- Rozmiar porażki jest szokujący. Zabrakło nam skuteczności – przyznał trener drużyny z Płocka Adam Majewski.
Do bramki jego zespołu trafiali kolejno: Eman Markovic, Arkadiusz Jędrych z rzutu karnego, Pau Resta, Ilja Szkurin i w doliczonym czasie 19-letni wychowanek katowickiego klubu Jakub Kokosiński, krótko po wejściu na boisku z ławki rezerwowych.
- Gratuluję Jakubowi. To chłopak, który kiedyś trafił do naszej drużyny U-7. Jest cierpliwy, bardzo pracowity i szalenie skromny. „Gieksiarz” z krwi i kości – podkreślił trener GKS Rafał Górak.
Jego zespół, po odpadnięciu z kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA, może już skupić się na krajowych rozgrywkach. W tabeli z dorobkiem 6 pkt awansował na ósme miejsce, a ma jeszcze mecz zaległy.
W spotkaniu Radomiaka z Zagłębiem nie było goli, natomiast mecz Pogoni z beniaminkiem Wisłą Kraków zakończył się wynikiem 2:2, ustalonym już do przerwy.
To pierwszy punkt na wyjeździe siódmej w tabeli „Białej Gwiazdy” w tym sezonie. Łącznie ma ich siedem, podobnie jak „Portowcy” (5. miejsce) i Lubinianie (6. lokata). Natomiast Radomiak z 4 pkt jest szesnasty.
W ten weekend, w związku z występami drużyn w rozgrywkach UEFA, nie odbyły się dwa mecze - mistrza Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok oraz Rakowa Częstochowa z wicemistrzem Górnikiem Zabrze.
Cała czwórka wystąpiła w czwartkowy wieczór w ostatniej fazie eliminacji rozgrywek UEFA, a mecze 5. kolejki PKO PB Ekstraklasy rozegra 3 września. To również termin na 1. rundę Pucharu Polski, ale zgodnie z przepisami przedstawiciele Polski w europejskich pucharach mają na krajowym podwórku tzw. wolny los, dlatego mogą wówczas odrobić ligowe zaległości.
Już w piątek doszło do pierwszych w historii ekstraklasy derbów Cracovii z Wieczystą Kraków. „Pasy”, które mają 8 pkt, zwyciężyły 3:2, głównie dzięki dwóm trafieniom Ajdina Hasicia, m.in. w doliczonym czasie gry. Odniosły drugie zwycięstwo z rzędu, natomiast beniaminek zanotował trzecią porażkę w czwartym występie (ma jeden mecz zaległy).
Kilkanaście godzin później Wieczysta poinformowała, że Kazimierz Moskal nie jest już jej trenerem. Nazwiska następcy na razie nie podano.
W sobotę wszystkie mecze 5. kolejki zakończyły się remisami, ale w każdym było sporo emocji.
Prowadząca w tabeli Legia Warszawa (11 pkt) zremisowała 1:1 w Gliwicach z Piastem, z którym przegrała cztery poprzednie mecze ligowe.
W 70. minucie spotkanie (przy stanie 1:0 dla gości) zostało przerwany na godzinę z powodu akcji reanimacyjnej na trybunach, gdzie trwała walka o życie i zdrowie jednego z kibiców - został odwieziony do szpitala, a spotkanie dokończono.
W Kielcach - w meczu Korony z Motorem Lublin - wynik 1:1 został ustalony już w 30. minucie. Gospodarze prowadzili po golu Mariusza Stępińskiego, a wyrównał (również głową) Karol Czubak.
Najwięcej sportowych emocji było we Wrocławiu, gdzie Śląsk zremisował z Widzewem 3:3.
Łodzianie już od siódmej minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla obrońcy reprezentacji Polski Przemysława Wiśniewskiego. Mimo to długo prowadzili 3:1, dwa gole stracili dopiero w końcówce meczu.
Natomiast w doliczonym czasie doszło do bardzo kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym Śląska. Sfaulowany przez piłkarza gospodarzy został Emil Kornvig (atak na twarz), co widać w telewizyjnych powtórkach, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego dla gości i zakończył mecz.
Dzień później Kolegium Sędziów PZPN wydało oświadczenie, w którym przyznało, że powinna zostać podyktowana „jedenastka” dla Widzewa.
„Decyzja potwierdzona przez Prezydium Kolegium Sędziów PZPN: rzut karny” - podkreślono w komunikacie.
Widzewiacy mają więc prawo czuć się pokrzywdzeni. Wprawdzie karny to jeszcze nie gol, ale gdyby został podyktowany, do piłki podszedłby zapewne Sebastian Bergier, który dotychczas wykonuje „jedenastki” w łódzkim zespole ze stuprocentową skutecznością. (PAP)

