Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
środa, 12 sierpnia 2026 11:09
Reklama KD Market

Trump o potajemnym locie z Turcji: robię to, co mówią mi Secret Service i wojsko

Prezydent USA Donald Trump powiedział we wtorek, że po lipcowym szczycie NATO w Ankarze odleciał z Turcji innym samolotem, niż utrzymywał Biały Dom, bo takie było zalecenie Secret Service i wojska. Amerykański lider ocenił, że maszyna, którą leciał, była bardziej narażona na zagrożenie, niż samolot, na pokładzie którego byli dziennikarze.
Trump o potajemnym locie z Turcji: robię to, co mówią mi Secret Service i wojsko
Donald Trump

Autor: PAP/EPA/BONNIE CASH / POOL

Prezydent Trump został poproszony we wtorek wieczorem o komentarz do doniesień medialnych na temat tego, że w związku z groźbą irańskiego ataku 8 lipca nie opuścił Turcji na pokładzie samolotu Air Force One - jak utrzymywał Biały Dom - lecz potajemnie odleciał inną maszyną.

W Ankarze Trump wszedł na pokład Air Force One, co zostało uchwycone przez kamery. Kilka minut później prezydent został potajemnie przewieziony na pokład mniejszego samolotu — wojskowego C-32A — pojazdem cateringowym - napisał w poniedziałek „Washington Post”. Operacja została przeprowadzona w tajemnicy, bez wiedzy dziennikarzy, a także części pracowników Białego Domu, którzy byli przekonani, że znajdują się w tym samym samolocie co prezydent.

- Cóż, to zależy wyłącznie od Secret Service. Ja po prostu postępuję zgodnie z tym, co oni chcą zrobić, kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska. Chcieli, żebym poleciał innym lotem, innym samolotem — zapewniającym taki sam poziom bezpieczeństwa — chcieli, żebym to zrobił, więc to zrobiłem. Robię to, co mi mówią - tłumaczył Trump we wtorek dziennikarzom.

- Chyba pojawiło się jakieś zagrożenie. Nie dopytywałem o nie zbyt szczegółowo. Dostaję mnóstwo gróźb - dodał. Jak ocenił, „każdy wpływowy prezydent dostaje mnóstwo gróźb, prezydenci, którzy się nie liczą, nie dostają gróźb”.

- Właściwie uważam, że samolot, którym leciałem, był bardziej narażony na ryzyko. Myślę, że był bardziej zagrożony, ponieważ to właśnie ten samolot, jak sądzę, byłby bardziej prawdopodobnym celem - powiedział prezydent USA.

Pytany, czy obawiał się ataku z wykorzystaniem pocisku, prezydent odparł, że niczego się nie boi. - Niczym się nie przejmuję, szczerze mówiąc. Wiecie, jakie mam podejście? Wszystko mi jedno.

Przyznał też, że nie ufa Iranowi. - Jestem ostatnią osobą, która ufa Iranowi. Ciągle mnie okłamują. W tej chwili mamy całkowitą kontrolę nad cieśniną Ormuz. Oni jej nie kontrolują. Należy do nas - przekonywał Trump.

- W pewnym momencie być może (Irańczycy) coś zrobią, a wtedy zostaną zmieceni z powierzchni ziemi. Ale teraz jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji - kontynuował szef państwa. Oświadczył, że Iran nie jest już „tyranem Bliskiego Wschodu”.

Także w poniedziałek Trump zapewnił, że cieśnina Ormuz jest „otwarta” i znajduje się wyłącznie pod amerykańską kontrolą.

Natomiast Mohsen Rezaei, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, zapowiedział, że cieśnina pozostanie zamknięta, dopóki USA nie zmienią swojego postępowania i nie zaakceptują irańskich warunków - podał Reuters. Rezaei utrzymuje, że USA muszą m.in. zakończyć wojnę i odmrozić irańskie aktywa zagraniczne.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama