W hali Mortgage Matchup Center w Phoenix 17 071 kibiców obejrzało spotkanie, które dało awans miejscowym. Gospodarze szybko objęli wysokie prowadzenie (33:15 po pierwszej kwarcie). Wprawdzie rywale zredukowali do przerwy różnicę do pięciu punktów (50:45), ale po powrocie z szatni miejscowym udało im się utrzymać bezpieczną przewagę aż do końcowej syreny.
Dla zwycięzców 36 punktów zdobył Jalen Green, wspierali go Devin Booker - 20 i Jordan Godwin - 19.
- Czasami droga nie zawsze jest tą, którą wybierasz i myślisz, że się uda, ani tą, która jest najbardziej uczęszczana. Zdarza się, że jest najmniej uczęszczana. Znaleźliśmy sposób, teraz czas na kolejną rzecz - powiedział trener Suns Jordan Ott.
Jego drużyna zmusiła rywali do licznych strat. 21 takich nieudanych akcji „Wojowników” pozwoliło „Słońcon” zdobyć 30 punktów. Sami popełnili 12 niewymuszonych błędów.
W pokonanym zespole najwięcej punktów zdobyli Brandin Podziemski - 23, Stephen Curry - 17 i rezerwowy De'Anthony Melton - 16.
Warriors, mistrzowie NBA z 2022 roku, trzeci raz z rzędu musieli walczyć w play-in o awans do fazy pucharowej. Zostali jednak wyeliminowani, tak jak miało to miejsce w 2024 r. To kolejne rozczarowanie dla 38-letniego Curry'ego na koniec jego 17. sezonu. Rozgrywający, który powrócił do gry na początku kwietnia po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją prawego kolana, w środę w zwycięskim barażu przeciwko Los Angeles Clippers w ciągu 36 minut zdobył 35 punktów, trafiając m.in. siedem „trójek”, przy czym aż 27 pkt uzyskał w drugiej połowie. Tym razem był dobrze powstrzymywany przez obronę Suns, trafiając tylko trzy z 10 rzutów za trzy punkty, miał też cztery asysty.
Szkoleniowiec Golden State Steve Kerr przyznał po spotkaniu, że nie jest pewny swojej trenerskiej przyszłości.
Piątkowy mecz w Orlando był bardziej jednostronny. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Paolo Banchero - 25 pkt. Niemiec Franz Wagner dodał 18, a Wendell Carter Jr. - 16. LaMelo Ball uzyskał 23 pkt dla Hornets.
Magic trzeci raz z rzędu awansowali do play off. To najdłuższa taka seria zespołu z Florydy od rekordowych sześciu występów z rzędu w latach 2007-2012.
Natomiast Hornets dziesiąty kolejny raz nie awansowali play off, co jest najdłuższym okresem tego rodzaju niemocy w historii NBA.
(PAP)








