Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 13 kwietnia około 3.30 nad ranem w domu w rejonie 10400 S. Green St. w chicagowskiej dzielnicy Washington Heights na dalekim południu miasta.
Na miejscu w zadymionym pokoju strażacy znaleźli 10-latka, a w innym pomieszczeniu niepełnosprawnego 18-latka. Młodsze dziecko zostało zabrane do Roseland Community Hospital, gdzie zmarło. Starszy chłopiec w krytycznym stanie trafił do szpitala OSF Little Company of Mary, a stamtąd do szpitala Loyola w Maywood, gdzie w poniedziałek rano był podłączony do aparatury podtrzymującej życie.
Dziadek chłopców, Robert Harris, powiedział mediom, że zapaliła się jedynie kanapa w salonie. Młodszy wnuk, zidentyfikowany jako London Woodard, spał na kanapie i doznał zatrucia dymem. Starszy wnuk cierpi na porażenie mózgowe i jest na wózku inwalidzkim, dlatego miał problemy z ucieczką – powiedział Harris.
Według policji i dziadka, rodzice chłopców, którzy spali na innym piętrze, uciekli z pożaru bez obrażeń.
W poniedziałek policja oraz straż pożarna badały przyczynę pożaru. Dziadek ofiar powiedział mediom, że w domu mogło dojść do problemu z instalacją elektryczną.
(jm)








