta z tej możliwości, zostaje za to sowicie nagrodzony, kiedy nie umie odnaleźć się w nowej sytuacji, nikt go za to nie karze, a jednak nie każdy dostrzega tą szansę i umie z niej skorzystać.
Na placu zabaw
Już od kilku lat przestałam być stałą bywalczynią placów zabaw, ale nawet nie przebywając tam regularnie, dość często widzę, że wciąż w towarzyszeniu dzieciom prym wiodą kobiety: mamy lub opiekunki. Jednocześnie widzę większą ilość tatusiów, którzy wychodzą ze swymi pociechami na rower, pograć w piłkę lub wspólnie spędzić czas na innym sporcie. Znacznie łatwiej przychodzi im włączyć się w opiekę nad starszymi dziećmi, z którymi są w stanie już nieco lepiej się skomunikować, a czasem nawet i dogadać .
Jednocześnie warto podkreślić, że tatusiowie spacerujący z wózkiem, czy przychodzący z maluchami na wspomniany plac zabaw, wciąż budzą podziw i zainteresowanie. Mogą tam liczyć nie tylko na chwile spędzone z własną pociechą, kiedy mogą spędzić czas na własnych zasadach, ale również na dobre słowo, w tym uznania dla zaangażowania od innych bywalczyń, szczególnie tych nieco starszej daty, nieprzywykłych do widoku mężczyzn zajmujących się dzieckiem.
Choć wciąż opieka nad dzieckiem jest domeną kobiet, mam i sporo jeszcze czasu minie zanim tatusiowie będą wnosić wkład w wychowanie na równi ze swoimi partnerkami, to początek jakiś jest. Te drzwi zostały otwarte i czekają na tatusiów, którzy będą mieli odwagę przeciwstawić się stereotypom, czy też wejść w te kiedyś niemal zakazane tereny z ciekawością i otwartością zarówno na dziecko, jak i na swoje emocje związane z tym doświadczeniem.
W czterech ścianach
Oczywiście nie każdy tata jest otwarty na doświadczenie bliskiej relacji z dzieckiem i wciąż znajdzie się taka grupa, która będzie kultywować tradycję silnej męskiej ręki w domu, trzymającej w ryzach wszystkich domowników. Nie jest to rodzicielstwo bliskości, ale i taki styl bywa obecny w niejednym domu.
Niekiedy są to nieprzyjemne uwagi, nieustanne reprymendy, czy krzyki. Kiedy indziej poszturchiwania, a nawet klapsy tłumaczone później tym, że nic innego nie działa, a przecież my jako dzieci też dostawaliśmy i wyrośliśmy na ludzi… Są też takie domy, gdzie rodzic walczy (bardziej lub mniej realnie) z nałogiem, który utrudnia funkcjonowanie całej rodziny i powoduje że wszyscy domownicy chorują wraz z osobą uzależnioną. To tylko niektóre z problemów, jakie zdarzają się w rodzinach, za które w oczach dziecka dużą winę ponosi matka, niezależnie od tego, kto jest głównym autorem dezorganizacji rodziny.
To przecież matka z niezrozumiałych powodów przymykała oczy na wybryki ojca, udawała że nie słyszy, gdy krzyczał, groził, czy wyśmiewał. To przecież matka mogła się rozwieść, a przecież z jakiegoś powodu została i pozwalała na to, aby jej dziecko patrzyło na to, co działo się w domu. Matka, matka, matka… i jej dzieci! A przecież nie każda ma wystarczająco siły, odwagi, determinacji, a także możliwości, aby rzeczywiście zakończyć jakiś schemat, wyplątać się z pułapki, w którą wpadła i być może przestała widzieć możliwości wyjścia.
W tym wszystkim jest również On – tata, ojciec, który mając wiele wybaczane i nowe możliwości przed sobą, nie zawsze chce z nich korzystać, a niekiedy zwyczajnie się boi stąpając po niepewnym gruncie w nieznanym środowisku. Może kiedyś Panowie nabiorą więcej odwagi i siły, aby wspierać swoją partnerkę, aby iść z nią przez życie dzieląc zarówno dobre, jak i te trudniejsze doświadczenia. Razem zawsze będzie łatwiej iść pod wiatr, dzieląc niekiedy swój strach na pół, a współczesne czasy dają szeroki wachlarz możliwości rozwijania swoich kompetencji rodzicielskich.



