Dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) Fatih Birol powiedział w czwartek, że Europa ma zapasy paliwa lotniczego na mniej więcej sześć tygodni, a jeśli w wyniku wojny USA i Izraela z Iranem nadal będą blokowane dostawy ropy, możliwe będzie w najbliższym czasie odwoływanie lotów.
Odnosząc się do tej wypowiedzi rzeczniczka KE zaznaczyła, że według Grupy Koordynacyjnej UE ds. Ropy Naftowej, która spotkała się w czwartek, obecnie w UE nie ma niedoboru ropy, lecz rosną obawy o ewentualne niedobory paliwa lotniczego.
- Powodem obaw jest fakt, że nasze rafinerie pokrywają około 70 proc. zużycia w UE, a pozostała część jest uzależniona od importu. Jeśli sytuacja w cieśninie Ormuz się utrzyma, Unia będzie przygotowywać się do podjęcia ewentualnych skoordynowanych działań w odniesieniu do paliwa lotniczego - zapowiedziała Itkonen.
Odnosząc się do oceny Birola powiedziała, że nie oznacza to, że po wskazanym czasie całkowicie zabraknie w UE paliwa lotniczego. - Paliwo lotnicze jest częścią globalnego rynku i jest wspierane przez ciągłą produkcję, import i zapasy, a możliwości rafinacji paliwa lotniczego istnieją również w Europie - podkreśliła rzeczniczka KE.
- Jak dotąd jednak rynek radzi sobie z tą napiętą sytuacją bez żadnych niedoborów - dodała Itkonen.
Z powodu rosnących cen paliwa holenderskie linie lotnicze KLM zamierzają odwołać 160 lotów w Europie w nadchodzącym miesiącu. Niemiecki przewoźnik Lufthansa ogłosił z kolei, że od soboty uziemionych zostanie 27 samolotów należących do CityLine, spółki córki.
- To są decyzje poszczególnych lotnisk. Nic nie wskazuje na systemowe braki paliwa, które mogłyby doprowadzić do masowego odwoływania lotów - skomentowała Itkonen.
Przypomniała, że UE zgodnie z unijnym prawem utrzymuje zapasy awaryjne na 90 dni, które mogą zostać uwolnione w razie potrzeby. W przypadku zapasów ropy naftowej państwa członkowskie decydują, jaka część rezerw zostanie przeznaczona na produkty rafinowane, w tym paliwa lotnicze.
Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)








