51-letni Thomas R. Szymanski został oskarżony 18 sierpnia o grożenie funkcjonariuszowi służb porządkowych, co w Illinois jest przestępstwem kryminalnym klasy 3 (class 3 felony). W tej samej sprawie usłyszał również zarzuty zakłócania porządku oraz stawiania oporu i utrudniania pracy policji.
Policjanci z Genoa, położonego około 65 mil (105 km) na zachód od Chicago, zostali po raz pierwszy wezwani na miejsce w poniedziałek, 17 sierpnia, około godz. 9:51 a.m.. Według dokumentów sądowych Szymanski miał wykrzykiwać wulgaryzmy pod adresem sąsiada.
Żona sąsiada powiedziała policji, że konflikt z 51-latkiem trwa już od pewnego czasu i zaczyna obawiać się o bezpieczeństwo swojej rodziny.
Według policji, kiedy funkcjonariusze próbowali podejść do Szymanskiego, mężczyzna zaczął zachowywał się „wrogo”. Gdy próbowali go zatrzymać, miał odepchnąć funkcjonariuszy, a następnie zamknąć się w swoim domu.
Policja została wezwana w to samo miejsce ponownie kilka godzin później, około godz. 6:21 p.m. Kiedy funkcjonariusze próbowali z nim rozmawiać, Szymanski miał zza zamkniętych drzwi wykrzykiwać wulgaryzmy i groźby.
„Jeśli bezprawnie wyważycie moje drzwi, zabiję was” – miał powiedzieć, według jednego z policjantów.
Szymanski miał również grozić jednej z funkcjonariuszek. „Prawie weszła wcześniej, a ja miałem zamiar odstrzelić jej głowę” – powiedział, według dokumentów sądowych.
W innym momencie miał zagrozić policjantowi: „Zrzucę cię z mojego ganku, tak jak zrobiłem to z drugim policjantem”.
Ostatecznie jeden z funkcjonariuszy dostał się siłą do domu Szymanskiego, a 51-latek został zatrzymany.
Podczas rozprawy dotyczącej zwolnienia przed procesem Szymanskiego reprezentował Bill Gibbs – obrońca z urzędu powiatu DeKalb. Szymanski powiedział jednak sędziemu, że chce reprezentować się sam i zatrudnić własnego adwokata.
Gibbs argumentował, że w domu Szymanskiego nie znaleziono żadnej broni i że mężczyzna nie stanowił zagrożenia dla policjantów, dopóki nie próbowali siłą wejść do jego domu. Obrońca zaznaczył również, że nie ma dowodów na to, aby którykolwiek z policjantów został zepchnięty z ganku.
Prokuratura powiatu DeKalb złożyła dwa oddzielne wnioski o pozostawienie Szymanskiego w areszcie w związku ze sprawami dotyczącymi wykroczeń i przestępstwa. Sędzia Philip Montgomery odrzucił oba wnioski i zdecydował o zwolnieniu mężczyzny przed procesem.
Szymanski otrzymał sądowy zakaz kontaktowania się z sąsiadami, których dotyczył konflikt.
W oddzielnej sprawie związanej z tą samą interwencją policji został dodatkowo oskarżony o stawianie oporu funkcjonariuszowi.
Szymanski ma ponownie stawić się w sądzie 22 września. Jeśli zostanie skazany za przestępstwo klasy 3, grozi mu do pięciu lat więzienia.
(tos)

