Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 16 kwietnia 2026 18:25
Reklama KD Market

Matka Ziemia

Kiedy słyszę słowo „Matka” przed moimi oczami pojawia się obraz osoby. Co dla mnie osobiście jest bardzo ciekawe, nie jest to osoba zajmująca się troskliwie swoimi dziećmi, a raczej mocno zapracowana, całkowicie pochłonięta swoimi obowiązkami domowymi. Ta druga osoba, ta bardziej zajęta dziećmi, to raczej „mama”. To słowo ma w sobie nieco więcej ciepła, tak jak kryjąca się za nim postać, mogąca obdarzyć tym ciepłem swoje pociechy.
Matka Ziemia

Autor: Adobe Stock

22 kwietnia będziemy obchodzić Międzynarodowy Dzień Matki Ziemi, która być może nie ma możliwości pochylenia się nad każdym z nas osobno, zajęcia się, przytulenia, pocieszenia, ale zapewnia nam to, co najważniejsze – możliwość życia i przeżycia. 

Choć miłość Matki nie wymaga rekompensaty, to w przypadku Matki Ziemi, nasza wdzięczność, starania i dbałość o nią, mogą stać się swego rodzaju inwestycją w dobrostan naszych dzieci, wnuków, itd. A jak dokładnie możemy pomóc Matce Ziemi? Spróbujmy dziś się nad tym zastanowić.

Rzeczy wielkie i te maleńkie

Choć niekiedy może się wydawać, że ochrona środowiska i dbałość o planetę to rzeczy na tyle wielkie, że powinny leżeć w gestii tych, którzy mają największe możliwości, wpływy, władzę i oczywiście pieniądze. Po części tak właśnie jest, szczególnie że najbardziej niszczące dla naszej planety są właśnie działania poprzedzone decyzjami możnych tego świata, za którymi stoją najczęściej ogromne pieniądze i możliwości wzbogacenia się.

  Jednocześnie, nie możemy zapominać, że każdy z nas, jako pojedyncza jednostka ma również  zdolność oddziaływania na przyrodę i środowisko. Być może ciężko jest to zaobserwować, patrząc jedynie na swoje decyzje i działania. Kiedy jednak dostrzeżemy, że są na tym świecie inni ludzie, którym zależy na dobru Ziemi, łatwiej będzie uświadomić sobie, że suma działań wielu ludzi również ma ogromne znaczenie i wielką moc.

Co zatem możemy robić? To ważne pytanie, na które przychodzi mi do głowy przynajmniej kilka możliwości, o których zaraz napiszę. Warto przy tym pamiętać o jeszcze jednej ważnej zasadzie, aby podejmowane przez nas działania nie były przypadkowe i robione od czasu do czasu, ale systematyczne i przemyślane.

Recycling

Choć być może powinnam zacząć od segregacji odpadów, to z jednej strony uważam to za oczywistość, o której wszyscy mówią, a z drugiej mam wrażenie, że rzadko uświadamiamy sobie, po co w ogóle segregować odpady. W dużej mierze służy to przede wszystkim zwiększeniu możliwości recyclingu. 

Oczywistym jest, że nie wszystkie odpady możemy wykorzystać powtórnie, ale są też takie, którymi nie jesteśmy w stanie indywidualnie sobie poradzić w tym zakresie, ale już firmy, przedsiębiorstwa posiadające odpowiednie wyposażenie i możliwości są w stanie przerobić plastikowe butelki na etykiety, torby, czy zużyty papier na kolejne arkusze do zadrukowania, itp. 

Sama segregacja to takie proste rozwiązanie, które możemy wprowadzić do naszego domu w każdej chwili, ale przecież  nie zamyka ona tematu recyclingu. Korzystanie z wielorazowych toreb, butelek, ręczników, sztućców, czy talerzy, to kolejna „gałąź”. Warto również dodać zwyczajne wykorzystywanie niektórych odpadów w inny sposób, do innych rzeczy. Tutaj największym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia, która ograniczana na co dzień do prostych funkcji: skorzystaj i wyrzuć, potrzebuje nieco praktyki, aby zacząć swobodnie hulać po tym polu możliwości.

Na koniec warto również wspomnieć o kompoście, który kiedyś powstawał niemal w każdym przydomowym ogródku, później został nieco zapomniany, aby znów przeżywać swój renesans (no może renesansik) w nieco zmienionej i unowocześnionej formie, ale zawsze z myślą o naturalnym nawożeniu roślin, owoców i warzyw hodowanych we własnym zakresie.

Oszczędność

Choć oszczędzanie kojarzy się większości z nas z pieniędzmi, chciałabym wspomnieć o dwóch innych możliwościach.

Z jednej strony możemy mówić o oszczędzaniu jedzenia, które w naszym domu może polegać na racjonalnym podejściu do naszych możliwości „przerobowych”. Niejednokrotnie bowiem zdarza się, że robimy ogromne zakupy, bo wszystko się przyda, bo dawno nie jedliśmy…, bo ktoś w domu lubi… Tymczasem zastaje nas zwykła rzeczywistość, w której: ktoś lubi, ale nie ma ochoty, przygotowanie wymaga czasu, którego nie ma, a coś zepsuło się szybciej niż myśleliśmy. 

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jesteśmy w stanie chodzić codziennie na zakupy i jest zdecydowanie wygodniej i bardziej ekologicznie robić większe zakupy rzadziej, ale warto podejść do swoich planów i zamiarów z rozsądkiem, a najlepiej do zakupów z listą konkretnych rzeczy, zamiast „sercem” pełnym pomysłów i zachcianek.

Inna przestrzeń do oszczędności, która przychodzi mi do głowy, to oszczędzanie energii. Nie zawsze przecież potrzebujemy, aby we wszystkich pomieszczeniach było włączone światło, nie wszędzie musimy przemieszczać się samochodem. Jednocześnie coraz bardziej popularne stają się odnawialne źródła energii, z których też warto korzystać jeśli tylko możemy i dawać przykład naszym dzieciom.

Choć dla wielu nadal wydaje się niemożliwe, że zapasy ropy, gazu, węgla, czy też innych naturalnych źródeł energii, kiedyś się skończą, ale warto mieć na uwadze i taką możliwość, poza zwykłym odcięciem lub utrudnieniem w dostawach z państw mających dostęp do tych surowców. Ostatnie tygodnie wyraźnie pokazują, że wszystko jest możliwe.

Chcąc być rodzicami XXI wieku, warto pomyśleć również o bardziej ekologicznym stylu życia, który staje się coraz bardziej popularny i ważny dla młodych ludzi. Niezależnie od przesłanek, które będą stały za naszą decyzją o trosce o Ziemię, warto pamiętać, że to jedna z ważniejszych inwestycji w przyszłość zarówno nas samych, jak i kolejnych pokoleń.

Iwona Kozłowska

jestem pedagogiem, mediatorem, a także Praktykiem i Masterem Emotion NLP. Od 2006r. pracuję z dziećmi, młodzieżą, a także ich rodzicami, nieustannie poszerzając swój warsztat pracy.
Po godzinach natomiast jestem całkiem zwyczajną mamą, której również zdarza się nadepnąć na rozrzucone klocki, czy też mierzyć się z wyzwaniami pod tytułem: „Nie chcę jeszcze iść się myć!”, lub „Jeszcze tylko 5 minut…”
Moją wielką pasją jest odkrywanie i wspieranie potencjału jaki drzemie w każdym dziecku i w każdym rodzicu. Głęboko wierzę, bo widzę to na swoim przykładzie, że nawet mając dzieci u boku, można realizować swoje marzenia i cele. Jednocześnie, takim podejściem można „zarażać” swoje dziecko, następnie je wspierać, a później wzajemnie się motywować i czerpać ze swoich doświadczeń.
Prowadząc MamoKompas pomagam mamom sprawić, aby ich podróż wychowawcza była przyjemna, ciekawa i wzbogacająca!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama