Sprawa jest efektem pozwu zbiorowego złożonego przez stany w 2023 r.
Proces sądowy przeciwko koncernowi miliardera Marka Zuckerberga rozpoczął się we wtorek przed sądem federalnym w Oakland w Kalifornii. Według doniesień medialnych rozstrzygnięcie w tej sprawie może bardzo wpłynąć na funkcjonowanie tych najpopularniejszych sieci społecznościowych na świecie. Stany oskarżają Metę o naruszenie przepisów poprzez nieprawidłowe gromadzenie i wykorzystywanie danych osobowych dzieci.
Cztery stany przewodzące procesowi – Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey – obwiniają Metę o zaprojektowanie Facebooka i Instagrama w sposób uzależniający młodych użytkowników, co ma nasilać u nich lęki, depresję, a nawet skłaniać do samobójstw. Dodatkowo, zarzuty odnoszą się do wprowadzenia konsumentów w błąd w kwestiach związanych z bezpieczeństwem platform.
Reuters przekazał, że eksperci określili wtorkowy proces jako największy dotąd test prawny dotyczący wpływu sieci społecznościowych na młodzież. Oprócz Mety z tysiącami pozwów ze strony stanów, okręgów szkolnych i osób prywatnych mierzą się obecnie także m.in. należący do ByteDance TikTok, właściciel YouTube'a - Alphabet oraz właściciel Snapchata – firma Snap.
Podczas wtorkowej rozprawy zastępczyni prokuratora generalnego w Departamencie Sprawiedliwości Kalifornii, Megan O'Neill, powiedziała ławie przysięgłych, że model biznesowy Mety miał na celu „przyciągnąć użytkowników, zatrzymać ich tak długo, jak to możliwe, zbierać ich dane, a następnie ukrywać prawdę przed opinią publiczną”, i że działa to szczególnie skutecznie w przypadku dzieci.
„Meta potrzebuje dzieci i musi zapewnić osoby, które się nimi opiekują, że są one bezpieczne” – dodała O’Neill.
Z kolei pełnomocnik Mety, Paul Schmidt, powiedział, że „nie ma wątpliwości”, iż niektórzy użytkownicy sieci społecznościowych zmagają się z problemami, jednak badania wykazały brak bezpośredniego związku między korzystaniem z platform przez nastolatków a pogorszeniem się ich samopoczucia.
Schmidt dodał, że Zuckerberg dążył do ulepszania usług, a nie do czynienia ich niebezpiecznymi. „(W Mecie) nie wierzą, że będą mieli sukces, jeśli ludzie nie będą zadowoleni z ich usług” – zaznaczył adwokat.
Proces ma potrwać około sześciu tygodni, a ośmioosobowa ława przysięgłych ma wydać werdykt doradczy. Natomiast ostateczną decyzję w sprawie podejmie sędzia Yvonne Gonzalez Rogers. Jeśli uzna ona firmę Meta za winną, będzie mogła nałożyć kary finansowe oraz nakazać wprowadzenie zmian w funkcjonowaniu Facebooka i Instagrama.
Według dziennika „New York Times” ewentualne zmiany mogłyby objąć m.in. likwidację tzw. nieskończonego przewijania, usunięcie licznika „polubień” dla użytkowników poniżej 18. roku życia oraz usunięcie filtrów upiększających, które mogą prowadzić do problemów z postrzeganiem własnego ciała. Co więcej, stany domagają się zniesienia algorytmów, zoptymalizowanych tak, by maksymalizować zaangażowanie użytkowników.
Z dokumentów sądowych wynika, że w przypadku przegranej Meta może zostać zmuszona do zapłaty odszkodowań w wysokości blisko 200 mld dolarów, co stanowiłoby prawie 14 proc. całkowitej wartości rynkowej spółki. Według stanu na środę wartość rynkowa tego koncernu z siedzibą w Menlo Park w Kalifornii wynosi 1,45 bln dolarów.
Jak podkreśliła O’Neill, celem pozwu nie jest doprowadzenie Mety do upadku, a same sieci społecznościowe „mają pewne zalety”. Dodała jednak, że firma wykorzystywała dzieci do badania reakcji ich mózgów na bodźce internetowe oraz śledziła ich aktywność na platformach.
W lipcu Komisja Europejska zarzuciła Mecie naruszenie unijnych przepisów o usługach cyfrowych (DSA), twierdząc, że koncern stosuje uzależniające użytkowników mechanizmy na Instagramie i Facebooku. Dochodzenie KE wykazało, że należą do nich m.in. nieskończone przewijanie postów, automatyczne odtwarzanie i powiadomienia push, które mają skłonić internautę do ponownego otwarcia aplikacji. (PAP)

