Jan Kochanowski z Czarnolasu w pięknych strofach “Pieśni Świętojańskiej o Sobótce” tak przypominał o obowiązku podtrzymywania i przekazywania naszych tradycji związanych z dniem św. Jana :
“Tak to matki nam podały
Same znowu z drugich miały,
że na dzień Świętego Jana,
Zawżdy Sobótka polana”.
Świetojańskie wianki to prastare, jeszcze przedchrześcijańskie obrzędy kultowe, które zachowały się do dnia dzisiejszego. Swymi korzeniami sięgają pradawnych świąt powitania lata, miłości i płodności połączonych z obrzędami ognia i wody.
Współczesna cywilizacja niszczy wiele uświęconych wiekami tradycji, odbiera obrzędom część uroku, lecz stare obyczaje należy pielęgnować i przekazywać szczególnie tu wśród Polonii, gdyż one łączą, jednoczą nas we wspólnotę, która mimo wielu przeciwności przetrwała dziesiątki pokoleń. Tradycje między innymi pomogły przetrwać ciężkie chwile pod zaborami i przyczyniły się do zachowania naszej odrębności narodowej. A każdy naród, który chce życie własne rozwijać, ma obowiązek w swoich zabawach, rozrywkach i widowiskach podnosić i odtwarzać obrazy obyczajowe ze swej przeszłości i zachowywać piękne zwyczaje ojczyste, do których należy u nas „Sobotka”.
W Chicago tradycje „Nocy Świętojańskiej” są pielęgnowane i przekazywane kolejnym pokoleniom dzięki Legionowi Młodych Polek, organizacji, która powstała w 1939 r. To dzięki niestrudzonej pracy i poświęceniu członkiń LMP ten prastary zwyczaj ojczysty tutaj nie zniknął. W tym roku po raz 69. z kolei członkinie Legionu zorganizowały “Świętojanki”, których kulminacją był tradycyjny obrzęd rzucania wianków na wodę.
29 czerwca w niedzielę po południu członkinie LMP, debiutantki „Balu Amarantowego” oraz ich rodziny spotkały się w pięknym ogrodzie udostępnionym dzięki uprzejmości jednej z członkiń Legionu.
Komitet organizacyjny jak zawsze zadbał, aby stworzyć należną tej imprezie oprawę. Stasia Rawicka zajęła się dekoracją, którą stanowiły wianki oraz bukiety ze świeżych polnych kwiatów i ziół oraz ugotowała smaczny bigos. Lucie Bucki przygotowała przystawki z kabanosów i sera oraz pyszny chłodnik, a na deser upiekła wspaniałe ciasto w kształcie gigantycznej, czerwonej w czarne kropki biedronki oraz ciasteczka w kolorach tęczy. Elżbieta Link wraz z córką Mirosławą upiekły wyśmienity kulebiak i ciastka, które szybko znikały ze stołu. Grażyna Migała przyniosła udekorowany „jarzynowymi kwiatami” i „rzodkiewkowymi różami” kosz jarzyn oraz tacę kolorowych soczystych owoców.
Impreza rozpoczęła się od przypomnienia historii „Świętojanek”, które w Chicago przetrwały dzięki LMP. Otóż w dawnych wierzeniach i obrzędach sięgających swymi korzeniami czasów przedchrześcijańskich niezwykłą rolę odgrywała obserwacja naturalnego rytmu życia natury. Szczególne znaczenie miały te dni, które stanowiły przesilenie pomiędzy jedną a drugą porą roku i dlatego wtedy odprawiano najważniejsze obrzędy połączone z świętowaniem.
„Noc Kupały”, zwana też „Nocą Świętojańską” czy też potocznie „Świętojankami”, to nazwa słowiańskiego święta związanego z letnim przesileniem Słońca, które jako źródło życiodajnego ciepła i światła było przedmiotem kultu wszystkich dawnych ludów. Obchodzono je od Atlantyku po Ural i od Morza Śródziemnego po Skandynawię.
Przez całe wieki w najkrótszą noc roku odbywało się święto powitania lata. Była to noc magiczna, podczas której bardzo ważne były wróżby i rytuały. W starych wierzeniach słowiańskich istniały przesądy, że właśnie w świętojańską noc wszystkie zjawy, czarownice i dziwożony wyłażą ze swych kryjówek, aby zaszkodzić ludziom. Dlatego bardzo ważna była odpowiednia ochrona w postaci ziół. Najlepiej przeciw czarownicom działała bylica. Przepasywały się nią kobiety podczas sobótkowych tańców, zabezpieczając się przed urokami, zarazą i wszelkim złem.
Na polach rozpalano ogniska, gdyż ogień, kojarzący się przede wszystkim ze światłem i ciepłem, pełnił także funkcję ochronną. Skoki przez ogniska i tańce wokół nich, miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą. Wierzono, że w ten sposób zbiory zostaną zabezpieczone przed różnymi klęskami.
Rzucanie kwiatów na wodę miało na celu pozyskanie jej życzliwości, a zanurzane w niej zioła nabierały mocy leczniczej. Przychylność wody zdobyta w noc świętojańską miała chronić przed powodzią, gradem, wylewami rzek oraz ulewami. Kult ten przetrwał w postaci wianków puszczanych na wodę. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów oraz ziół i w zbiorowej ceremonii, ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. Wianek był wróżbą dla dziewczyny, wróżbą dobrą lub złą, zależnie od tego czy został schwytany, czy popłynął z prądem rzeki czy też zatonął.
Z czasem do obrzędów świętojańskich dołączono szukanie zaklętego, czarodziejskiego kwiatu paproci, który według legendy zakwita raz w roku, a szczęśliwemu znalazcy miał on przynieść ogromne bogactwo.
Poza skakaniem przez ogień i szukaniem kwiatu paproci w noc Kupały odprawiano również rozmaite wróżby, bardzo często związane z miłością lub pozwalające poznać przyszłość. Wróżono ze zrywanych w całkowitym milczeniu kwiatów polnych i z wody w studniach oraz mnóstwa innych roślin jak też ze znaków odczytywanych z natury. Przede wszystkim powszechnie wierzono, iż osoby biorące czynny udział w sobótkowych uroczystościach, będą dzięki temu żyły w szczęściu i dostatku przez cały rok.
Choć w dniu tegorocznej imprezy pogoda była w kratkę, trochę świeciło słońce i trochę padał deszcz, to nie przeszkodziło to we frekwencji i w utrzymaniu wspaniałej atmosfery. Członkinie LMP, które wcześniej zadeklarowały chęć uczestniczenia oraz debiutantki z tegorocznego Balu Amarantowego jak też debiutantki z ubiegłych lat nawiązały wspaniały kontakt z mieszkańcami budynku, którzy oprócz zezwolenia na zorganizowanie w ich ogrodzie „Świętojanek” zaszczycili nas również swoją obecnością. Dla umilenia czasu debiutantki śpiewały swoje ulubione piosenki, a później aktorzy z „Wielkiego Teatru na Leśnej Polanie” wystawili sztukę pt. „Świętojanki i Krasnoludki” napisaną specjalnie na tę okazję przez panią Elżbietę Link.
Jak co roku, aby tradycji stało się zadość wszyscy uczestnicy “Świętojanek” zaproszeni zostali do przyłączenia się do korowodu poprowadzonego przez obecne na imprezie debiutanki Legionu Młodych Polek: Adrienne Bartkowiak, Anię Majka, Marysię Szpindor Watson, Sylvię Knap, Monikę Gawlak i Renee Gawlak-Ghenciu. Zgodnie z tradycją, podczas procesji z wiankami w kierunku brzegu rzeki Renee Gawlak-Ghenciu zainicjowała śpiewanie piosenek. Gdy wszyscy dotarli na miejsce, kolorowe wianki, uplecione przez debiutantki podczas konkursu na najładniejszy wianek, były po kolei wrzucane do wody. W ten sposób członkinie Legionu Młodych Polek po raz 69. uczciły tradycje świętojańskie przywiezione z Polski i przekazane nam w spuściźnie.
Zgodnie z tradycją było również poszukiwanie ukrytego „Kwiatu Paproci”, co skłoniło debiutantki do zainteresowania się legendą pt. „Kwiat paproci” J.I. Kraszewskiego. Autor tej znanej polskiej legendy opisał losy młodzieńca, który podczas nocy świętojańskiej, pokonawszy wiele groźnych przeszkód, zdobył w końcu upragniony zaczarowany kwiat. Po zerwaniu go, kwiat ludzkim głosem przemówił do niego, że może mieć wszystko co zechce, ale nie wolno mu dzielić się swoim szczęściem. Zauroczony młodzieniec natychmiast zapragnął bogactwa i w mgnieniu oka jego życzenie spełniło się. Był przekonany, że będzie szczęśliwy mając wszystko co tylko zapragnie. Jednak po jakimś czasie bogactwo i przepych znudziło się i coraz bardziej tęsknił do matki, ojca i swego rodzeństwa. Kilkakrotnie przyjeżdżał do rodzinnej wsi, ale strach przed utratą majątku nie pozwolił mu podzielić się swoim bogactwem. Gdy tęsknota nadal nie dawała mu spokoju, po raz kolejny przyjechał do rodzinnej wioski, ale wówczas dowiedział się, że wszyscy jego bliscy zginęli z biedy, głodu i choroby. W tym czasie, jak głosi legenda, usłyszał słowa: „nie ma szczęścia dla człowieka, jeżeli się z drugim podzielić nie może”.
Legenda ta to przykład, że człowiek nie może być zbyt długo szczęśliwy żyjąc wyłącznie dla samego siebie. Młode dziewczęta, gdy zostają debiutantkami „Balu Amarantowego”, organizowanego co roku przez LMP, same przekonują się, że dając – otrzymują. Gdy zostają debiutantkami LMP, to dzięki zdobytemu doświadczeniu stają się bardziej wrażliwe na potrzeby innych i zdają sobie sprawę z tego, że żyją w kraju, w którym prawdziwie chrześcijańskie i głęboko humanitarne uczucia szanuje się i ceni. Rodzice umożliwiając swym córkom udział w balu w roli debiutantki dają swym dorastającym córkom to, czego im nikt nie odbierze – najwspanialsze wspomnienia ze wspólnie przeżytego magicznego balu oraz poczucie dodatkowej dumy ze swoich polskich korzeni i pięknych polskich tradycji.
Już rozpoczęły się przygotowania do kolejnego 70. jubileuszowego Balu Amarantowego LMP, który odbędzie się 21 lutego 2009 r. w przepięknej sali balowej hotelu „Hilton”. Młode panienki w wieku od 16 do 19 lat zainteresowane wystąpieniem na balu w roli debiutantki proszone są o osobisty kontakt z członkiniami LMP lub listownie, pisząc na adres: Legion Młodych Polek – Lucille Gutowski President, P.O. Box 56-110, Chicago, IL 60656.
Informacje przygotowała
Grażyna Migała
69. "Świętojanki" Legionu Młodych Polek
- 07/18/2008 04:05 PM
Reklama








