Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 27 kwietnia 2026 15:57
Reklama KD Market
Piłka nożna

Ekstraklasa – Papszun: odwołamy się od czerwonej kartki Augustyniaka

Trener piłkarzy Legii Warszawa Marek Papszun po przegranym meczu z Lechem Poznań 0:4 krytycznie odniósł się do decyzji sędziego Piotra Lasyka, który w pierwszej połowie ukarał czerwoną kartką Rafała Augustyniaka. Zapowiedział, że klub będzie się odwoływał.
Ekstraklasa  – Papszun: odwołamy się od czerwonej kartki Augustyniaka
Trener Legii Warszawa Marek Papszun podczas meczu piłkarskiej Ekstraklasy z Lechem Poznań

Autor: PAP/Jakub Kaczmarczyk

W 18. minucie spotkania w Poznaniu Augustyniak sfaulował Leo Bengtssona. Lasyk początkowo ukarał obrońcę gości żółtym kartonikiem, ale po wideoanalizie, odesłał przedwcześnie piłkarza do szatni. Lech wówczas prowadził 1:0, ale grając w przewadze, do przerwy strzelił jeszcze trzy gole.

- To był specyficzny mecz, w którym sporo się działo, ale nic dobrego dla nas. Źle weszliśmy w to spotkanie. Straciliśmy gola już w trzeciej minucie, ale my już jesteśmy na takim etapie, że potrafimy wyjść z takiej sytuacji. Kluczowa była jednak czerwona kartka. Moim zdaniem nieuzasadnione było wołanie sędziego Lasyka do monitora, bo nie było żadnych podstaw do tego, by VAR musiał interweniować. Mam nadzieję tylko, że nie będzie tu naciąganej argumentacji i ta kartka zostanie anulowana, a Augustyniak zagra w następnym spotkaniu. Tyle, że wyniku nam już nikt nie wróci – skomentował Papszun.

Szkoleniowiec zaznaczył jednak, że jego zespół, nawet grając w osłabieniu, nie powinien tak niefrasobliwie zachowywać się w defensywie.

- Kamyczek i to nie mały… a właściwie głaz do naszego ogródka. Między 30 a 45 minutą w obronie zachowywaliśmy się, jak nie my. Już nie jesteśmy na takim poziomie, żeby tak łatwo dać sobie strzelić trzy bramki. W pressingu byliśmy o tempo spóźnieni, tak samo jak w obronie niskiej. Trochę jakbyśmy na zaciągniętym ręcznym tu przyjechali i dalej chcieli cisnąć na tym ręcznym. A z Lechem tak się nie da, tu trzeba pełną parą i gaz do dechy – tłumaczył szkoleniowiec.

Jego zdaniem, po zmianie stron jego podopieczni momentami prezentowali się całkiem nieźle.

- Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowaliśmy się jeszcze bardziej, a całkiem przyzwoicie zaczęliśmy grać w drugiej połowie. Musimy myśleć już o kolejnym spotkaniu, bo czeka nas ultra ważny mecz u siebie z Widzewem. Wierzę, że z kibicami, którym dziękuję za przybycie do Poznania, pociągniemy razem i zdobędziemy cenne trzy punkty – podsumował.

Trener mistrzów Polski Niels Frederiksen przyznał, że jego zespół zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

- Powiedziałem moim zawodnikom po meczu, że mamy wiele powodów do radości. I to nie dlatego, że wszystko jest już jasne, bo jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte. Jestem zadowolony z tego, jak dziś zagraliśmy i oczywiście - ze zwycięstwa – podkreślił.

Duńczyk nawiązał także do czerwonej kartki Augustyniaka. Jak przyznał, miało to wpływ na grę, ale nie decydujący.

- Ktoś może powiedzieć, że rywal dostał czerwoną kartkę i grał większość meczu w osłabieniu. Bez wątpienia, to miało wpływ na przebieg spotkania, ale to Legia popełniła błąd, że otrzymała czerwoną kartkę. Poza tym, wówczas już prowadziliśmy 1:0 i moim zdaniem, do tego momentu byliśmy lepszym zespołem. Zakładaliśmy, że Legia cofnie się i będzie starała się jak najdłużej utrzymać to 0:1, by w końcówce spotkania podjąć ryzyko i mocniej nas zaatakować. Natomiast nie byli w stanie tego zrobić, a to dlatego, że dziś mieliśmy dużo jakości, gdy byliśmy w posiadaniu piłki. Zdobyliśmy kolejne gole i w sumie szybko zamknęliśmy ten mecz – ocenił.

„Kolejorz” jest na dobrej drodze, by obronić mistrzostwo kraju. Ma trzy punkty przewagi nad Górnikiem Zabrze, z którym ma lepszy bilans bezpośrednich meczów.

- Uważam, że w drugiej rundzie dojrzeliśmy i rozwinęliśmy się jako zespół. Przed początkiem sezonu doszło wielu nowych zawodników, potrzebowaliśmy czasu, by ich zintegrować z resztą zespołu. Do tego doszła spora liczba kontuzji. Po świątecznej przerwie wyglądaliśmy zupełnie inaczej, to też widać po punktach. Teraz notujemy średnią powyżej dwóch punktów na mecz, w pierwszej rundzie to było na poziomie 1,5 – stwierdził Frederiksen. (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama