Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
piątek, 26 czerwca 2026 13:25
Reklama KD Market

Cyfrowy świadek zbrodni

Najpierw zapytał AI, co dzieje się z ludzkim ciałem wrzuconym do kontenera w czarnym worku na śmieci. Potem chciał wiedzieć, czy sąsiedzi usłyszą strzał z broni. Czy można zmienić numer VIN samochodu. Jak długo rozkłada się ciało. Kilka dni później dwoje doktorantów University of South Florida w Tampie zniknęło bez śladu. Jeden z nich mieszkał z nim w apartamencie studenckim Avalon Heights. Gdy policja weszła do pokoju Hishama Abugharbieha, znalazła ślady krwi, worki na śmieci, środki czyszczące i historię rozmów z ChatGPT. Cyfrowy plan morderstwa.
Cyfrowy świadek zbrodni

Autor: Adobe Stock/AI

16 kwietnia 2026 roku Zamil Limon i Nahida Bristy przestali odbierać telefony. Oboje byli doktorantami na Uniwersytecie Południowej Florydy (USF) w Tampie. Przyjechali do Stanów Zjednoczonych z Bangladeszu. On studiował geografię i nauki środowiskowe, ona inżynierię chemiczną. Znajomi szybko zorientowali się, że coś jest nie tak. Para nie pojawiła się na zajęciach, nie odpowiadała rodzinie, a ich samochód zniknął.

Kilka dni później policja odkryła ciało Limona pod mostem Howard Frankland Bridge w Tampie. Zwłoki były zawinięte w worki na śmieci. Bristy przez pewien czas uznawano za zaginioną, jednak śledczy niemal od początku podejrzewali, że również została zamordowana.

Głównym podejrzanym stał się 26-letni Hisham Abugharbieh – były student USF i współlokator Limona. Mieszkał z nim w kompleksie apartamentów studenckich. Mieli wspólną kuchnię i salon. Dzieliły ich jedynie ściany sypialni. I fakt, że jeden z nich kilka dni przed śmiercią drugiego pytał AI, jak pozbyć się ciała.

 

Cyfrowy zapis myśli

Przez wiele dni przygotowywał się do zbrodni. Kupował taśmy klejące, odświeżacze powietrza, środki czystości, rękawiczki i worki na śmieci. Najbardziej niepokojące okazało się jednak coś innego – jego rozmowy z AI. Wyglądało to tak, jakby planował morderstwo przy pomocy chatbota.

Trzy dni przed zniknięciem studentów Abugharbieh wpisał do ChatGPT: „Co się stanie, jeśli ludzkie ciało zostanie umieszczone w czarnym worku na śmieci i wyrzucone do kontenera?”. Chatbot odpowiedział ostrożnie, zaznaczając, że brzmi to niebezpiecznie i może mieć konsekwencje prawne. Wtedy Abugharbieh zadał kolejne pytanie: „Jak by się dowiedzieli?”. Potem następne: „Czy sąsiedzi usłyszą strzał z pistoletu?” „Czy ktoś może przeżyć strzał snajperski w głowę?”„Czy można zmienić numer VIN samochodu?”„Jak działają komunikaty o zaginionych osobach?”„Czy można legalnie posiadać broń bez licencji?”.

Śledczy uznali, że nie były to przypadkowe wyszukiwania. Tworzyły sekwencję pytań człowieka przygotowującego się do popełnienia zbrodni. Jeszcze kilka lat temu ktoś taki szukałby informacji na internetowych forach albo w wyszukiwarce Google. Dziś ludzie rozmawiają z chatbotami jak z drugim człowiekiem. Zadają pytania pełnymi zdaniami, dopytują, rozwijają myśli, proszą o rady i wsparcie. Zostawiają po sobie coś znacznie bardziej niebezpiecznego niż historia wyszukiwań – cyfrowy zapis własnego toku myślenia.

Śledczy weszli do pokoju Abugharbieha kilka dni po zaginięciu studentów. Znaleźli tam ślady krwi obu ofiar. Na podłodze odkryto dwa duże ślady przypominające zarys ludzkiego ciała. W śmietniku były okulary Limona, jego portfel, dokumenty oraz rzeczy należące do Bristy.

W samochodzie znaleziono środki czyszczące, taśmy i worki na śmieci. Kamery monitoringu miały zarejestrować podejrzanego przemieszczającego się autem ofiar po kampusie. Według prokuratury Abugharbieh po zabójstwie próbował pozbyć się dowodów i ukryć ciała.

Historia rozmów z ChatGPT szybko stała się centralnym elementem sprawy. Wyglądała bowiem jak coś więcej niż zwykła ciekawość – bardziej jak chłodny dialog człowieka planującego morderstwo z maszyną odpowiadającą rzeczowo i bez emocji.

AI bez sumienia

W sprawie z Tampy po raz pierwszy tak wyraźnie pojawiło się pytanie, którego wcześniej niemal nikt nie zadawał: kogo karać i kto ponosi odpowiedzialność, gdy sztuczna inteligencja staje się częścią przygotowania do zbrodni?

OpenAI podkreśliło później, że ChatGPT nie zachęcał do przemocy i nie instruował Abugharbieha, jak popełnić przestępstwo. Firma zaznaczyła, że model posiada zabezpieczenia i unika odpowiadania na pytania dotyczące przemocy. Problem polega jednak na tym, że chatbot nie działa jak człowiek. Nie czuje niepokoju, nie patrzy rozmówcy w oczy, nie wyczuwa atmosfery i nie odkłada słuchawki. Nawet gdy rozpoznaje niebezpieczny kontekst, zwykle nadal odpowiada – ostrożniej i bardziej ogólnie, ale jednak odpowiada.

To właśnie przeraziło ekspertów od bezpieczeństwa AI po morderstwach na USF. Chatbot nie ma ludzkiej intuicji. Nie wyłapie przyszłego mordercy. Nie potrafi odróżnić autora powieści kryminalnej od człowieka planującego zabójstwo. Zbiera informacje, generuje tekst i robi to beznamiętnie.

 

Pamiętnik zbrodni

Policja była w stanie odtworzyć niemal dzień po dniu przygotowania Abugharbieha: zakupy na Amazonie, dane GPS, historię telefonu, nagrania z kamer drogowych i każdą rozmowę z ChatGPT. Chatbot okazał się idealnym świadkiem. Nie zapomniał, nie zmieniał zeznań i nie mylił dat. Każde pytanie zostało zapisane. 

Wyglądało to niemal jak cyfrowy pamiętnik zbrodni: 13 kwietnia – pytania o ciało w worku. 15 kwietnia – pytania o VIN i broń. 16 kwietnia – zniknięcie studentów. 19 kwietnia – pytania o strzały i przeżycie postrzału w głowę.

Ofiary były naukowcami studiującymi tysiące kilometrów od domu. Dostanie się na amerykańską uczelnię i możliwość zdobycia dyplomu były dla nich spełnieniem marzeń. Limon kończył doktorat i planował pierwszy od wyjazdu do USA powrót do Bangladeszu. Bristy miała przed sobą obiecującą karierę naukową. Znajomi twierdzili, że para planowała wspólną przyszłość. Zginęli z rąk człowieka, który mieszkał z nimi pod jednym dachem. Policja wciąż nie ujawniła motywu. 

Prawnicy już dziś przewidują, że podobne historie mogą stać się codziennością. Coraz więcej ludzi traktuje AI jak osobistego asystenta. Pytają o relacje, zdrowie, depresję, finanse i konflikty. A czasem – jak w przypadku studenta USF w Tampie – pytają także, jak zabić.

Planowanie morderstwa przy pomocy programu AI, który nie ma sumienia, emocji ani instynktu, przestało być scenariuszem science fiction. Mało kto myśli jednak o tym, że wszystko zostaje zapisane na serwerach. Nie ginie i może nigdy nie zniknąć. Chatbot staje się więc nie tylko nieświadomym asystentem zbrodni, ale również jej idealnym świadkiem.

Joanna Tomaszewska


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama