Warszawa – Tragiczna śmierć Bronisława Geremka, jak twierdzą niektórzy, jednego z głównych twórców “Solidarności” i architektów wolnej Polski, rozpętała falę peanów na jego cześć. W mediach, w kondolencjach i oświadczeniach wielu polityków i ludzi nauki i kultury, w kraju i za granicą, płyną pochwały jego mądrości, wizji, szlachetności, uczciwości, wierności i lojalności.
Geremek zginął w ub. niedzielę w wieku 76 lat, gdy srebrzysty Mercedes, który prowadził, nagle zjechał na przeciwległy pas jezdni i zderzył się z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem dostawczym. Eurodeputowany frakcji liberalno-demokratycznej zginął na miejscu, a 60-letnia asystentka, która z nim podróżowała, trafiła do szpitala, podobnie jak kierowca drugiego pojazdu. Sekcja zwłok wykluczyła zasłabnięcie czy zawał przy kierownicy jako przyczynę wypadku. Do kraksy doszło we wczesnych godzinach popołudniowych w Wielkopolsce, w pobliżu miejscowości Lubień na zachód od Poznania. Geremek jechał w kierunku zachodniej granicy Polski trasą, którą jako europoseł często pokonywał w drodze do Brukseli i z powrotem.
Adam Michnik, znany działacz, apologeta i rzecznik tego obozu, a zarazem bliski współpracownik i przyjaciel zmarłego profesora tak w tym tygodniu go żegnał na łamach swojej Gazety Wyborczej:
“Był Bronisław Geremek historykiem znakomitym i docenianym w całym świecie; był też politykiem wybitnym, przez cały świat podziwianym i szanowanym. Bardzo niewielu miała Polska takich uczonych i takich mężów stanu. (…) Należał do najważniejszych ludzi opozycji demokratycznej, był jednym z mózgów ‘Solidarności’. (…) Był człowiekiem wielkich horyzontów. Cechowała go prawość, uczciwość i lojalność, stał się z czasem wyrazicielem najlepszych polskich tradycji: państwa bez stosów i bez więźniów politycznych, Polski niepodległej i demokratycznej, Polski otwartej i tolerancyjnej. (…) Należał do bardzo rzadkiego gatunku wielkich Kosmopolaków – jak Paderewski czy Narutowicz, jak Miłosz czy – zachowując proporcje – Jan Paweł II”.
Wtórował Michnikowi Lech Wałęsa, którego niedawno Geremek bronił przed oskarżeniami o kolaborację z bezpieką jako szpicel o kryptonimie „Bolek”. Zdaniem b. prezydenta RP, „Geremek to drugi człowiek za Ojcem Świętym o takim horyzoncie i takich możliwościach. Był największym Polakiem w XX wieku, największym patriotą i intelektem”.
W superlatywach ocenia dorobek Geremka większość prasy. “Odszedł jeden z ojców założycieli wolnej Polski” – stwierdził dziennik „Polska”. „Rzeczpospolita” nazwała b. ministra spraw zagranicznych „jednym z najsłynniejszych działaczy opozycji solidarnościowej. Natomiast „Dziennik” opisał go następująco: „W świecie demokratycznej polityki był jednym z historycznych gigantów, ludzi, którzy swą pozycję w wolnej Polsce zawdzięczali zaangażowaniu w ‘Solidarność’. Jego droga do tego zaangażowania była nieprosta – jak wielu podobnych mu inteligentów, na dokładkę o żydowskich korzeniach, którzy przeżyli flirt z komunizmem”. Przyjaciele Geremka twierdzą, że niechętnie mówił o swojej młodości. Wiadomo tylko, że urodził się w Warszawie w 1932 r. w żydowskiej rodzinie jako Berele Lewartow. Po wybuchu wojny wraz z rodziną trafił do getta. Jego ojciec zginął w Oświęcimiu, a 11-latkowi udało się uciec z getta i znaleźć schronienie w polskiej rodzinie Geremków we Wchowie. Chłopiec był wychowywany jak ich syn, przyjął ich nazwisko, należał do sodalicji i nawet do mszy służył. Po wojnie jego przybrany ojciec Stefan Geremek, starosta powiatu, był działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego i gościł w swoim domu Stanisława Mikołajczyka. Ale już w wieku 18 lat swoje losy związał z komunizmem.
W roku 1950, w szczytowym okresie stalinizmu, Geremek wstąpił do partii i jako oddany bez reszty działacz szybko awansował. Pełnił funkcję drugiego sekretarza komórki PZPR na Uniwersytecie Warszawskim. W 1960 r. obronił doktorat w Polskiej Akademii Nauk i w dwa lata później został dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim. Taką placówkę władze reżymowe powierzały jedynie najbardziej zaufanym komunistom.
Geremek złożył legitymację partyjną dopiero w 1968 r., jako protest przeciwko inwazji wojsk Paktu Warszawskiego na Czechosłowację. Był to rok antysemickiej czystki rozpętanej przez polską partię, ale w wydarzeniach marcowych nie brał udziału, bo studia miał daleko za sobą. Podobnie jak Michnik, należał do tych byłych pasjonatów komunizmu, który dopiero w tymże roku uznał, że PZPR-owski socjalizm jest niereformowalny. W latach 70. Geremek zaangażował się w działania opozycji, głównie w Latający Uniwersytet (podziemne wykłady poza zasięgiem PRL-owskiej cenzury). Ale dopiero bunt stoczniowców otworzył przed nim nowe perspektywy.
W sierpniu 1980 r. wraz z przyszłym premierem Tadeuszem Mazowieckim udał się do Stoczni Gdańskiej (wówczas jeszcze im. Lenina) i został jednym z głównych doradców powstającej „Solidarności”. Po uwolnieniu z internowania w stanie wojennym natychmiast zaangażował się w działalność podziemnej „Solidarności”, za co został aresztowany w 1983 r. Z więzienia wyszedł dzięki amnestii, ale w 1985 r. został zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. Pod koniec dekady odegrał dużą rolę w obradach Okrągłego Stołu. W wyniku pierwszych częściowo demokratycznych wyborach w czerwcu 1989 r. dostał się do Sejmu i został szefem solidarnościowego ugrupowania zwanego Obywatelskim Klubem Parlamentarnym.
Zdaniem Krzysztofa Kozłowskiego, działacza Unii Demokratycznej i Unii Wolności, „część polskiego społeczeństwa nigdy nie darowała prof. Geremkowi, że był Żydem. Opinie w telewizji pochodzą od ludzi cywilizowanych, kulturalnych, natomiast w Internecie to są bluzgi. Żyjemy w kraju, w XXI wieku, gdzie trzeba się tłumaczyć z tego, że się jest Żydem. A bywa tak, że prawdziwym Polakiem jest Żyd, a ktoś kto się uważa za prawdziwego Polaka jest szują i nic na to nie poradzę”.
Nie da się ukryć, że Internet pozwala każdemu pod osłoną anonimowości napisać każdą bzdurę, nie tylko antysemicką. Ale oprócz wąskiego marginesu dowcipnisiów, wichrzycieli i zoologicznych antysemitów, wielu Polaków po prostu nie podzielała lansowanej przez Geremka i jego obóz kosmopolitycznej wizji kraju i poglądu na europeizację, woląc, żeby „Polska była Polską”, a Unia Europejska – „ojczyzną ojczyzn”.
Geremek był jednym ze współzałożycieli i głównych przywódców liberalno-lewicującej Unii Demokratycznej (kolejno przekształconej w Unię Wolności i Partię Demokratyczną). Przeforsował szokową terapię gospodarczą zwaną „planem Balcerowicza”, która zubożyła polskie rodziny z dnia na dzień. Popierał „grubą kreskę” Mazowieckiego, która faktycznie zablokowała dekomunizację. Na początku lat 90. zarzucał Kościołowi katolickiemu „triumfalizm” i „mieszanie się do polityki” i kwestionował zasadność zawarcia konkordatu. Głosił też, że aborcja jest prawem kobiety.
Tłumaczy to do pewnego stopnia, dlaczego tak go ceniły zdominowane przez ideologię lewicowo-libertyńską media i większość kręgów politycznych i ośrodków opiniotwórczych Zachodniej Europy, w tym władze Unii Europejskiej, gdzie wyznawane przez Geremka poglądy uznawane są za normę. Ale dużą rolę odgrywała jego osobowość. Bronisław Geremek był obrazem podręcznikowego profesora z siwą bródką, w tweedowej marynarce i z nieodłączną fajką. Miał charyzme, mówił spokojnym głosem, umiał przekonywać do swoich racji, ale także potrafił słuchać swego rozmówcy niezależnie od jego wieku, statusu czy wykształcenia.
Zwolennicy Stanów Zjednoczonych Europy mieli w Geremku wielkiego sprzymierzeńca. Był za jak najszybszą i najpełniejszą integracją w takim kierunku, żeby największa władza skupiła się w Brukseli. Chciał, żeby Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu miał ostatnie słowo w procesach karnych prowadzonych przez sądy poszczególnych krajów członkowskich. Dla eurokratów swym kagankiem europejskości, liberalizmu i postępu Gerermek rozpraszał mroki odwiecznego ich zdaniem polskiego, katolickiego „ciemnogrodu”.
Tym można tłumaczyć niemal poetyckie pochwały, jakie pod jego adresem wygłosił przewodniczący Komisji Europejskiej (czyli premier rządu UE), Portugalczyk Jose Manuel Barroso. „Bronisław Geremek był przedstawicielem tej mądrości, którą tylko najwięksi erudyci potrafią wykorzystać w służbie dla spraw najpiękniejszych. Pozostawia nam bogatą spuściznę historyka i polityka. Pragnąłbym, żeby wszystkie pokolenia pamiętały o Bronisławie Geremku jako o przykładzie człowieka o wielkim i wolnym duchu, który pozostanie w naszej pamięci jako jeden z największych symboli wolności wobec wszelkich opresji” – oświadczył Barroso.
W tym też duchu żegnała Geremka liberalna prasa zagraniczna jak dziennik „New York Times”, który nazwał go „główną postacią walki z komunizmem w Polsce i jednym z czołowych mężów stanu demokratycznej ery”. Największa gazeta włoska „Corriere della Sera” napisała, że „profesor Geremek, którego pasją były średniowieczne herezje, sam wiódł życie ‘heretyka’ i był zawsze w opozycji; niegdyś przeciwko komunizmowi, ostatnio przeciwko braciom Kaczyńskim”. Mediolański dziennik trochę się zagalopował, bo Geremek nie był w opozycji do komunizmu w okresie jego największej opresyjności: w latach 1950-1968.
Robert Strybel
Odszedł prof. Geremek, architekt transformacji
- 07/18/2008 04:03 PM
Reklama








