Jak podała CNN, a po niej także m.in. AP i „New York Times”, Bolton ma się przyznać do jednego przypadku niewłaściwego przetrzymania wykorzystania informacji niejawnych i wpłacenie 2,25 mln dol. kary. Ma to być część ugody zawartej z prokuraturą, według której 77-letni polityk zostanie skazany tylko za jeden zarzut, unikając odpowiedzialności za inne, m.in. przekazania informacji niejawnych osobom trzecim. Dzięki temu zamiast potencjalnej kary kilkudziesięciu lat więzienia może uniknąć pozbawienia wolności, a w najgorszym wypadku liczyć na 5-letni wyrok.
Sprawa ma związek z książką Boltona „The Room Where it Happened” („Pokój, w którym to się wydarzyło”), będący szczegółowym zapisem jego czasu w Białym Domu w roli doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Trumpa podczas jego pierwszej kadencji. Książka przedstawia prezydenta w mocno niekorzystnym świetle, a Trump chciał ścigać Boltona za wykorzystanie w niej informacji niejawnych jeszcze w pierwszej kadencji, jednak prokuratura nie zgromadziła wówczas odpowiednich dowodów.
Z aktu oskarżenia wynika, że przełom w sprawie mógł nastąpić po włamaniu irańskich hakerów na skrzynkę e-mailową Boltona i ujawnieniu materiałów, które przesyłał członkom swojej rodziny na potrzeby napisania książki.
Bolton jest jednym z szeregu przeciwników Trumpa, przeciwko którym kontrolowana przez prezydenta prokuratura wszczęła śledztwo. Jest jednak dotąd jedynym, w przypadku którego postawione zarzuty mogą zaowocować skazaniem.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

