Przejdź do głównych treści
Przejdź do wyszukiwarki
Przejdź do głównego menu
Reklama
Facebook.com
Instagram.com
Youtube.com
czwartek, 29 stycznia 2026 21:33
Ułatwienia dostępności
Zaloguj się
Ogłoszenia
Prenumerata
Reklama
Nekrologi
Redakcja
Kontakt
Tylko u nas
Polonia
Chicago
Ameryka
Polska
Świat
Kalejdoskop
Imigracja
Felietony
Wywiady
Sport
Porady
Dzieje się!
Pokaż pozostałe elementy menu
Reklama
Strona główna
Artykuły
Nasz cykl
Batory
Wspomnienie z łezką w oku
Wspomnienie z łezką w oku
Batory
Ewa Malcher
03/15/2015 11:14 PM
Gustaw Jachym wybierając się za ocean, pewnie nie spodziewał się, że podczas podróży zawrze przyjaźnie, które będą trwały do dzisiaj. Nie miał też pojęcia, że jego rodzina w Chicago działa w Związku Narodowym Polskim, do którego sam dziś należy.
Miałem 21 lat, byłem kawalerem, pracowałem jako listonosz w Tarnowie, gdy z matką urodzoną w Stanach Zjednoczonych, Walerią Jachym (z d. Kocoł) i dwoma młodszymi braćmi, 13-letnim Stanisławem i 11-letnim Antonim, postanowiliśmy wyjechać za ocean. W Chicago mieliśmy liczną rodzinę, m.in. babcię i dziadka, którzy chcieli, żebyśmy tam zamieszkali. Po załatwieniu wszystkich skomplikowanych formalności w Warszawie zabraliśmy się na Batorego. Wypłynęliśmy z Gdyni 16 marca 1962 r. po długim i wzruszającym pożegnaniu z odprowadzającą nas rodziną. Jeszcze dziś, gdy wspominam tamte chwile, mam łzy w oczach.
Był to dzień pełen emocji i ogromnych przeżyć. Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem tak ogromny statek, pięknie wyposażony, z elegancką restauracją. Kajutę mieliśmy na dolnym pokładzie. Matka prawie z niej nie wychodziła, gdy zmogła ją choroba morska. Ponieważ był to okres postu, nie tańczyłem podczas dancingów i na balu kapitańskim, a tylko przyglądałem się parom na parkiecie. Często z braćmi pilnowaliśmy małych dzieci, których matki chciały zjeść spokojnie posiłek lub spędzić wieczór w towarzystwie. Czas wypełnialiśmy grą w karty i krykieta.
Podczas rejsu poznałem kilka interesujących osób, z niektórymi przyjaźnię się jeszcze do dzisiaj. Zbliżyły nas do siebie wspólne przeżycia podczas rejsu − podziw dla Batorego, strach podczas sztormów, zatrważający przechył okrętu i niecierpliwe oczekiwanie na ląd oraz ogromna radość, gdy wreszcie ujrzeliśmy na horyzoncie ziemię.
3 kwietnia zawinęliśmy do portu w Montrealu i stamtąd pociągiem wyruszyliśmy do Chicago, gdzie ponownie przeżyłem wielką radość podczas powitania z babcią i dziadkiem − Katarzyną i Stanisławem Kocoł, rodzicami mojej matki i jej braćmi Henrykiem i Bolesławem wraz z rodzinami i kuzynami.
Okazało się, że mój dziadek bardzo zaangażowany był w działalność Związku Narodowego Polskiego. Należał do Grupy ZNP nr 2185, która do tej pory istnieje i jest aktywna. Dzięki dziadkowi sam stałem się członkiem tej grupy, a później zapisałem do ZNP wszystkie moje dzieci i wnuki.
Wysłuchała
Alicja Otap
[email protected]
Więcej o autorze / autorach:
Ewa Malcher
Podziel się
Oceń
0
0
ZOBACZ WIĘCEJ
Poprzednie
Następne
„Melania” wchodzi do kin; najdroższy dokument świata pod ostrzałem krytyki
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
98
W chaosie naruszanych poprawek
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
47
Znaki święte
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
36
Illinois bez ubytku mieszkańców i pozostaje 6. najludniejszym stanem
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
68
Policja: czytniki tablic przynoszą efekty
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
118
Polityka imigracyjna ostro hamuje wzrost populacji USA
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
116
Nowe nagrania podsycają debatę po zastrzeleniu Alexa Prettiego
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
201
Kryzys w Minneapolis podzielił Republikanów
Data dodania artykułu:
01/29/2026
Liczba odsłon artykułu:
89
Dziennik Związkowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama