Ostatni dzień rywalizacji na Torze Regatowym Malta był słodko-gorzki dla polskich reprezentantów. Niedziela rozpoczęła się udanie dla Alexa Boruckiego, mistrza Europy w K1 500 m, który finiszował na trzeciej pozycji i zdobył trzeci medal dla biało-czerwonych w mistrzostwach. Wcześniej kanadyjkarz Oleksii Koliadych triumfował na 200 m, a w sobotę Puławska zajęła trzecie miejsce w K1 500 m.
- Dobrze popłynąłem ten wyścig, choć tor nie był dla mnie sprzyjający. Nie rozumiem klucza dobierania torów w finale, ja dostałem drugi tor, który nie pomagał. Blisko niego zawodnicy się rozgrzewają, ta fala do nas dochodzi i to przeszkadza. Tak naprawdę nikogo nie widziałem przez cały dystans, dlatego jestem zadowolony ze tego biegu – powiedział PAP 20-letni kajakarz KKW 1929 Kraków.
Borucki, który dopiero drugi rok startuje w gronie seniorów, ma za sobą znakomity sezon. Potwierdził, że złoto wywalczone na mistrzostwach Starego Kontynentu w portugalskim Montemor nie było dziełem przypadku. A ze względu na poważną kontuzję, odniesioną jeszcze w ubiegłym roku, jego starty w tym sezonie stanęły pod znakiem zapytania.
- Według lekarzy ta kontuzja miała mnie wykluczyć ze tego sezonu, ale tak się nie stało. Na przekór tym prognozom pokazałem, że mogę startować i to jeszcze z powodzeniem. Dla mnie to życiowy sezon, bo do tych dwóch medali dokładam jeszcze wynik na 1000 m – w Szegedzie popłynąłem w czasie 3.25, to rekord Polski. Udało mi się zakwalifikować na tym dystansie do finału A na mistrzostwach Europy, co dla mnie jest także sukcesem – dodał.
Kajakarza wspierała spora grupa kibiców z Krakowa. Brązowy medalista długo jeszcze po swoim wyścigu podpisywał się na czapeczkach, koszulkach, flagach.
- Wspiera mnie cała Polska, a nie tylko Kraków. Czuję się jak w filmie, jestem im strasznie wdzięczny – przyznał.
W zupełnie odmiennych nastrojach były kajakarki Puławska i Klatt, które w poprzednim sezonie zdominowały rywalizację w dwójce na 500 m zdobywając złote medale mistrzostw świata i Europy. Polki pewnie wygrały swój bieg eliminacyjny i bez konieczności przedzierania się przez półfinał, stanęły do walki o podium. Tymczasem w finale od samego startu płynęły daleko w tyle i finiszowały dopiero na siódmej pozycji. Do zwyciężczyń Australijek straciły 3,69 s; drugie miejsce zajęły Chinki, trzecie osada Niemiec, w której popłynęła była reprezentantka Polski Paulina Paszek oraz Pauline Jagsch, dla której był to trzeci medal wywalczony w Poznaniu; Paszek zakończyła zawody z dorobkiem dwóch brązowych krążkow.
Puławska, która w sobotę zdobyła brązowy medal w jedynce, nie ukrywała małego rozczarowania.
– To nie był nasz dzień, byłyśmy zdecydowanie lepiej przygotowane, niż to co zaprezentowałyśmy. Przyjmujemy z pokorą to siódme miejsce, to jest mały krok do celu, jakim są igrzyska w Los Angeles. Nie traktujemy tego jako porażki – zapewniła Puławska.
Klatt, rodowitej Poznaniance, bardzo zależało na występie w tych mistrzostwach.
- Pływamy ze sobą drugi rok, to nie jest jakaś taka długa historia. Mamy jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Na tych zawodach indywidualnie pływałyśmy bardzo szybko, moje treningi wyglądały bardzo dobrze. Zabrakło nam dzisiaj jakiegoś wspólnego mianownika, który mogłybyśmy wykorzystać. Nie „zatrybiło” to, co ćwiczyłyśmy. Myślę, że to dobra lekcja na przyszłość – dodała kajakarka poznańskiego AZS AWF.
Julia Olszewska w finale jedynek na 200 m (konkurencja nieolimpijska), była szósta. Po wyścigu przyznała, że po cichu liczyła na ciut lepszą pozycję. Do triumfatorki Dunki Federikke Hauge Moercke straciła 1,42 s.
- Czułam się bardzo dobrze i myślałam, że może uda się „zakręcić” wokół podium albo ciut blisko. Szóste miejsce to w powtórzenie wyniku z ubiegłego roku – źle nie jest, ale apetyt był na nieco więcej. Start był lepszy niż w półfinale, ale czegoś zabrakło na dystansie – skomentowała.
Lekki niedosyt panował także w grupie kanadyjkarzy. Wiktor Głazunow i Norman Zezula zajęli ósme miejsce w olimpijskiej konkurencji C2 500 m. Wygrali Rosjanie Zachar Petrow i Iwan Sztyl startujący pod neutralną flagą; Polacy stracili do nich 1,81 s.
- Drugie 250 metrów mieliśmy bardzo szybkie, może nawet najszybsze z całej stawki. Czuliśmy, że doganiamy tę czołówkę, ale mieliśmy jednak za duże straty z pierwszej części dystansu. Musimy pogodzić się z tym ósmym miejsce. Uważam, że z biegu na bieg pływaliśmy coraz lepiej, w porównaniu do zawodów Pucharu Świata w Kanadzie, zrobiliśmy duży postęp. Różnice są minimalne, do medalu zabrakło nam sekundy, to nie jest nic niepokojącego – skomentował Głazunow.
Piąte miejsce na sześć startujących osad zajęły kanadyjkarki: Amelia Marcinkowska, Amelia Sołtyńska, Kaja Lach i Maja Rużanowska, które rywalizowały na 500 m. Polki przypłynęły 6,59 s za zwyciężczyniami Chinkami.
Liderka grupy kanadyjkarek Dorota Borowska wygrała finał B w jedynce na 200 m, a to oznacza, że została sklasyfikowana na 10 pozycji.
Po południu rozegrane zostaną wyścigi na 5000 m z udziałem czterech reprezentantów Polski, kajakarzy Piotra Morawskiego i Zuzanny Błażejczak oraz kanadyjkarzy Głazunowa i Eweliny Antos.(PAP)
Marcin Pawlicki

