Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 25 czerwca 2026 16:34
Reklama KD Market

Mniej obwiniany, bardziej doceniany…

Kiedyś, dla niektórych w czasach prehistorycznych, gdy polski rap dopiero przepoczwarzał się w dość oryginalnego motyla, zespół Paktofonika wraz ze swym frontmanem wykonywał utwór: „Jestem Bogiem”. W refrenie niezapomniany Magik śpiewał: „Jestem Bogiem Uświadom to sobie, sobie, Ty też jesteś Bogiem Tylko wyobraź to sobie, sobie. Tekst ten dotyczył decydowania o własnym życiu i brania za nie odpowiedzialności, ale dziś wrócił do mnie przy nieco innej okazji. Natalia de Barbaro, znana polska psycholog, określiła Bogiem każdą matkę, która właśnie w takiej formie i postaci jawi się swojemu dziecku, wprowadzając je do świata i pokazując mu świat.
Mniej obwiniany, bardziej doceniany…

Autor: Adobe Stock

Niezwykle ciekawe jest jednak to, że matka w tym opisie jest zarówno wszechmocnym Bogiem, jak również osobą odpowiedzialną niemal za całe zło tego świata. A ojciec? – Jest, ale niezależnie od tego ile błędów popełni i jakich, to i tak wina za nie spadnie na matkę.

Dziś Drogi Rodzicu, chcę Cię zaprosić do przyjrzenia się sytuacji współczesnego ojca – taty, który nigdy wcześniej w historii nie miał możliwości zbliżyć się tak do swojego dziecka, jak teraz. Współczesny tata kiedy skorzysta z tej możliwości, zostaje za to sowicie nagrodzony, kiedy nie umie odnaleźć się w nowej sytuacji, nikt go za to nie karze, a jednak nie każdy dostrzega tą szansę i umie z niej skorzystać.

Na placu zabaw

Już od kilku lat przestałam być stałą bywalczynią placów zabaw, ale nawet nie przebywając tam regularnie, dość często widzę, że wciąż w towarzyszeniu dzieciom prym wiodą kobiety: mamy lub opiekunki. Jednocześnie widzę większą ilość tatusiów, którzy wychodzą ze swymi pociechami na rower, pograć w piłkę lub wspólnie spędzić czas na innym sporcie. Znacznie łatwiej przychodzi im włączyć się w opiekę nad starszymi dziećmi, z którymi są w stanie już nieco lepiej się skomunikować, a czasem nawet i dogadać .

Jednocześnie warto podkreślić, że tatusiowie spacerujący z wózkiem, czy przychodzący z maluchami na wspomniany plac zabaw, wciąż budzą podziw i zainteresowanie. Mogą tam liczyć nie tylko na chwile spędzone z własną pociechą, kiedy mogą spędzić czas na własnych zasadach, ale również na dobre słowo, w tym uznania dla zaangażowania od innych bywalczyń, szczególnie tych nieco starszej daty, nieprzywykłych do widoku mężczyzn zajmujących się dzieckiem.

Choć wciąż opieka nad dzieckiem jest domeną kobiet, mam i sporo jeszcze czasu minie zanim tatusiowie będą wnosić wkład w wychowanie na równi ze swoimi partnerkami, to początek jakiś jest. Te drzwi zostały otwarte i czekają na tatusiów, którzy będą mieli odwagę przeciwstawić się stereotypom, czy też wejść w te kiedyś niemal zakazane tereny z ciekawością i otwartością zarówno na dziecko, jak i na swoje emocje związane z tym doświadczeniem.

W czterech ścianach

Oczywiście nie każdy tata jest otwarty na doświadczenie bliskiej relacji z dzieckiem i wciąż znajdzie się taka grupa, która będzie kultywować tradycję silnej męskiej ręki w domu, trzymającej w ryzach wszystkich domowników. Nie jest to rodzicielstwo bliskości, ale i taki styl bywa obecny w niejednym domu.

Niekiedy są to nieprzyjemne uwagi, nieustanne reprymendy, czy krzyki. Kiedy indziej poszturchiwania, a nawet klapsy tłumaczone później tym, że nic innego nie działa, a przecież my jako dzieci też dostawaliśmy i wyrośliśmy na ludzi… Są też takie domy, gdzie rodzic walczy (bardziej lub mniej realnie) z nałogiem, który utrudnia funkcjonowanie całej rodziny i powoduje że wszyscy domownicy chorują wraz z osobą uzależnioną. To tylko niektóre z problemów, jakie zdarzają się w rodzinach, za które w oczach dziecka dużą winę ponosi matka, niezależnie od tego, kto jest głównym autorem dezorganizacji rodziny. 

To przecież matka z niezrozumiałych powodów przymykała oczy na wybryki ojca, udawała że nie słyszy, gdy krzyczał, groził, czy wyśmiewał. To przecież matka mogła się rozwieść, a przecież z jakiegoś powodu została i pozwalała na to, aby jej dziecko patrzyło na to, co działo się w domu. Matka, matka, matka… i jej dzieci! A przecież nie każda ma wystarczająco siły, odwagi, determinacji, a także możliwości, aby rzeczywiście zakończyć jakiś schemat, wyplątać się z pułapki, w którą wpadła i być może przestała widzieć możliwości wyjścia.

W tym wszystkim jest również On – tata, ojciec, który mając wiele wybaczane i nowe możliwości przed sobą, nie zawsze chce z nich korzystać, a niekiedy zwyczajnie się boi stąpając po niepewnym gruncie w nieznanym środowisku. Może kiedyś Panowie nabiorą więcej odwagi i siły, aby wspierać swoją partnerkę, aby iść z nią przez życie dzieląc zarówno dobre, jak i te trudniejsze doświadczenia. Razem zawsze będzie łatwiej iść pod wiatr, dzieląc niekiedy swój strach na pół, a współczesne czasy dają szeroki wachlarz możliwości rozwijania swoich kompetencji rodzicielskich.

Iwona Kozłowska

jestem pedagogiem, mediatorem, a także Praktykiem i Masterem Emotion NLP. Od 2006r. pracuję z dziećmi, młodzieżą, a także ich rodzicami, nieustannie poszerzając swój warsztat pracy.
Po godzinach natomiast jestem całkiem zwyczajną mamą, której również zdarza się nadepnąć na rozrzucone klocki, czy też mierzyć się z wyzwaniami pod tytułem: „Nie chcę jeszcze iść się myć!”, lub „Jeszcze tylko 5 minut…”
Moją wielką pasją jest odkrywanie i wspieranie potencjału jaki drzemie w każdym dziecku i w każdym rodzicu. Głęboko wierzę, bo widzę to na swoim przykładzie, że nawet mając dzieci u boku, można realizować swoje marzenia i cele. Jednocześnie, takim podejściem można „zarażać” swoje dziecko, następnie je wspierać, a później wzajemnie się motywować i czerpać ze swoich doświadczeń.
Prowadząc MamoKompas pomagam mamom sprawić, aby ich podróż wychowawcza była przyjemna, ciekawa i wzbogacająca!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama