Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Zwierzęca behawiorystka radzi, jak pomóc psu przetrwać sylwestrową noc

Huk fajerwerków to dla wielu psów źródło silnego stresu, a nawet paniki. Choć najlepiej przygotować zwierzę z wyprzedzeniem, także tuż przed Sylwestrem można podjąć działania, które poprawią jego komfort i bezpieczeństwo – podkreśliła w rozmowie z PAP behawiorystka zwierząt Edyta Ossowska.
Zwierzęca behawiorystka radzi, jak pomóc psu przetrwać sylwestrową noc

Autor: Adobe Stock/AI

– Tuż przed Sylwestrem wielu opiekunów psów uświadamia sobie, że ich zwierzęta boją się huku fajerwerków i petard. Choć idealnym rozwiązaniem jest przygotowanie psa z wyprzedzeniem, także „na ostatnią chwilę” można zrobić sporo, by zmniejszyć jego stres i poprawić komfort w najbardziej „wystrzałowy” wieczór w roku – powiedziała behawiorystka zwierząt Edyta Ossowska. Dodała, że wszystko zależy od tego, jak bardzo nasilony jest lęk. - Jeśli mówimy o stresie, ale nie o silnej panice, kiedy pies drży całym ciałem i jest kompletnie zdezorientowany, to jeszcze da się pomóc domowymi metodami – zaznaczyła ekspertka.

Podstawą jest zapewnienie psu możliwie najlepiej wytłumionego miejsca. – Warto przenieść posłanie do łazienki albo innego pomieszczenia bez okien i szyb, gdzie dźwięki z zewnątrz są najmniej słyszalne – poradziła Ossowska. Pomocne bywa także zagłuszanie wystrzałów muzyką lub dźwiękiem z telewizora. – Ja włączam sylwestrowe koncerty i stopniowo pogłaśniam, obserwując reakcję psów. Często 15–20 minut takiego zagłuszania wystarcza, by obniżyć napięcie – wskazała.

Skuteczną metodą odwracania uwagi psa są aktywności angażujące węch i pysk. – Rozsypuję moim psom smaczki po dywanie albo chowam je w różnych miejscach, żeby musiały ich szukać. Skupiają się wtedy na węszeniu, a inne zmysły, w tym słuch, schodzą na dalszy plan – wyjaśniła behawiorystka.

Podała także, że jeśli poziom stresu na to pozwala, można wykorzystać maty węchowe i do lizania, dobrze sprawdzają się także prowizoryczne rozwiązania, jak zwinięty szalik ze schowanymi w środku przysmakami. Pomocne bywają też gryzaki, suszone uszy czy kości, które zajmują psa na dłużej.

Ekspertka podkreśliła jednak, że u psów z bardzo wysokim poziomem stresu układ łaknienia bywa zablokowany. – Taki pies nie będzie zainteresowany jedzeniem ani zabawą. Wtedy te metody się nie sprawdzą – zaznaczyła.

W przypadku łagodnego i umiarkowanego lęku można sięgnąć po naturalne środki. – Olejki eteryczne, na przykład z waleriany czy kadzidłowca, działają szybciej niż tabletki ziołowe, bo omijają drogę przez układ pokarmowy. Wystarczy otworzyć fiolkę z czystym olejkiem w pomieszczeniu, w którym przebywa pies – podkreśliła Ossowska. Ziołowe preparaty, takie jak szyszka chmielu w postaci tabletek, również mogą pomóc, ale raczej przy niższym poziomie stresu.

Części psów pomaga delikatny ucisk klatki piersiowej. – Można użyć elastycznego bandaża, opinającego tułów, albo założyć psu T-shirt i lekko go związać. Podobnie działa koc obciążeniowy, który zmniejsza napięcie mięśniowe i sprzyja relaksacji – wyjaśniła behawiorystka. Zastrzegła jednak, że takie metody najlepiej przetestować przynajmniej dzień lub dwa wcześniej. – Narzucenie ciężkiego koca na psa w samym środku stresującej sytuacji może przynieść odwrotny efekt - ostrzegła.

Nie do przecenienia jest także obecność człowieka. – Zostawienie spanikowanego psa samego w domu bywa niebezpieczne, bo w panice może zrobić sobie krzywdę. Bliskość opiekuna, możliwość wtulenia się, obniża poziom stresu. W naturze łatwiej przetrwać w grupie i psy, które są zwierzętami stadnymi, nadal to czują – podkreśliła Ossowska.

Jeśli reakcją psa nie jest lęk, lecz pełnoobjawowa panika – z silnym drżeniem, dyszeniem, kołataniem serca – domowe sposoby mogą nie wystarczyć. – W takich przypadkach konieczna bywa farmakologia i wizyta u lekarza weterynarii – powiedziała behawiorystka. Jak wyjaśniła, dawniej stosowane środki uspokajające często jedynie maskowały objawy, nie zmniejszając samego uczucia lęku. Obecnie dostępne są leki przeciwlękowe, które hamują kaskadę reakcji neurochemicznych odpowiedzialnych za panikę. – Działają zwykle po około godzinie od podania, ale muszą być przepisane przez lekarza – zaznaczyła.

Ekspertka zwróciła uwagę, że stres nie kończy się wraz z wybiciem północy. – Po traumatycznych przeżyciach reakcje mogą ujawnić się dopiero po dobie czy dwóch. Pies nadal może być na podwyższonym poziomie hormonów stresu, a nawet pojedynczy hałas może wywołać nawrót paniki – ostrzegła. Dlatego w pierwszych dniach nowego roku zaleciła ostrożność, spacery na smyczy i unikanie sytuacji, które mogą psa dodatkowo przestraszyć.

Mira Suchodolska (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama