Australijczyk Rohan Dennis został pierwszym liderem kolarskiego wyścigu Vuelta a Espana. Był na czele grupy BMC, która uzyskała najlepszy czas w jeździe drużynowej na niespełna 14-kilometrowym odcinku wokół Nimes we Francji.
Team Rafała Majki i Pawła Poljańskiego Bora-Hansgrohe miał szósty wynik i do zwycięzców stracił 21 sekund. Lotto-Soudal Tomasza Marczyńskiego uplasowało się na siódmej pozycji - 24 s straty, natomiast dopiero 19. była ekipa UAE w składzie z Przemysławem Niemcem, która była o 47 s wolniejsza od zwycięzców.
Drugie miejsce zajął zespół Quick-Step Floors, a trzecie - Sunweb. Obie te drużyny miały sześciosekundową stratę do BMC.
"Trasa była trudna, wymagająca umiejętności technicznych. To był sprawdzian siły, techniki, prędkości i przyczepności. Nie przykładam zbyt wielkiej wagi do klasyfikacji generalnej. Ona się dla mnie liczy w Giro d'Italia, a we Vuelcie chcę powalczyć o wygrane etapowe" - powiedział Dennis, cytowany w portalu cyclingnews.com.
Jako "niebezpieczną" trasę określił Alberto Contador, którego ekipa Trek-Segafredo zajęła 11. miejsce.
"Woleliśmy pojechać wolniej, a bezpieczniej" - przyznał 34-letni Hiszpan, który po tej imprezie zakończy karierę.
Wyścig po raz trzeci w historii rozpoczął się poza granicami Hiszpanii. W 1997 roku kolarze startowali w Lizbonie, a w 2009 w holenderskim Assen.
W niedzielę przejadą 203,4 km po płaskim terenie z Nimes do Gruissan nieopodal granicy z Hiszpanią. Na poniedziałek zaplanowano pierwszy górski etap, którego metę wyznaczono w Andorze.
(PAP)
Reklama







