Po inauguracyjnym remisie z Chicago Nation 1:1 i wygranej z Force FC 5:0 piłkarze Wisłoki byli zdecydowanym faworytem w meczu ze słabo dotychczas spisującym się TBD FC, tym bardziej że trzy ostatnie mecze z zespołem z Wisconsin bez większych problemów wygrali. I pewnie tak by było w minioną sobotę, gdyby biało-zieloni wystąpili w pełnym składzie. Niestety z różnych przyczyn nie zagrali Konrad Dziedzic, Michał Piechota, Grzegorz Czarniecki, Patrick Knap i Łukasz Sulka. Nie było także Michała Szaflarskiego, który postanowił koncentrować się na grze w Szaflarach.
„Brak sześciu podstawowych piłkarzy wpłynął na jakość naszych poczynań. Zmiennicy starali się ich zastąpić, ale nie podołali zadaniu, mimo że walczyli ambitnie i nieustępliwie. Brakowało im jednak zgrania, a przede wszystkim dyscypliny taktycznej. Szkoda przede wszystkim tego, że nie było Konrada Dziedzica, który pewnie nie dopuściłby do utraty obydwu bramek. Pierwsza padła już w 11. minucie. Wyrównał Oleksandr Melnyk i wynikiem 1:1 zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej staraliśmy się przechylić szalę na swoją korzyść i to by się udało, gdybyśmy wykorzystali przynajmniej jedną z kilku okazji do zdobycia bramek. Goście mieli więcej szczęścia i na cztery minuty przed końcem meczu skuteczną kontrą rozstrzygnęli jego losy. Niestety zgubiliśmy punkty z zespołem, z którym nie powinniśmy przegrać. Teraz pora na rehabilitację w wyjazdowym meczu z FC 1974 Libertyville, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że staniemy w sobotę przed naprawdę trudnym zadaniem” – powiedział trener Wisłoki Marcin Szmuc.
W pozostałych meczach Midwest Central Division Berber City FC pokonał Urbana City FC 4:2, a wspomniany FC 1974 Libertyville rozgromił Force FC 5:1.
W tabeli prowadzi z siedmioma punktami Chicago Nation FC przed mającymi o punkt mniej Chicago Strikers i FC 1974 Libertyville. Tuż za nimi z czterema oczkami są TBD FC i Wisłoka.
Wspomniany przez szkoleniowca Wisłoki jej najbliższy mecz odbędzie się w sobotę 19 września o godz. 7 pm na boisku nr 1 Libertyville Soccer Complex.
Liga Podhalańska rozpoczyna nowy sezon 27 września, ale tradycyjnie już poprzedza go Puchar Ligi. Zgromadził on na starcie sześć zespołów podzielonych na dwie grupy.
Grupę A wygrała Orawa, pokonując Czarny Dunajec 6:3 i Odrowąż 3:0. Ten ostatni zajął drugie miejsce po zwycięstwie nad Czarnym Dunajcem 3:2.
W grupie B broniące trofeum Szaflary wygrały po 3:1 z Ratułowem i Podhalem. A stawkę półfinalistów uzupełnił Ratułów, pokonując Podhale 7:3.
W półfinale Szaflary okazały się lepsze od Odrowąża. W regulaminowym czasie gry był remis 1:1, ale w rzutach karnych lepszy okazał się zespół Michała Szaflarskiego, wygrywając 4:1. Drugim finalistą została Orawa, która rozbiła Ratułów 5:1.
W finale tylko w pierwszej połowie była wyrównana gra. Wygrała ją Orawa 1:0, choć Szaflary miały kilka idealnych okazji nie tylko do wyrównania, ale również do zdobycia prowadzenia. Druga odsłona była już pod całkowitą kontrolą Orawy, która w tym okresie zdobyła pięć bramek, ostatecznie wygrywając 6:0.
„Wynik mówi sam za siebie. Byliśmy lepsi od Szaflar w każdym aspekcie gry. Mamy stabilny skład i wszyscy, którzy grali, wywiązali się ze swojego zadania. Zwycięstwo w Pucharze Ligi jest dobrym prognostykiem przed inauguracją sezonu. Będziemy walczyć o najwyższy cel, a jest nim obrona mistrzowskiego tytułu” – powiedział trener Orawy Ryszard Bury.
Rozczarowania nie ukrywał natomiast grający trener Szaflar Michał Szaflarski.
„Tylko w fazie grupowej mieliśmy pełny skład, wzmocniony nawet Kalvinem Głodziem z Wisłoki. Przed półfinałem ubyło ośmiu piłkarzy, a w finale walczyliśmy już tylko w pierwszej połowie. W drugiej zabrakło sił. Orawa rozegrała o jeden mecz mniej, miała też zdecydowanie dłuższą ławkę rezerwowych. To zrobiło różnicę” – podkreślił Michał Szaflarski.
W Premier Soccer League nie doszedł do skutku mecz na szczycie Major Division B między liderem Wisłą Chicago i trzecim w tabeli SC Hammers. Został on przełożony na inny termin.
Grała natomiast będąca wiceliderem Jagiellonia Chicago, remisując z Minyor SC 1:1. Prowadzenie dla „Jagi” zdobył Kacper Stepaniak. Później były okazje do podwyższenia wyniku, ale wszystkie zostały zaprzepaszczone. Wykorzystał to Minyor, wyrównując w ostatniej akcji meczu.
W tabeli prowadzi Wisła, która wyprzedza Jagiellonię o siedem punktów i SC Hammers o dziewięć, ale ci ostatni, mając trzy mecze zaległe, wciąż nie tracą szansy na mistrzowski tytuł.
Dariusz Cisowski
[email protected]

