Demonstracja przed biurami senatorów Chucka Schumera i Kirsten Gillibrand na Manhattanie zgromadziła w poniedziałek według „NYT” około 200 uczestników. Inne źródła podawały we wtorek, że mogło ich być 300, a liczba zatrzymanych sięgnęła ponad 100 osób.
Protestujący, wśród których znalazły się była analityczka wywiadu wojskowego Chelsea Manning oraz aktorka Hari Nef, próbowali dostać się do budynku, a następnie usiedli przed wejściem i na jezdni Trzeciej Alei, blokując ruch. Jak relacjonuje „NYT”, policja rozpoczęła zatrzymania po tym, gdy część demonstrantów zajęła ulicę, skandując hasła przeciwko wojnie i sprzedaży broni.
– Zbyt długo widzimy, jak nasi wybrani przedstawiciele głosują za wysyłaniem niekończących się dostaw broni dla izraelskiej armii – powiedział gazecie Danny Kaplowitz ze związków zawodowych. Także on został zatrzymany.
– Mam bezpośrednie doświadczenie i widziałem skutki nieprzemyślanych wojen – podkreślił Thom Keppen, weteran armii USA. Dodał, że dostrzega podobną dehumanizację w obecnym konflikcie.
Manning, która kilkanaście lat temu przekazała portalowi WikiLeaks tajne dokumenty, była skazana na 35 lat więzienia, ale w 2017 roku została ułaskawiona. W rozmowie z „Newsweekiem” stwierdziła, że okrucieństwa wojny nie są nieuniknione.
– Nasze działania mają znaczenie w kształtowaniu biegu historii – oświadczyła. Zarzuciła też senatorom z Nowego Jorku wspieranie sprzedaży broni, która - jej zdaniem - przyczynia się do przemocy w regionie.
Protest łączył się z inicjatywami demokratycznego senatora żydowskiego pochodzenia Berniego Sandersa, który zapowiedział wymuszenie głosowania nad zablokowaniem sprzedaży uzbrojenia o wartości setek milionów dolarów, w tym bomb i sprzętu inżynieryjnego – podał „New York Times”. W opinii biura ustawodawcy część tego sprzętu ma być wykorzystywana w Strefie Gazy, Libanie i na Zachodnim Brzegu.
Policja nie podała szczegółowych zarzutów wobec zatrzymanych. Demonstranci byli wyprowadzani z miejsca protestu w kajdankach zaciskowych i przewożeni autobusami. Niedawny sondaż Pew Research Center wykazał, że 60 proc. Amerykanów ma obecnie nieprzychylny stosunek do Izraela. Stanowi to znaczący wzrost z poziomu 42 proc. w 2022 roku.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)








