Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Prawicowi ekstremiści groźniejsi od IS?

Raport Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS), dotyczący potencjalnych zagrożeń ze strony ekstremistów, skupia uwagę na prawicowych ugrupowaniach i ruchach społecznych, których działania mogą być groźniejsze niż terrorystów z Państwa Islamskiego.

Raport opracowany w tym miesiącu określa zagrożenia związane z ideologią i działaniami amerykańskich ekstremistów związanych ze skrajnie konserwatywną prawicą. Według szacunków w Stanach Zjednoczonych mieszka 300 tys. osób określających się jako sovereign citizens, czyli obywateli stojący ponad prawem federalnym i zasadami porządku społecznego, które pozostają w sprzeczności z ich wartościami i światopoglądem.

Ruch "obywateli ponad prawem" ma swoje korzenie w działalności ugrupowań rasistowskich i antysemickich. Do dziś wielu zwolenników ruchu nie uznaje 13. i 19. poprawek do konstytucji, mówiących o zniesieniu niewolnictwa i zrównania praw kobiet i mężczyzn. Ideologia prawicowych fundamentalistów zakłada niepłacenie podatków, niespłacanie zaciągniętych kredytów, czy nieprzestrzeganie prawa federalnego. Wykładnią norm jest dla nich zakorzenione w Biblii prawo naturalne, zwane przez nich "prawem powszechnym".

Działania ekstremistów związanych z prawym skrzydłem przybierają na sile. Od roku 2010 zanotowano na terenie Stanów Zjednoczonych 24 przypadki ataków i aktów przemocy, których autorami byli sovereign citizens. Celem ataków są zwykle policjanci i urzędnicy administracji federalnej, uważani przez ekstremistów za wrogów na usługach panującej elity, ograniczający ich prawa poprzez narzucanie swoich norm, praw i regulacji.

W 2012 r. w Lusianie, w strzelaninie zginęło dwóch policjantów. Napastnikami okazali się dwaj mężczyźni, ojciec i syn, którzy otworzyli ogień po zatrzymaniu przez policję do drogowej kontroli. Obaj byli prawicowymi ekstremistami, uważającymi, że nie powinni podporządkować się policji i obowiązującym przepisom ruchu drogowego. Podobnego zdania był zatrzymany w 2004 r. przez patrol mężczyzna, który oświadczył policjantowi: "Jestem obywatelem republiki teksańskiej i nie uważam znaku STOP za zgodny z prawem".

W 2013 r. mężczyzna o skrajnych antyrządowych poglądach zaatakował na lotnisku w Los Angeles trzech pracowników Administracji Bezpieczeństwa Transportu (Transportation Security Administration), zabijając jednego z nich. W zeszłym roku para ekstermistów zastrzeliła dwóch policjantów w sklepie Walmart w Las Vegas.

Eksperci z DHS są zdania, że zagrożenia ze strony ekstermistycznych prawicowych grup nie wolno lekceważyć. Od pojedynczych rozproszonych aktów przemocy jest tylko krok do zmasowanego terrorystycznego ataku, takiego jakiego w 1995 r. dokonał Timothy McVeigh. Terrorysta zdetonował wyładowaną materiałami ciężarówkę przed budynkiem federalnym w Oklahoma City. W ataku zginęło 168 osób, a ponad 600 odniosło obrażenia.

W dobie zagrożenia islamskim terroryzmem w wykonaniu Państwa Islamskiego czy Al-Kaidy, lekceważenie radykalizujących się grup sfrustrowanych Amerykanów, uważających się za stojących ponad prawem, może przynieść powtórkę z wydarzeń z Oklahoma City - pisze CNN. Raport DHS ocenia, że liczbę najbardziej radykalnych fundamentalistów na 100 tysięcy. Wielu z nich marzy, aby powtórzyć "wyczyn" Timothy'ego McVeigh'a, który był sprawcą zamachu przeprowadzonego 19 kwietnia 1995 r. na biura władz federalnych w Oklahoma City; śmierć w zamachu poniosło 168 osób, w tym 19 dzieci.

(gd)

Na zdjęciu: Budynek federalny w Oklahoma City po wybuchu w kwietniu 1995 roku. “Dzieło” Timothy McVeigha fot.Staff Sergeant Preston Chasteen/Wikipedia
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama