Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market
Korea Południowa

Były prezydent Jun Suk Jeol skazany na dożywocie za kierowanie zamachem stanu

Były prezydent Korei Płd. Jun Suk Jeol został w czwartek skazany przez sąd w Seulu na karę dożywocia za kierowanie zamachem stanu. Wymiar sprawiedliwości uznał go za winnego próby paraliżu władzy ustawodawczej i naruszenia porządku konstytucyjnego poprzez wprowadzenie stanu wojennego w 2024 r.
Były prezydent Jun Suk Jeol skazany na dożywocie za kierowanie zamachem stanu
Jun Suk Jeol

Autor: PAP/EPA/JEON HEON-KYUN

Przewodniczący składu sędziowskiego Dzi Gwi Jeon podkreślił w ustnym uzasadnieniu, że choć samo ogłoszenie stanu wojennego nie musi oznaczać zamachu stanu, to w tym przypadku cel oskarżonego był jasny.

– Trudno zaprzeczyć, że oskarżony zamierzał trwale uniemożliwić funkcjonowanie Zgromadzenia Narodowego (parlamentu - PAP), wysyłając wojsko, blokując gmach i planując aresztowania kluczowych polityków – oświadczył sędzia. Sąd uznał te działania za wypełniające znamiona buntu i naruszenia porządku konstytucyjnego. Były prezydent został także uznany za winnego nadużycia uprawnień.

Wraz z Junem wyroki usłyszeli jego kluczowi współpracownicy, oskarżeni o współudział w puczu. Były minister obrony Kim Jong Hjun został skazany na 30 lat więzienia za planowanie zamachu stanu i wydawanie rozkazów wojsku. Na 18 lat pozbawienia wolności skazano byłego dowódcę wywiadu wojskowego Ro Sang Wona. Wyroki usłyszeli także byli szefowie policji, którzy brali udział w pacyfikacji parlamentu: Czo Dzi Ho – 12 lat więzienia, oraz Kim Bong Sik – 10 lat. Były szef straży parlamentarnej Mok Hjun Tae spędzi w zakładzie karnym trzy lata. Dwóch oskarżonych niższych rangą uniewinniono.

Wszyscy skazani mają siedem dni na złożenie apelacji – podkreślił sędzia, kończąc posiedzenie.

65-letni Jun przyjął wyrok z kamienną twarzą, nie okazując emocji. Sąd w uzasadnieniu wymiaru kary wytknął mu brak skruchy, podkreślając, że „wyrządził fundamentalne szkody południowokoreańskiej demokracji” oraz unikał udziału w części rozpraw. Jako okoliczności łagodzące wskazano jednak fakt, że plan przewrotu był „mało precyzyjny” i zakończył się fiaskiem, a siły porządkowe powstrzymały się od użycia ostrej amunicji.

Obrońca byłego prezydenta ostro skrytykował orzeczenie, sugerując polityczne tło procesu i upadek zasad prawnych. – Nie można zasłonić nieba dłonią; jedyne, co się zasłania, to własny wzrok. Kiedy chmury się rozstąpią, słońce nieuchronnie się pojawi – powiedział dziennikarzom przed sądem mecenas Juna, cytowany przez portal Korea Joongang Daily. Prawnik podał w wątpliwość sens składania apelacji w systemie, w którym – jego zdaniem – „prawo jest lekceważone”.

Oczekuje się, że sprawa Juna ostatecznie trafi do Sądu Najwyższego.

W opinii przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Wu Won Szika sąd potwierdził, że wprowadzenie przez Juna stanu wojennego było aktem rebelii. Wu podkreślił również, że władza musi być sprawowana w ramach konstytucji, dodając, że Jun powinien przeprosić Koreańczyków, nawet jeśli jest to spóźnione – podały lokalne media.

Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Przed sądem zgromadziły się setki zwolenników byłego prezydenta. Tłum zareagował na wieści o dożywociu rozczarowaniem i płaczem. – Korea jest w ruinie! – krzyczeli zgromadzeni, oglądając transmisję z posiedzenia sądu na telebimach.

Czwartkowy wyrok zakończy 443-dniową sagę, która rozpoczęła się wieczorem 3 grudnia 2024 r. od dramatycznych scen pod Zgromadzeniem Narodowym po ogłoszeniu przez Juna stanu wojennego. Wojsko na rozkaz prezydenta wdarło się wówczas do parlamentu z młotami i karabinami, wybijając szyby i próbując aresztować deputowanych. Ci zdołali się jednak zebrać i jednomyślnie przegłosować zniesienie stanu wojennego, co wymusiło wycofanie wojsk z gmachu po kilku godzinach chaosu i otworzyło drogę do usunięcia Juna z urzędu i postawienia go przed sądem.

W połowie stycznia br. były prezydent został już skazany na pięć lat pozbawienia wolności za nadużycie władzy, w tym wykorzystanie ochrony prezydenckiej do zablokowania próby aresztowania go.

Czwartkowy wyrok ogłoszono w w tej samej sali sądowej, w której w 1996 r. skazano na karę śmierci innego byłego przywódcę i dyktatora, Czun Du Hwana, m.in. za działania związane z zamachem stanu w 1979 r. Rok później Czun został ułaskawiony.

Krzysztof Pawliszak (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama