Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 15:45

Partia Demokratyczna zdobywa większość w obu izbach Kongresu

Partia Republikańska straciła większość w obu izbach Kongresu po wtorkowych wyborach połówkowych (midterms) w Stanach Zjednoczonych na rzecz Demokratów. Prezydent Donald Trump przyznał, że to wojna z Iranem była przyczyną porażki jego ugrupowania, choć nie żałuje decyzji o jej rozpoczęciu.
Partia Demokratyczna zdobywa większość w obu izbach Kongresu

Amerykanie wybierali we wtorek cały skład 435-osobowej Izby Reprezentantów, niższej izby Kongresu, oraz część składu 100-osobowego Senatu. Ponadto w 36 z 50 amerykańskich stanów oraz w trzech terytoriach odbyły się wybory gubernatorów. Stacje CNN i NBC poinformowały, że Demokraci zdobędą większość w Izbie Reprezentantów, przejęli też co najmniej sześć mandatów w Senacie, należących dotąd do Republikanów, zapewniając sobie większość również w tej izbie.

W wyborach do Senatu kandydaci Demokratów wygrali m.in. w Karolinie Północnej i Maine oraz uznawanych dotąd za bastiony Republikanów Teksasie, Kansas, Ohio, Karolinie Południowej i Iowa. W najbardziej śledzonym i najdroższym pod względem wydanych pieniędzy pojedynku w Teksasie zwyciężył Demokrata James Talarico, który pokonał prokuratora generalnego tego stanu Kena Paxtona. To pierwsze zwycięstwo Demokratów w wyborach do Senatu w Teksasie od blisko 40 lat.

Dopełnieniem dotkliwej porażki Partii Republikańskiej we wtorkowych wyborach do Kongresu jest utrata przez nią stanowisk gubernatorów co najmniej w pięciu stanach. Szczególnie bolesne dla Republikanów są porażki w Teksasie, gdzie kandydaci tej partii na gubernatorów wygrywali wszystkie wybory od 1994 r., oraz w Georgii, gdzie zwyciężali od 2002 r.

Republikanie ponieśli dotkliwą porażkę mimo przewagi finansowej w kampanii wyborczej. Jak wynika z danych Federalnej Komisji Wyborczej (FEC), ośmioro spośród 10 największych indywidualnych darczyńców w wyborach połówkowych w USA wsparło kandydatów Partii Republikańskiej. Na czele listy największych darczyńców znalazł się Elon Musk, najbogatszy człowiek świata, właściciel m.in. firm SpaceX, Tesla i X, który od dawna wspiera Trumpa.

Reagując na porażkę swojej partii, Trump w serii wpisów na platformie Truth Social starał się umniejszać swój udział w klęsce. Jak podkreślił, nie było go na karcie wyborczej. Sygnalizował też, że będzie blokował ustawy uchwalane przez kontrolowany przez Demokratów Kongres.

Trump ocenił jeszcze we wtorek wieczorem, że wojna z Iranem przyczyniła się do słabych wyników Republikanów. Oznajmił jednak, że nie żałuje zaatakowania tego kraju i zrobiłby to ponownie. Jego zdaniem to wzrost cen ropy naftowej – a nie sama wojna – stanowi największy polityczny balast dla jego administracji. W wyniku konfliktu z Iranem wzrosły ceny benzyny i oleju napędowego, co wywołało niezadowolenie amerykańskich wyborców.

Wiceprezydent USA J.D. Vance, który jest postrzegany jako możliwy kandydat Republikanów na prezydenta w 2028 r., również przyznał, że Republikanie przegrali w wyborach do Kongresu z powodu wojny z Iranem, krytykując jednocześnie strategię kampanijną partii.

Jak podała stacja CNN, doradcy Trumpa nie spodziewają się, aby administracja podjęła próbę zakwestionowania wyniku wyborów do Kongresu na dużą skalę, o ile w ogóle dojdzie do jakichkolwiek takich działań.

Dziennik „Wall Street Journal” poinformował w środę, że przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson przekazał swoim współpracownikom, iż po przejęciu kontroli nad Kongresem przez Demokratów nie będzie ubiegał się o stanowisko lidera mniejszości republikańskiej w tej izbie. Wśród głównych kandydatów na jego miejsce wymienia się kongresmenów Jima Jordana i Steve’a Scalise.

We wtorek wieczorem Johnson przyznał, że jest „rozczarowany” wynikami wyborów, i zapewnił, że jego partia odzyska większość w 2028 r. Z kolei republikański gubernator Florydy Ron DeSantis oświadczył, że Partia Republikańska w niektórych regionach USA poniosła wyborczą klęskę bliską anihilacji i na skalę nieznaną od 100 lat. Uznał też, że echa tej porażki będą odczuwalne przez dekadę.

Lider Demokratów w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries powiedział w środę w CNN, że wojna z Iranem musi się natychmiast zakończyć. Jeffries, który może zostać przyszłym szefem niższej izby Kongresu i przejść do historii jako jej pierwszy czarnoskóry przewodniczący, zadeklarował, że jego partia skoncentruje się na obniżeniu kosztów życia w USA.

Wyniki wyborów w USA są komentowane przez polityków i media na całym świecie.

Szef MSZ Francji Jean-Noel Barrot ocenił, że „amerykańska demokracja żyje i ma się dobrze”, a wyniki głosowania nie są kwestionowane i Trump uznał ich rezultat. Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham powiedział, że rezultaty wyborów stwarzają okazję, by świat zjednoczył się w walce z rosnącymi kosztami życia oraz z ich przyczynami: wojnami na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie. Z kolei szef hiszpańskiego rządu Pedro Sanchez ocenił, że amerykańskie społeczeństwo odrzuciło politykę skrajnej prawicy i wyraził nadzieję, że podobnie stanie się w nadchodzących wyborach parlamentarnych w jego kraju.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zauważył, że Trump już w ostatnich dwóch latach rządził w dużej mierze z pominięciem Kongresu, posługując się rozporządzeniami wykonawczymi, i będzie to robił dalej. Natomiast szef MSZ Litwy Kestutis Budrys zauważył, że zwycięstwo Demokratów może doprowadzić do intensywniejszej debaty w Stanach Zjednoczonych na temat pomocy dla Ukrainy, a amerykańskie stanowisko w tej sprawie może zbliżyć się do pozycji państw europejskich. Czeski premier Andrej Babisz ocenił, że po porażce Republikanów może dojść do „pewnego paraliżu” amerykańskiej polityki, a premier Donald Tusk wyraził nadzieję, że wynik wyborów „ustabilizuje sytuację także w naszym regionie”.

Na wynik wyborów zareagował też najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei, którego kraj od lutego pozostaje w stanie wojny z USA. W jego przekonaniu porażka Republikanów nie oznacza zmiany polityki Waszyngtonu wobec Teheranu. Z kolei przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf ocenił w środę, że Amerykanie powiedzieli w wyborach „nie” wojnie.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził z kolei nadzieję, że wyniki amerykańskich wyborów połówkowych nie wpłyną negatywnie na „wysiłki pokojowe” Trumpa zmierzające do rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama