Według zestawienia przygotowanego przez firmę Redbud Consulting w 32 lokalnych referendach wyborcy zagłosowali za restrykcjami dotyczącymi budowy nowej infrastruktury AI, a w 13 zagłosowali przeciwko regulacjom pozwalającym na ich budowę. Głosy w sześciu głosowaniach wciąż nie zostały podliczone, lecz we wszystkich prowadzą sceptycy.
Jedynym wyjątkiem na tle kraju było miasto Harwood w Dakocie Północnej, gdzie wyborcy sprzeciwili się dodatkowym regulacjom utrudniających powstawanie nowych centrów danych.
Zakres stawianych w referendach pytań i ich charakter był różny, od wiążących moratoriów po dodatkowe regulacje. Wszystkie dotyczyły pojedynczych miast i hrabstw. Najwięcej z nich - 21 - zorganizowano w Ohio, jednym z największych centrów rozwoju infrastruktury AI.
Mimo ograniczonego zasięgu referenda odzwierciedlają szersze nastroje wśród Amerykanów. Według sondaży publikowanych przed wtorkowymi wyborami w USA przeciwko rozbudowie centrów danych jest około dwóch trzecich Amerykanów. Wśród wymienianych przez nich obaw są te dotyczące rosnących kosztów energii elektrycznej, hałasu i wpływu na środowisko. Amerykanie nieufnie podchodzą do kwestii rozwoju sztucznej inteligencji. Badanie exit poll CNN wśród uczestników wtorkowych wyborów wykazało, że 57 proc. z nich uważa, że AI przyniesie społeczeństwu głównie szkody.
Prezydent Donald Trump krytykuje przeciwników nowych inwestycji, twierdząc, że przynoszą one gospodarcze korzyści w miejscach, gdzie powstają.
Na budowie infrastruktury AI opiera się obecnie duża część wzrostu amerykańskiej gospodarki, a koncerny technologiczne łożą na ten cel gigantyczne pieniądze. Tylko w tym roku firmy mają zainwestować 800 mld dol. W trzecim kwartale br. inwestycje te odpowiadały za ponad połowę wzrostu PKB.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

