Do tragicznego wypadku doszło około godziny 2 a.m. 23 marca 1977 roku na autostradzie I-95 w pobliżu miejscowości Ashland w stanie Wirginia. Młody mężczyzna został potrącony przez ciężarówkę. Choć jego twarz była rozpoznawalna, nie miał przy sobie żadnych dokumentów, które pozwoliłyby ustalić jego tożsamość.
Śledczy ustalili jedynie, że był to biały mężczyzna w wieku od 20 do 25 lat. W chwili śmierci miał na sobie dżinsy, koszulę w stylu westernowym oraz dżinsową kurtkę. Mimo intensywnego dochodzenia prowadzonego w tamtym czasie, policji nie udało się ustalić, kim był.
Policjanci badający sprawę przypuszczali, że młody mężczyzna mógł mieć związek z grupą mężczyzn, którzy kilka dni wcześniej przemycili dużą ilość marihuany na lotnisko Hanover County Municipal Airport w Wirginii.
Według ustaleń, jeden z członków tej grupy obsługiwał wózek widłowy podczas rozładunku kontrabandy. Gdy policja odkryła nielegalną operację, mężczyzna uciekł i zniknął bez śladu.
Jednak mimo tych podejrzeń tożsamość ofiary przez dziesięciolecia pozostawała zagadką.
Trop prowadzi do Illinois
Po niemal 50 latach sprawą zajęło się Biuro Głównego Lekarza Medycyny Sądowej stanu Wirginia, które przekazało ją do organizacji DNA Doe Project. Zespół wolontariuszy – specjalistów od genealogii genetycznej – pomaga identyfikować niezidentyfikowane ofiary, wykorzystując nowoczesne badania DNA.
Już na początku analizy genetycznej badacze ustalili, że mężczyzna miał polskie korzenie oraz silne powiązania rodzinne z powiatem Peoria w stanie Illinois.
„Drzewo genealogiczne w tej sprawie było bardzo złożone” – powiedział współlider zespołu Eryk Jan Grzeszkowiak –„Musieliśmy radzić sobie m.in. z tzw. nakładaniem się linii przodków, a także odtwarzać powiązania rodzinne sięgające Polski, Niemiec i Szwajcarii”.
Zaginiony syn
Mimo trudności badacze stosunkowo szybko natrafili na ważny trop. Po nieco ponad tygodniu pracy genealogicznej zidentyfikowali małżeństwo, którego DNA pojawiało się wśród dopasowań genetycznych ofiary.
Para miała sześcioro dzieci. Najstarszy syn – Peter Adams – w latach 70. nagle zniknął z dokumentów i życia publicznego.
Z ustaleń wynikało, że Adams pochodził z Illinois i na początku lat 70. uczęszczał do szkoły średniej na przedmieściach Chicago. Później przeniósł się do Pensylwanii, gdzie mieszkał w chwili zaginięcia.
Zespół przekazał swoje ustalenia śledczym z Wirginii. Wtedy odkryto, że 20-letni Peter Adams został oficjalnie uznany za zaginionego 17 marca 1977 roku – zaledwie sześć dni przed śmiercią niezidentyfikowanego mężczyzny na autostradzie I-95.
Dodatkowe badania DNA przeprowadzone przez policję stanową Wirginii ostatecznie potwierdziły, że ofiarą był właśnie Peter Adams.
Zagadka rozwiązana po dekadach
„Jesteśmy zaszczyceni, że Biuro Głównego Lekarza Medycyny Sądowej stanu Wirginia zwróciło się do DNA Doe Project o pomoc w ustaleniu tożsamości Petera” – powiedziała liderka zespołu Traci Onders. „Choć sprawa była skomplikowana, dzięki pracy naszego zespołu udało się rozwiązać tajemnicę, która trwała niemal pół wieku” – dodała.
Kapitan Brien Frey z Biura Dochodzeń Kryminalnych policji stanowej Wirginii podkreślił również wysiłek śledczych, którzy pracowali nad sprawą już w latach 70. „Choć wtedy nie było to możliwe, ich determinacja i metody pracy stworzyły fundament pod odpowiedzi, które mamy dziś” – powiedział Frey.
Identyfikacja Adamsa była możliwa dzięki współpracy wielu instytucji – biura lekarza sądowego, policji stanowej Wirginii, organizacji DNA Doe Project oraz rodziny zaginionego.
Po prawie 50 latach od tragicznej śmierci Petera Adamsa jego rodzina w końcu otrzymała odpowiedź na pytanie, które przez dekady pozostawało bez rozwiązania. Nowoczesna technologia DNA sprawiła, że jedna z wielu nierozwiązanych spraw z przeszłości wreszcie doczekała się finału.
Joanna Trzos
[email protected]








