Początek meczu nie był jednak dla Bears łatwy. Utrata piłki przez skrzydłowego Luthera Burdena stworzyła dla Panthers okazję do zdobycia punktów, którą wykorzystały, obejmując prowadzenie 7:0. Natychmiastową odpowiedzią gości były dwa przyłożenia Williamsa i Swifta.
Na początku drugiej kwarty Williams popisał się idealnym podaniem do Cole’a Kmeta, co zaowocowało prowadzeniem 21:7. Od tego momentu gra obu drużyn nabrała tempa, a punkty zaczęły padać lawinowo. Bears i Panthers na zmianę przeprowadzali skuteczne akcje ofensywne. Na przerwę goście schodzili, prowadząc 31:24.
W drugiej minucie trzeciej odsłony gospodarze zdołali wprawdzie wyrównać, ale w dalszej części spotkania Bears odskoczyli rywalom dzięki miażdżącej grze biegowej w wykonaniu Swifta, Kyle’a Monangaia i Williamsa. Wspólnie wybiegali oni aż 289 jardów. Dołożyli do tego sześć przyłożeń, wyrównując tym samym rekord klubowy.
Williams zaliczył 21 celnych podań na 29 prób, uzyskując łącznie 269 jardów i dwa przyłożenia oraz wskaźnik ratingu rzutów na poziomie 124,1. Do tego dołożył 65 jardów i dwa przyłożenia zdobyte biegiem. Był to jego niemal perfekcyjny występ. Żaden rozgrywający Bears nie osiągnął wcześniej tego, co on w niedzielne południe.
Choć Williams błyszczał, fundamentem ofensywy była gra biegowa. Mocne rozpoczęcie sezonu w tym elemencie, dzięki postawie Swifta i Kyle’a Monangaia, było założeniem od samego początku i cały zespół w pełni się w to zaangażował.
Obaj przebiegli z piłką ponad 100 jardów. Był to pierwszy taki przypadek od 1980 roku i dopiero ósmy w historii NFL, kiedy dwóch graczy jednej drużyny w meczu otwarcia sezonu przekroczyło biegiem barierę 100 jardów. Wynik ten jest kontynuacją sukcesów z sezonu 2025, w którym Swift i Monangai byli jedynym duetem biegaczy, z których każdy zdobył co najmniej 750 jardów.
Znakomity występ Swifta miał miejsce tuż po podpisaniu przez niego trzyletniego przedłużenia kontraktu. Już kilka minut później w mediach społecznościowych zaroiło się od bezmyślnych narzekań na menedżera generalnego Ryana Polesa. Krytycy zarzucali mu marnowanie pieniędzy na trzyletnią umowę z zawodnikiem, którego uważali za zbyt starego lub niewystarczająco utalentowanego.
27-letni Swift błyskawicznie uciął te dyskusje, wchodząc w sezon fantastycznym występem. Był on liderem zespołu, zdobywając 124 jardy w 18 próbach biegowych i zaliczając trzy przyłożenia – co stanowiło jego pierwszy „hat-trick” w siedmioletniej karierze w NFL. Popisał się także najdłuższym w barwach Bears 32-jardowym biegiem, który utorował drogę do jednego z punktowych trafień kopacza Cairo Santosa. Ponadto dzięki skutecznej blokadzie szarżujących obrońców dwukrotnie uchronił Williamsa przed powaleniem.
„To prawdziwa gwiazda, bo potrafi zrobić wszystko. Łapać piłkę, blokować, biegać agresywnie do przodu i na skrzydło. A kiedy już tam jest, nie zadowala się zdobyciem pierwszej próby; próbuje dotrzeć aż do pola punktowego. Cieszę się, że będziemy go mieć w składzie przez kolejne lata” – powiedział o Swifcie Williams.
Mimo tak efektownego zwycięstwa pewne elementy gry Bears wymagają jeszcze poprawy. Obrona miała swoje problemy, pozwalając gospodarzom na zdobycie łącznie 473 jardów i 37 punktów. Na szczęście zdołała ona ograniczyć w drugiej części meczu poczynania ofensywy Panthers i jej rozgrywającego Bryce’a Younga. Zakończył on wprawdzie spotkanie z okazałym dorobkiem 361 jardów i trzema przyłożeniami, ale nie zdołał uchronić swojego zespołu przed dotkliwą porażką różnicą aż 22 punktów.
W meczu otwarcia zespół trenera Bena Johnsona został ukarany 12 razy, co stanowi kontynuację problemów z dyscypliną z poprzedniego sezonu. Choć łączna strata 57 jardów za 12 przewinień nie była ogromna, jest to jednak kwestia wymagająca poprawy w kolejnych meczach.
Najbliższy zostanie rozegrany z Minnesotą Vikings na Soldier Field w niedzielę 20 września o godz. 12 pm. Rywale na dzień dobry wygrali 39:22 z Green Bay Packers, mimo że po trzech kwartach przegrywali pięcioma punktami. Ostatnia była jednak ich popisem. Zdobyli w niej 22 oczka, nie tracąc ani jednego, a to oznacza, że defensywę Bears czeka znacznie trudniejsze wyzwanie od tego z inauguracyjnej kolejki.
Dariusz Cisowski
[email protected]

