W poniedziałek, 22 czerwca chłopiec wszedł do jeziora Michigan z grupą przyjaciół w rejonie Washington Park Beach w Michigan City na północnym-zachodzie Indiany. W pewnym momencie zaczął mieć problemy i zniknął pod powierzchnią wody. Według świadków do zdarzenia doszło na południe od latarni morskiej. Jeden z jego kolegów próbował go ratować, jednak nie był w stanie dotrzeć do 13-latka z powodu bardzo trudnych warunków na wodzie.
Akcja poszukiwawcza trwała ponad dobę. W działaniach uczestniczyli nurkowie, łódź rybacka, drony oraz śmigłowiec medyczny.
Departament Zasobów Naturalnych Indiany (Indiana Department of Natural Resources, IDNR) poinformował, że poszukiwania były utrudnione przez niebezpieczne warunki na jeziorze, w tym fale o wysokości od 4 do 6 stóp (1,2–1,8 m). W czasie zdarzenia Krajowa Służba Meteorologiczna wydała ostrzeżenie dla plażowiczów oraz małych jednostek pływających z powodu silnego wiatru, wysokich fal i niebezpiecznych prądów wstecznych.
Straż pożarna przekazała, że podczas akcji trzech nurków doznało niewielkich obrażeń.
Ciało chłopca odnaleziono w środę przed godziną 8 rano, na głębokości około 11 stóp (3,4 m), po wschodniej stronie falochronu.
Według IDNR było to pierwsze odnotowane utonięcie w jeziorze Michigan na terenie stanu Indiana w tym sezonie.
(tos)

