Drugie miejsce zajął inny znakomity sprinter Francuz Paul Magnier (Soudal-Quick Step), a trzecie Brytyjczyk Noah Hobbs (EF Education-Easy Post).
Najlepszy z Polaków, startujący w barwach reprezentacji Marceli Bogusławski minął linię mety na 12. pozycji.
Milan zdobył za wygranie etapu 10-sekundową bonifikatę, co zapewniło mu prowadzenie w wyścigu. Natomiast osiem sekund wywalczył na lotnych premiach uczestniczący w ucieczce Kamil Małecki (Pinarello Q36.5), który w klasyfikacji generalnej zajmuje drugą lokatę. Trzeci, ze stratą czterech sekund do lidera, jest Magnier.
Etap z Gdyni do Koszalina, po pagórkach Kaszub i Pomorza Środkowego, najdłuższy w tegorocznej edycji (234,2 km), stał pod znakiem ucieczki sześciu kolarzy, zawiązanej niedługo po ostrym starcie. W czołówce jechało dwóch Polaków - Radosław Frątczak z reprezentacji oraz Kaszub z Bytowa Kamil Małecki, a ponadto Francuz Rudy Molard (Groupama-FDJ United), Holender Bart Lemmen (Visma-Lease a Bike), Duńczyk Simon Dalby (Uno-X Mobility) oraz Austriak Patrick Gamper (Jayco AlUla).
Przewaga uciekających nie była duża, ale wystarczająca, żeby podzielić się wszystkimi lotnymi premiami - w Kartuzach (35 km) wygrał Frątczak przed Małeckim, a w Bytowie (98 km) Polacy zamienili się miejscami. Małecki czuł wsparcie w rodzinnym mieście m.in. adeptów kolarstwa z miejscowego klubu Baszta, w którym rozpoczynał karierę również dyrektor wyścigu Czesław Lang.
Małecki zwyciężył także na ostatniej lotnej premii w Polanowie na 189. kilometrze, zapewniając sobie w sumie osiem sekund bonifikaty oraz granatową koszulkę lidera klasyfikacji aktywnych. Polacy podzielili się ponadto premiami specjalnymi – Małecki zwyciężył w Parchowie, a Frątczak w Kępicach oraz w Kołczygłowach, rodzinnej miejscowości Langa.
Na jej ulice wyszli chyba wszyscy mieszkańcy, a uczestnicy wyścigu mogli podziwiać... mural przedstawiający Langa na rowerze, namalowany na ścianie szkoły podstawowej jego imienia. Tłumy czekały na kolarzy także w Koszalinie.
Peleton doścignął ucieczkę 15 km przed metą. Przed kolarzami była jeszcze jedyna górska premia - na Górze Chełmskiej (228 km). Zaatakował przed nią Belg Dries De Bondt z australijskiej ekipy Jayco AlUla, zdobył koszulkę najlepszego „górala”, ale szans na wygranie etapu nie miał.
Na ostatnich kilometrach drużyny ustawiły „pociągi”, rozprowadzając swoich sprinterów. Finisz lekko pod górę był popisem Milana, jadącego w koszulce mistrza Włoch. 25-letni kolarz z Tolmezzo koło granicy z Austrią był zdecydowanie najszybszy, odnosząc 34. zwycięstwo w zawodowej karierze, w której ma m.in. dwa wygrane etapy w ubiegłorocznym Tour de France. (PAP)

