Choć sąd utajnił nazwiska przysięgłych, troje z nich ujawniło swą tożsamość i udzieliło wywiadu telewizji NBC10. Przewodnicząca ławy przysięgłych, Ronni Carlson relacjonowała, że w pewnym momencie jeden z przysięgłych, który skłaniał się ku uznaniu Clancy za winną, zgodził się na zmianę stanowiska.
„Przyznał, że ma uzasadnione wątpliwości. Zaczęłam wypełniać już stosowne formularze, kiedy on stwierdził, że jednak nie uzna jej za niewinną z powodu niepoczytalności” - powiedziała Carlson.
Inna kobieta ze składu ławy, Paula Devlin określiła tego przysięgłego mianem „aroganckiej osoby”. Sędzia William Sullivan ponownie odczytał instrukcje dotyczące uzasadnionej wątpliwości i nakazał dalsze obrady, ale skład trzykrotnie informował, że nie ma jednomyślności.
Clancy, 36-letnia była pielęgniarka, nie kwestionowała, że w 2023 r. zabiła troje swoich dzieci: udusiła 5-letnią Corę, 3-letniego Dawsona i 8-miesięcznego Callana taśmami do ćwiczeń. Obrona argumentowała, że „działała w psychozie poporodowej”. Prokuratura utrzymywała, że była świadoma tego, co robi.
Komentując brak jednomyślności ławy przysięgłych obrońca Clancy, Kevin Reddington ocenił, że członkowie ławy „wiedzą, iż zostali okradzeni przez jednego człowieka”. W razie uznania za winną Clancy groziło dożywocie; gdyby zapadł werdykt „niewinna”, mogłaby trafić do zakładu psychiatrycznego. W ub. piątek proces został uznany za nieważny z powodu braku jednomyślnego werdyktu ławy przysięgłych. Sprawa może wrócić na wokandę.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

