Wystarczy dodać do kaszy trochę kremowego serka i nagle robi się miękko, przyjemnie i jakoś tak bardziej życiowo. Kasza dalej jest kaszą, nie udaje risotta po kursie mindfulness, ale dostaje aksamitną otoczkę, która robi robotę. Pieczarki, cebula i czosnek dorzucają swoje trzy grosze, czyli zapach, przez który człowiek zaczyna krążyć po kuchni „tak tylko sprawdzić”. I nagle zwykły składnik z babcinej półki robi się daniem, które ma trochę więcej luzu.
To jest taki przepis, który godzi dwa światy: tradycję i potrzebę, żeby jedzenie jednak nie smakowało jak obowiązek podatkowy. Jest swojsko, ale nie ciężko. Jest prosto, ale nie nudno. I jest ten mały serkowy twist, który sprawia, że kasza gryczana przestaje być karą za dorosłość, a zaczyna być czymś, na co serio ma się ochotę. Smacznego!
Składniki:
⅔ szklanki kaszy gryczanej białej lub palonej
1½ szklanki zimnej wody
1 łyżeczka soli
1 cebula, posiekana w kostkę
1-2 ząbki czosnku
1 łyżka masła klarowanego lub oleju do smażenia
1 lb pieczarek
1 opakowanie serka śmietankowego, np. Philadelphia
sól
świeżo mielony czarny pieprz
świeża natka pietruszki do posypania
Czas przygotowania: 45 min
Porcje: dla 4 osób
Przepłucz kaszę na sitku. Wsyp ją do garnka, zalej wodą i posól. Gotuj na małym ogniu pod przykryciem przez około 15 minut, aż wchłonie cały płyn. Zdejmij garnek z ognia i zostaw kaszę pod przykryciem na kilka minut.
Rozgrzej masło lub olej na patelni. Dodaj posiekaną cebulę i smaż, aż się zeszkli. Następnie dorzuć pieczarki pokrojone w plasterki lub kostkę oraz czosnek przeciśnięty przez praskę. Smaż całość przez około 8-10 minut, aż pieczarki się zrumienią i odparują nadmiar wody. Dopraw solą, pieprzem i tymiankiem.
Dodaj do gorących pieczarek serek kremowy. Mieszaj na małym ogniu, aż serek całkowicie się rozpuści i stworzy gęsty, aksamitny sos.
Dodaj na patelnię ugotowaną kaszę gryczaną. Dokładnie wszystko wymieszaj i podgrzewaj jeszcze przez 1-2 minuty, żeby smaki dobrze się połączyły.
Przełóż danie na talerz i posyp świeżą natką pietruszki.


