Podstawą pozwu są działania ówczesnych władz wobec Trumpa jako osoby prywatnej, a nie urzędującego prezydenta. Zarzucono w nim, że Urząd Podatkowy (IRS) i resort skarbu nie zapewniły odpowiedniej ochrony poufnych danych podatkowych Trumpa, jego synów oraz korporacji Trump Organization. Współpowodami są synowie prezydenta Donald Trump Jr. i Eric Trump. Twierdzą, że ówczesne władze doprowadziły do szkód finansowych i wizerunkowych oraz „publicznego upokorzenia” powodów.
Sprawa dotyczy w szczególności Charlesa Littlejohna, byłego współpracownika IRS. Pracując dla firmy konsultingowej Booz Allen Hamilton, realizującej zlecenia dla rządu USA, nielegalnie pozyskał on i przekazał mediom zeznania podatkowe Trumpa oraz tysięcy innych zamożnych Amerykanów, w tym Jeffa Bezosa i Elona Muska. W 2024 roku Littlejohn został skazany na pięć lat więzienia.
Zespół prawny Trumpa argumentuje, że IRS ponosi odpowiedzialność za działania podwykonawcy, który miał „dostęp porównywalny z etatowym pracownikiem” i wykorzystał „długotrwałe luki w zabezpieczeniach, przed którymi agencja była ostrzegana”.
– IRS bezprawnie dopuścił, by motywowany politycznie pracownik ujawnił prywatne i poufne informacje dotyczące prezydenta Trumpa, jego rodziny i Trump Organization – napisali prawnicy w oświadczeniu cytowanym przez CNN.
Na początku tygodnia ministerstwo skarbu zerwało kontrakty z Booz Allen Hamilton opiewające na 21 mln dolarów. Jako powód wskazano, że firma „nie wdrożyła odpowiednich zabezpieczeń chroniących poufne dane podatników” – poinformował sekretarz skarbu Scott Bessent.
Ujawnienie zeznań podatkowych Trumpa było przedmiotem wieloletnich sporów politycznych i prawnych, szczególnie po publikacjach „New York Times” z 2020 roku. Według NBC News artykuły te uderzały w prezydenta, wytykając mu zapłacenie zaledwie 750 dolarów federalnego podatku dochodowego w latach 2016–2017. Trump konsekwentnie określał te doniesienia jako „fałszywe” i „nielegalnie pozyskane”.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)








