Amerykanki przez całe spotkanie otrzymywały niesamowite wsparcie od 23 000 zachwyconych kibiców na korcie im. Arthura Ashe’a.
44-letnia Serena wyszła na kort w błyszczącej kurtce, ozdobionej naszywkami upamiętniającymi jej triumfy w grze pojedynczej i podwójnej na US Open. Obok niej kroczyła o dwa lata starsza siostra Venus. Obie miały przy sobie identyczne różowe torby na sprzęt.
Powrót – jak powiedziała Serena – nastąpił z inicjatywy jej córki. Siostry miały za sobą ponad dwie dekady wspólnych sukcesów: 14 tytułów wielkoszlemowych w grze podwójnej, dwa tytuły US Open, trzy złote medale olimpijskie oraz kolejne 30 tytułów wielkoszlemowych w grze pojedynczej.
Joint i Chan, rozstawione z numerem 14, przetrwały nieprzyjazną atmosferę na trybunach i wygrały pierwszego seta, ale siostry Williams odrobiły straty w drugim, czerpiąc energię z tłumu i doprowadzając do trzeciej partii.
Amerykanki pokazały, że nie straciły nic ze swojej determinacji, tocząc zacięte spotkanie z młodszą parą, dopingowane przez rozszalałą publiczność, desperacko pragnącą poprowadzić swoje wieloletnie idolki do zwycięstwa.
Jednak Joint i Chan w dramatycznych okolicznościach wygrały super tie-breaka, zapewniając sobie zwycięstwo w nieco ponad trzy godziny.
- Możliwość zmierzenia się z takimi legendami tenisa jest czymś naprawdę wyjątkowym. Brak mi słów, gdy o tym myślę. One są moimi idolkami - przyznała Joint.(PAP)

