Trener Liverpoolu Juergen Klopp na razie nie martwi się słabszą postawą swoich piłkarzy. Po trzech porażkach w czterech meczach apeluje o spokój i podkreśla, że wierzy, iż jego zawodnicy wrócą na zwycięską ścieżkę. W sobotę czeka ich spotkanie z Bournemouth w lidze angielskiej.
Po 44 spotkaniach bez porażki w lidze angielskiej piłkarze Liverpoolu ulegli 29 lutego na wyjeździe Watfordowi 0:3. "The Reds" wygrali 18 poprzednich meczów, ale w starciu z przedostatnią drużyną w tabeli zaprezentowali się słabo. Liverpool był niepokonany od 3 stycznia 2019 roku, kiedy uległ Manchesterowi City 1:2. Zabrakło mu pięciu spotkań do wyrównania rekordu Arsenalu, który na przełomie 2003 i 2004 roku był niepokonany w 49 spotkaniach.
We wtorek "The Reds" przegrali z Chelsea Londyn 0:2 w 1/8 finału Pucharu Anglii i odpadli z rozgrywek. A w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów ulegli Atletico Madryt 0:1.
"To nie wyprowadzi nas z równowagi. Doskonale wiemy, jakie cele na ten sezon mamy i do tego nadal dążymy. Nie martwię się obecną sytuacją" - zapewnił niemiecki szkoleniowiec i dodał, że żadnego z tych trzech meczów nie można ze sobą porównać.
Sytuacja Liverpoolu nadal jest bardzo dobra. Zajmuje pierwsze miejsce w tabeli i ma 22 punkty przewagi nad broniącym tytułu Manchesterem City. W Lidze Mistrzów też nie doszło jeszcze do żadnych rozstrzygnięć i "The Reds" mają wciąż duże szanse na awans do ćwierćfinału.
"Do tej pory wszystko się układało, bo byliśmy niezłomni w obronie. Dotychczas nie pozwalaliśmy przeciwnikom na tak dużo we własnym polu karnym. Przyznaję, że w ostatnich trzech, a może nawet czterech meczach straciliśmy zbyt wiele bramek" - powiedział Klopp.
Niemiec pozostaje optymistą. Tym bardziej że ich kolejnym rywalem będzie Bournemouth, które zajmuje dopiero 18. miejsce w tabeli. Bramkarzem tego zespołu jest Artur Boruc.
"Moi piłkarze już nieraz pokazali, jak doskonale potrafią reagować na porażki. I właśnie tego od nich teraz oczekuję" - podkreślił.
(PAP)
Reklama








