Zdaniem dr Moniki Maćków z Katedry Żywienia UPWr jednodniowa słabość do słodyczy nie powinna negatywnie odbić się na organizmie. Jak powiedziała, dwa lub trzy pączki albo kilka faworków nie zmieni się od razu w tkankę tłuszczową.
„Warunkiem jest, że w piątek wracamy do zbilansowanej diety i aktywności fizycznej. Co więcej, jeśli w tłusty czwartek do słodkości jednak włączymy ruch, czyli np. intensywny spacer, to bilans kaloryczny będzie mniejszy. Tak więc spokojnie można zrobić jeden dzień dyspozycji” - powiedziała, cytowana w materiale prasowym uczelni, badaczka.
Poradziła jednocześnie, aby zamiast pączków smażonych w głębokim tłuszczu wybierać pączki pieczone, które można wykonać samodzielnie w piekarniku albo innym urządzeniu. „Owszem, mają inny smak, ale na pewno są zdrowsze, zwłaszcza jeśli dbamy o dietę osób, które nie powinny jeść jakichkolwiek potraw smażonych” - stwierdziła dr Maćków.
Do ich wykonania poleciła wykorzystanie mąki razowej oraz dżemów i marmolady niskosłodzonych. Podkreśliła, że z czwartkową pobłażliwością w stosunku do słodyczy powinny uważać osoby, które mają problemy z układem pokarmowym, szczególnie z żołądkiem czy z jelitami, a więc chorujące na chorobę wrzodową, czy refluks żołądkowo-przełykowy, ale też diabetycy czy pacjenci z problemami wątrobowymi.
„Złota zasada mówi o tym, by pamiętać o umiarze. I niekoniecznie ulegać modom. W cukierniach możemy np. kupić pączki pistacjowe, które są »na fali«, ale są też bardzo słodkie i bardzo tłuste, a więc kaloryczne” - powiedziała.
Dlatego zwróciła uwagę, że podczas wyboru smakołyku warto nie tylko pamiętać, że to smażone ciasto, ale też - jakie nadzienie ma w środku, bo ono także ma wpływ na dzienny bilans energetyczny.
Naukowcy przypomnieli, że średni pączek o wadze od 60 do 80 g dostarcza zazwyczaj od 250 do 400 kcal. Ten najbardziej klasyczny z marmoladą ma około 290–350 kcal. Zwrócili przy tym uwagę, że kaloryczność zależy od dodatków – pączek z czekoladą może mieć nawet 400-500 kcal, a mniejszy pieczony ok. 200 kcal. Aby spalić jednego pączka (300 kcal), potrzeba, według naukowców z UPWr, około 30-40 minut intensywnego biegania lub godziny szybkiego spaceru.
Badacze żywienia powołali się na badanie Opinii24 przeprowadzone na zlecenie firmy Too Good To Go, które wskazało, że 95 proc. Polaków zjada w tłusty czwartek 88 mln pączków. Według badania tylko 2 proc. preferuje inne słodkości, np. faworki, a 3 proc. nie jada słodyczy wcale. Z badania wynika też, że najczęściej w tłusty czwartek Polacy jedzą od 3 do 5 pączków (54 proc.), 28 proc. osób po dwa, 8 proc. od sześciu do dziewięciu, natomiast tylko 7 proc. sięga zaledwie po jednego pączka.
Według przytoczonego badania, 90 proc. Polaków preferuje pączki tradycyjne, 6 proc. pączki z dziurką tzw. donuty, a 3 proc. pączki pieczone. Największym powodzeniem wśród ankietowanych cieszy się nadzienie różane, wskazane przez 37 proc. respondentów. Wieloowocowe wybrało 16 proc., adwokatowe 10 proc., budyniowe i malinowe po 9 proc. czekoladowe 7 proc., pistacjowe 5 proc., a z kremem waniliowym 3 proc. Tylko 2 proc. osób najbardziej lubi pączki bez nadzienia.
Naukowcy przypomnieli również, że ta tradycja sięgania po tłuste potrawy sięga czasów pogańskich i wiąże się ze świętowaniem odejścia zimy i nadejścia wiosny. „Tłusty” dzień świętowali już Rzymianie, którzy spożywali nadziewane słoniną ciasto chlebowe, ale też mięso i popijali te specjały winem.
W Polsce to tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału, w okresie staropolskim nazywany zapustami. Tego dnia dozwolone były objadanie się przed postem. Jak przypomnieli naukowcy, tradycja objadania się słodkimi pączkami sięga XVI wieku i pierwotnie w cieście wcale nie było ani powideł czy konfitury, ale orzeszek lub migdał. Zgodnie z wierzeniami, ten, kto znalazł go w swoim ciastku, mógł liczyć na szczęście. (PAP)








