Fakt, że wzrosła liczba wyborców niezależnych jest o tyle ważny, że oznacza brak tradycyjnych przywiązań, a zatem polityczną labilność i częste zmiany władzy w Waszyngtonie - komentuje we wtorek portal Axios.
Częstsze identyfikowanie się Amerykanów jako wyborców niezależnych, to wyraz postaw wyborców z pokoleń Millenialsów i „Z”, a także tego, że w odróżnieniu od swych rodziców nie decydują się oni z wiekiem przywiązać się do jednej czy drugiej partii - wyjaśnia Instytut Gallupa.
Pewną przewagę Demokratom powinien dać fakt, że więcej osób spośród 45 proc. wyborców niezależnych deklaruje, że „skłaniają się” ku tej partii (20 proc.), niż ku Republikanom (15 proc.). Nie oznacza to jednak, że poprawia się stosunek Amerykanów do Partii Demokratycznej, lecz wynika ze spadku popularności prezydenta Donalda Trumpa - twierdzą analitycy.
Tradycyjnie więcej Amerykanów głosi, że ma poglądy „konserwatywne” lub ”bardzo konserwatywne” (35 proc.), niż poglądy „liberalne” lub „bardzo liberalne” (28 proc.). 33 proc. respondentów identyfikuje się jako osoby o poglądach „umiarkowanych”. (PAP)








