W czasach, kiedy kościoły są miejscami coraz mniej odwiedzanymi przez duży procent osób, które wprawdzie deklarują się jako wierzący katolicy, choć nie praktykują swojej obecności we wspólnocie, rodzą się nowe pomysły. Kościół musi mieć ciągłą świadomość tego, do czego jest powołany i że powinien być blisko ludzi, wychodząc im naprzeciw. W dniu, w którym diecezja w Sosnowcu publikuje pierwszą część raportu Komisji „Wyjaśnienie i Naprawa” spraw wrażliwych tejże diecezji, aby pokazać fakty, bez skrótów i bez omijania tego, co trudne, przeczytałem informację o czymś, co bardzo mnie ucieszyło i urzekło. W mieście, które ze względu na skandale z udziałem księży, stało się znane nie tylko w Polsce, organizuje się raz w miesiącu „Mobilny Kościół”. Jest to inicjatywa wspólnoty ‘Miasto Ocalenia’, która od lat wychodzi na ulice miasta, niosąc Dobrą Nowinę bardzo konkretnie: przez obecność, modlitwę i realną pomoc.
Dominika Bem, rzecznik prasowy diecezji sosnowieckiej pisze, że inicjatywa „Mobilny Kościół” to „coś, co trudno zmierzyć liczbami. Przyjeżdża nie z programem, ale z obecnością. Tu nikt nie jest jakimś tam ‘projektem’. Każdy ma imię. Każdy ma swoją historię. Każdy jest bratem”. Ktoś przychodzi po ciepły posiłek. Ktoś po rozmowę. Ktoś po ciszę. Jest wspólna modlitwa, śpiew i zwyczajne spojrzenie w oczy, bez oceniania. „Mobilny kościół przypomina, że Kościół nie zaczyna się od murów, ale od spotkania. Od stołu. Od dłoni podanej bez pytania o przeszłość”.
Wspólnota „Miasto Ocalenia”, która działa na terenie diecezji sosnowieckiej, wywodzi się z ruchu Odnowy Charyzmatycznej w Kościele Katolickim. Ruch ten niesie Ewangelię, promuje wartości chrześcijańskie, szczególną uwagę poświęca współpracy z Duchem Świętym. Jest przestrzenią, którą tworzą ludzie, dla których wspólną wartością jest wiara i którzy chcą tę wartość rozwijać, pielęgnować, zakorzeniać w Kościele, ale również są otwarci na jej rozwój. Jedną z inicjatyw wspólnoty jest właśnie „Mobilny Kościół”. Działalność misyjna, koncentrująca swoją pracę na ulicach miast. „Głosimy Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym i przyjściu Pana Jezusa Chrystusa poprzez nauczanie, świadectwo, prowadzenie modlitwy, uwielbienia czy pomoc potrzebującym. W nasze działania angażują się osoby z różnych ruchów i wspólnot diecezji sosnowieckiej, jak również osoby z innych wyznań chrześcijańskich” – piszą o sobie.
Tak dzieje się dobro! Słyszałem już o pojedynczych inicjatywach księży, żeby założyć „mobilny konfesjonał”, gdzie ksiądz jest do dyspozycji, gdyby ktoś potrzebował spowiedzi, o „ławeczkach duchowych rozmów” i temu podobnych. Kościół musi być dzisiaj także rzeczywistością „mobilną” i pojawiać się w centrach miast, gdzie każdego dnia mijają się tysiące ludzi, a nawet setki tysięcy. Cieszy mnie, że w katowickim centrum „Silesia” (jedna z największych galerii handlowych w mieście) jest kaplica, w której jest Najświętszy Sakrament, odprawiane są msze św., jest stały duszpasterz. Podobnie w budynku dworca kolejowego Wrocław Główny. Zapewne takich miejsc jest więcej. Chodzi o to, aby być obecnym wszędzie tam, gdzie żyje człowiek. I ten biedny i bogaty. Chodzi o to, żeby do człowieka wychodzić, zapraszając go do zwyczajnej rozmowy, dialogu, na posiłek czy gorącą herbatę, a także na spotkanie z Panem Bogiem na modlitwie czy uwielbieniu.
To są takie punkty, dzięki którym Kościół katolicki staje się bardziej wiarygodny, odnawia się i wraca do ideałów Ewangelii, do nauczania Jezusa Chrystusa. Nie można się karmić jedynie złem i skandalami. One są faktem, ale nie czymś, co dominuje. Nie taka jest Ewangelia! Jeśli w Kościele będą aktywne wspólnoty, w których przecież liderami są bardzo często ludzie świeccy, we współpracy z księżmi i osobami zakonnymi, wtedy będzie coraz więcej dobra. Dotrzemy z Ewangelią także w najbardziej skryte i ciemne zakamarki współczesnego świata.
Już w środę zaczynamy kolejny raz Wielki Post. Może warto przemyśleć w tym czasie swoje zaangażowanie w Kościele i w życiu wiarą? Może warto poszukać dla siebie wspólnoty lub zapytać się o to, czy wspólnota, w której jestem daje życie innym i prowadzi do Boga i głębszej wiary, czy też zamyka się w sobie i koncentruje się egoistycznie tylko na sobie? Może trzeba stać się bardziej „mobilnym” katolikiem w środowisku życia i pracy? Mobilnym w czynieniu dobra i wychodzeniu do ludzi, zapraszając ich do życia w Chrystusie? Przykład z diecezji sosnowieckiej jest naprawdę piękny w swojej ewangelicznej zwyczajności.
Kończąc pisanie tego felietonu, dociera do mnie tekst komunikatu biskupa sosnowieckiego Artura Ważnego po publikacji raportu komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”. Biskup Artur pisze na wstępie: „Raport Komisji ‘Wyjaśnienie i Naprawa’, który otrzymaliśmy, nie jest aktem oskarżenia ani strategią obronną. To bolesne wyznanie wiary w to, że tylko prawda – nawet ta najtrudniejsza, ukryta pod warstwami kurzu w nieuporządkowanych archiwach – może nas wyzwolić. Dla mnie osobiście zaś publikacja raportu jest momentem głębokiego bólu i wstydu, ale i koniecznego oczyszczenia.”
Na koniec zaś, po wnikliwym przedstawieniu aspektów raportu pisze: „Moim marzeniem i celem jest Kościół, który jest ‘szklanym domem’. Kościół, w którym rodzic, posyłając dziecko na parafię, nie musi czuć lęku, lecz pewność. Już budujemy przestrzeń bezpieczeństwa, transparentności i zaufania, wprowadzając rekomendacje z raportu Komisji ‘Wyjaśnienie i Naprawa’. Chcemy odzyskać wiarygodność nie poprzez doskonałość, bo nikt z nas nie jest bez grzechu, ale poprzez radykalną uczciwość.”
Nie bójmy się być takim właśnie Kościołem, niech on pozycji marzeń staje się zwyczajną rzeczywistością!
ks. Łukasz Kleczka SDS

Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Był przełożonym wspólnoty zakonnej salwatorianów w Veronie, New Jersey.








