Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szef MSZ: pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach w regionie Bliskiego Wschodu

Szef MSZ Radosław Sikorski przekazał w sobotę wieczorem, że pewna liczba Polaków utknęła na lotniskach w regionie Bliskiego Wschodu. Wskazał, że są za nich odpowiedzialne linie lotnicze, a polscy konsulowie starają się do nich dotrzeć. Zapewnił, że aktualnie polscy obywatele nie są w niebezpieczeństwie.
Szef MSZ: pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach w regionie Bliskiego Wschodu
Pasażerowie czekają po odwołaniu lub opóźnieniu lotów na międzynarodowym lotnisku Rafika Haririego w Bejrucie w Libanie

Autor: PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Wicepremier i minister spraw zagranicznych pytany w TVN24 o to, czy może potwierdzić informacje, iż Polacy przebywający na Bliskim Wschodzie nie są w niebezpieczeństwie, odpowiedział, że „póki co, dzięki Bogu, tak”. - Ale jak wiemy sytuacja zmienia się co chwila, więc mam nadzieję, że tym razem wszyscy doceniają, że od wielu tygodni apelowaliśmy, aby nie udawać się do krajów Bliskiego Wschodu i bardzo proszę o traktowanie tych ostrzeżeń poważnie - odpowiedział Sikorski.

- Tydzień temu sam premier ostrzegał przed rozwijającą się sytuacją wokół Iranu. Tam, dzięki Bogu, mamy więcej pracowników ambasady, niż Polaków przebywających w Iranie, ale pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach w tym regionie - zaznaczył minister. Dodał, że są za nich odpowiedzialne linie lotnicze, a polscy konsulowie starają się do nich dotrzeć.

Jak powtórzył „sytuacja zmienia się co chwila”. - Na dzisiaj bezpieczny jest Egipt i jeszcze są loty - ale to się może zmienić - z Jordanii i Arabii Saudyjskiej. Wydaje się, że najbezpieczniejsza droga wyjazdu, to już w tej chwili droga lądowa - ocenił Sikorski.

Sikorski pytany, na ile Europejczycy i Polska byli konsultowani przez USA i Izrael przed tym atakiem, odpowiedział, że „konsultowani, to za duże słowo, ale mieliśmy pewną wiedzę uprzedzającą, o której szczegółach nie mogę mówić”.

Odnosząc się do kwestii konsekwencji ataku na Iran, jakie mogą wyniknąć dla Polski, zaznaczył, że „nasze interesy mogą doznać korzyści lub uszczerbku nawet w bardzo odległych regionach”. - Jeśli Iran zrealizuje swoje groźby i spróbuje odciąć np. Cieśninę Ormuz i ruch tankowców, no to wzrost ceny ropy, jesteśmy krajem importerem, będzie miał wpływ i na nas, i na wojnę w Ukrainie, bo da być może Putinowi więcej pieniędzy ze sprzedaży ropy. To samo jeśli chodzi o ceny złota, no bo Putin ma ponad 2 tys. ton złota - powiedział. Przypomniał również, że Iran wykorzystuje obecnie drony Shahed, z których do ataków na Ukrainę korzysta też Rosja.

Dopytywany o to, w jaki sposób Ukraina może zapłacić cenę za to, co dzieje się w Iranie, Sikorski podkreślił, że takie skutki trudno przewidzieć. - One będą wielowymiarowe i czasami trudne do przewidzenia. Oczywiście wiele zależy od tego, czy akcja amerykańska się po prostu uda, czy zrealizuje swoje cele. Bo gdyby się udała, nawet w sensie czysto takim wojskowym, jak w Wenezueli, to Rosja może na tym wcale nie zyskać - wskazał.

Wicepremier przyznał, że operacja w Iranie ma dużą skalę, a cele, które nakreślił prezydent USA Donald Trump są ambitne.

Spytany o to, czy jest to moment, w którym Iran jest na krawędzi rewolucji, minister zaznaczył, że jest to kraj, który przez kilkadziesiąt lat wspierał terroryzm, a jego władza jest zideologizowana. - To jest taka ostatnia utopia dwudziestowieczna. Mieliśmy nazizm, mieliśmy komunizm i właśnie teokrację irańską - wskazał.

Szef polskiej dyplomacji poinformował również, że w niedzielę weźmie udział w rozmowach unijnych ministrów spraw zagranicznych w formie wideokonferencji, gdzie będą koordynować swoje stanowisko ws. sytuacji w Iranie.

Rzecznik MSZ Maciej Wewiór podkreślił w sobotę, że resort zdecydowanie odradza podróże do oraz przez region Bliskiego Wschodu.

Na profilu kancelarii premiera na platformie X opublikowano numery do polskich konsulów: w Teheranie: +98 902 910 4940; w Bagdadzie: +961 71 00 2915 oraz w Tel Awiwie: +972 547 444 106.

Jednocześnie powtórzono komunikat z apelem o „natychmiastowe opuszczenie” Iranu i Libanu oraz „unikanie podróży do całego regionu, w tym do Izraela”. „Jeśli przebywasz w Iranie, Libanie lub Izraelu zabezpiecz dokumenty, zabezpiecz środki finansowe, zarejestruj się w systemie Odyseusz” - dodano.

Rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski poinformował w sobotę wieczorem na X, że przewoźnik podjął decyzję o zawieszeniu połączeń do Tel Awiwu (Izrael) do 15 marca włącznie. Dodał, że zgodnie z rekomendacją EASA (Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego - PAP) zdecydowano również o odwołaniu rejsów do Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie) i Rijadu (Arabia Saudyjska) do 2 marca.

W sobotę rano Izrael i USA rozpoczęły naloty na cele w Iranie. Izrael poinformował o rozpoczęciu „ataku prewencyjnego”. Eksplozje słychać było m.in. w Teheranie, Isfahanie i Komie. Iran w odpowiedzi zaatakował amerykańskie bazy w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Bahrajnie, a także Izrael. (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama