Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Pogróżki na życie prezydenta Obamy

Od chwili kiedy Barack Obama objął urząd prezydenta pogróżki na jego życie wzrosły o 400% w porównaniu z pogróżkami wysuwanymi pod adresem jego poprzednika. Informację tę podaje Ronald Kessler w swej książce pt. "Presidents Secret Service". O niektórych próbach zamachu pisały gazety. Większość jednak utrzymano w tajemnicy.

Swego czasu opublikowano wiadomość o intrydze białych supretystów z Tennessee, którzy pod koniec ub. roku nosili się z zamiarem okradzenia sklepu z bronią, zabicia 88 czarnych ludzi, obcięcia głów 14 innym i zabicia pierwszego czarnego prezydenta USA.

Tajna służba nie informuje o większości zniweczonych intryg, ponieważ ujawnienie ich mogłoby zachęcić do skopiowania prób zamachu. Choć nie wszystkie pogróżki są wiarygodne, to wszystkie muszą być szczegółowo zbadane.

Kessler pisze też o uzyskaniu przez wywiad informacji o ludziach związanych z grupą somalijskich islamistów, którzy szykowali się do przerwania uroczystości inauguracyjnych Baracka Obamy. Secret Service ściągmął wówczas do Waszyngtonu 40,000 agentów, oficerów policji i wojskowych. Na drodze inauguracyjnej parady rozmieszczono ponad tuzin grup snajperskich. Sprawdzono kryminalną przeszłość pracowników i gości pobliskich budynków. Mimo tych wszystkich zabiegów dopuszczono się wielu niedociągnięć. Kessler pisze na przykład o stu VIP-ach, których najpierw przepuszczono przez wykrywacze metalu, następnie pozwolono im iść chodnikiem wraz z regularnymi widzami, po czym, bez dodatkowego sprawdzania, wsadzono na zabezpieczony autobus. Nie wzięto pod uwagę, że zamachowiec bez większego trudu mógł wmieszać się między tę grupę ludzi i znaleźć dostatecznie blisko, by strzelić do prezydenta.

Secret Service dba o bezpieczeństwo prezydenta, jego żony i dzieci, a także wiceprezydenta, jego żony, dzieci, wnuków i matki. Do ochrony tak sporej i ruchliwej grupy ludzi potrzebni są dodatkowi agenci. Główna siedziba nie reaguje na prośby. Wydano jedynie polecenie, by agenci Secret Service pracowali dłużej. To z kolei pozbawia ich możliwości uczęszczania na obowiązkowe ćwiczenia fizyczne i szkolenia z bronią palną. Jedyną odpowiedzią, jaką otrzymują od przełożonych jest: "Jesteście agentami amerykańskiego Secret Service. Dacie sobie radę".
(Telegraph – eg)
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama