Administracja Trumpa wysłała do Minneapolis ponad 2000 funkcjonariuszy i agentów ICE oraz Homeland Security Investigations. Działania zostały skierowane przede wszystkim przeciwko diasporze somalijskiej, szczególnie licznej w Minnesocie. Urzędnicy stanowi, którzy badali sprawę, twierdzą, że nie znaleźli dowodów potwierdzających zarzuty oszustw w tej społeczności.
Illinois i Chicago również pozwały administrację Trumpa, domagając się znacznego ograniczenia uprawnień agentów imigracyjnych w stanie i oskarżając władze federalne o przeprowadzenie „zorganizowanego bombardowania” w celu wymuszenia na władzach stanowych i lokalnych zmiany polityki imigracyjnej. Gubernator JB Pritzker wydał oświadczenie wspierające pozew, pisząc, że „w obliczu okrucieństwa i zastraszania ze strony administracji Trumpa, Illinois przeciwstawia się atakom na swoich obywateli”.
Exodus prokuratorów
To nie koniec kłopotów na szczeblu federalnym. Co najmniej sześciu prokuratorów z federalnej prokuratury USA w Minnesocie zrezygnowało ze stanowisk, ponieważ żywili oni obawy co do kierunku prowadzonego śledztwa w sprawie śmiertelnego postrzelenia Renee Nicole Good przez funkcjonariusza Immigration and Customs Enforcement (ICE). Szczegóły tego incydentu zna już chyba każdy Amerykanin, a nagrania pozwalają wyrobić sobie własne zdanie na ten temat – czy kierująca Hondą Renee Macklin Good dopuściła się „aktu terroryzmu wewnętrznego” i czy strzelający agent postrzelił śmiertelnie nagradzaną poetkę w akcie samoobrony. Ustępujący prokuratorzy byli jednak zaniepokojeni decyzją o wykluczeniu władz stanowych i lokalnych z federalnego śledztwa i odczuwali presję ze strony kierownictwa Departamentu Sprawiedliwości (DOJ), aby zbadać wszelkie powiązania Good i jej żony z grupami aktywistów. Exodus zawodowych prawników Departamentu Sprawiedliwości, którzy zrezygnowali lub zostali zmuszeni do odejścia z powodu obaw związanych z presją polityczną lub zmianami priorytetów administracji, może budzić niepokój. W ciągu ostatniego roku setki prawników Departamentu Sprawiedliwości zostało zwolnionych lub dobrowolnie odeszło.
Śledztwo z ograniczeniami
FBI nadal prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Good, jednak zastępca prokuratora generalnego, Todd Blanche, oświadczył, że „obecnie nie ma podstaw” do wszczęcia dochodzenia przez wydział karny Wydziału Praw Obywatelskich Departamentu Sprawiedliwości, w związku z naruszeniem praw obywatelskich.
Dlaczego ma to znaczenie? Za poprzednich kadencji prezydenckich wydział szybko wszczynał takie dochodzenia. Miało to na celu nie tylko zaakcentowanie federalnej jurysdykcji w przypadku potencjalnych naruszeń praw obywatelskich, ale również załagodzenie wątpliwości wśród lokalnych społeczności, które towarzyszą strzelaninom z udziałem przedstawicieli organów ścigania. W Minneapolis, podczas pierwszej kadencji Trumpa, Departament Sprawiedliwości wszczął dochodzenie w sprawie naruszenia praw obywatelskich po śmierci George’a Floyda w 2020 roku z rąk funkcjonariuszy miejskiej policji, które zakończyło się postawieniem zarzutów karnych. Departament Policji w Minneapolis był oddzielnie monitorowany przez administrację Bidena pod kątem potencjalnych systemowych naruszeń praw obywatelskich. Rodzi się więc wątpliwość co do stosowania podwójnych standardów.
Stany kontra administracja
Władze stanowe i lokalne chcą położyć kres stosowanej przez władze federalne strategii, polegającej na zatrzymywaniu osób na ulicach bez uzasadnionej przyczyny wypytywanie ich o status imigracyjny. Żądają również ograniczenia działań służb federalnych, mających na celu rozpędzanie pokojowo nastawionych manifestantów oraz uniemożliwienia agentom federalnym sprawdzania danych biometrycznych mieszkańców stanu. „Przesłuchują mieszkańców bez powodu i często z użyciem przemocy. Bez nakazów ani uzasadnionego powodu brutalnie zatrzymują zarówno obywateli, jak i cudzoziemców. Używają gazu łzawiącego i innej broni chemicznej wobec przypadkowych osób, raniąc dziesiątki osób, w tym dzieci, osoby starsze i lokalnych policjantów” – oskarża prokurator generalny stanu Illinois, Kwame Raoul. Do kolejnego incydentu doszło 8 stycznia, gdy dwóch obywateli USA, którzy pracowali w supermarkecie Target w Richfield w Minnesocie, zostało zatrzymanych przez federalnych agentów imigracyjnych. Zespół funkcjonariuszy ICE, zmusił pracowników do położenia się na ziemię przy wejściu do sklepu, a następnie wepchnął ich do SUV-a z zaciemnionymi szybami.
Co mówi 10. poprawka?
W pozwie stanu Minnesota zarzuca się, że DHS narusza 10. poprawkę do Konstytucji, a agenci federalni swoimi działaniami wpisują się w schemat działań administracji Donalda Trumpa skierowanych przeciwko miastom rządzonym przez Demokratów. Władze stanu twierdzą, że DHS naruszyło prawo stanowe, organizując akcje egzekwowania prawa imigracyjnego na terytorium Minnesoty. Celem pozwu jest m.in. uniemożliwienie agentom federalnym „kierowania broni palnej w kierunku osób, które nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu innej osoby”.
Śmiertelne strzały ICE w Minneapolis to kolejny przejaw jurysdykcyjnego konfliktu między władzami stanowymi i federalnymi. W tym miejscu warto więc zapytać o granice kompetencji władz (oraz służb) federalnych i stanowych. Bez względu na to, jaki (jeśli w ogóle) mundur noszą, funkcjonariusze federalnych organów ścigania i żołnierze Gwardii Narodowej są ograniczeni Konstytucją.
Stany powołują się na 10. poprawkę do Konstytucji, próbując zakwestionować działania władz federalnych, argumentując, że agresywne egzekwowanie prawa przez władze federalne narusza suwerenność poszczególnych stanów.
10. poprawka mówi po prostu, że jeśli Konstytucja Stanów Zjednoczonych nie przyznaje w jakiejś dziedzinie uprawnień rządowi federalnemu i nie zabrania stanom ich posiadania, to władza ta należy do poszczególnych stanów lub obywateli, a nie do rządu federalnego. Władza rządu federalnego jest ograniczona: może on robić tylko to, co wyraźnie określa Konstytucja. Poprawka stwierdza, że wszelkie inne kwestie, których nie ma w ustawie zasadniczej, podlegają sądom stanowym. Zakres uprawnień stanów jest szeroki: stany posiadają wszelkie kompetencje, które nie zostały wyraźnie przyznane rządowi federalnemu. To fundamentalna zasada federalizmu, który zapewnia, że rząd federalny ma wyłącznie uprawnienia wymienione w Konstytucji, podczas gdy stany zachowują władzę nad wszystkim innym, na przykład nad edukacją, lokalnym egzekwowaniem prawa i większością spraw codziennych.
Czego nie ma w Konstytucji to domena stanów
Dziesiąta poprawka zastrzega dla stanów te uprawnienia, których Konstytucja nie przyznała rządowi federalnemu. Co prawda Konstytucja Stanów Zjednoczonych przyznaje rządowi federalnemu podstawową władzę w zakresie imigracji, zgodnie z Ustawą o Imigracji i Obywatelstwie (INA). Współpraca jest jednak dobrowolna: stany i władze samorządowe mogą dobrowolnie współpracować z federalnymi organami ścigania imigracyjnego, nie można ich jednak do tego zmusić. Policja stanowa i lokalna nie ma obowiązku ich respektowania zatrzymań na szczeblu federalnym bez wyraźnego upoważnienia lub umowy ze strony stanu. Np. w przypadku imigracji Konstytucja uniemożliwia rządowi federalnemu zmuszanie stanów i lokalnych jurysdykcji do egzekwowania federalnych przepisów imigracyjnych. Oznacza to, że stany mogą zrezygnować z bezpośredniego federalnego egzekwowania przepisów imigracyjnych, co umożliwia tworzenie „miast-sanktuariów”. Rząd federalny próbował karać lub wywierać presję na podmioty zapewniające „sanktuaria” dla imigrantów, najczęściej poprzez odcinanie funduszy z centralnego budżetu, co prowadziło do batalii prawnych, z których wiele toczy się do dziś.
W medialnej burzy towarzyszącej wydarzeniom w Minneapolis (a także incydentowi w Portland, gdzie ICE postrzeliło dwie osoby) zapomniano o ludzkim wymiarze tragedii. „Było tyle nienawistnej retoryki, a to, co zostało przeoczone, to pokazanie tego, kim była Renee (Macklin Good)” – powiedziała szwagierka zabitej poetki, Jessica Fletcher.
Jolanta Telega
[email protected]








